Były współpracownik Sanah ocenił jej ostatni koncert. "To, co zobaczyłem, jest wielkim rozczarowaniem"
Byli partnerami artystycznymi, ale ich drogi rozeszły się w burzliwej atmosferze. Michał Pańszczyk - reżyser i twórca wizualny - po latach wrócił do tematu współpracy z Sanah. W szczerych wypowiedziach nie szczędził krytyki wobec koncertów artystki, zwłaszcza tych na Stadionie Narodowym. Jednocześnie przyznał, że pozostaje wiernym fanem jej muzyki.

Sanah od kilku lat uchodzi za fenomen polskiej popowej sceny. Jej stadionowe koncerty przyciągają tysiące fanów, a bilety rozchodzą się błyskawicznie. W realizacji pierwszych dużych projektów wokalistce towarzyszył Michał Pańszczyk - reżyser i artysta wizualny, który współpracował również m.in. z Dodą, Beatą Kozidrak czy Michałem Szpakiem.
Z początku ich relacja była owocna, jednak szybko pojawiły się tarcia. Pańszczyk w rozmowie z Karolem Paciorkiem wspominał trudne kulisy przygotowań do koncertu w Zabrzu. "Było tak źle w komunikacji między mną a jej managementem, bo ja robiłem ponad swoje siły, więcej niż powinienem, byłem źle traktowany (…) Musiałem ratować projekt wizualny na ostatnią chwilę, całą noc pracowaliśmy bez hotelu, bez wsparcia produkcji" - opowiadał.
Według reżysera sytuacja doprowadziła do eskalacji konfliktu. "Producent zaczął traktować mnie jako osobę, która sieje złą atmosferę. Zaczyna się jakaś jedna wielka psychologiczna masakra. Konflikt z produkcją eskaluje" - dodał.
Krytyka Stadionu Narodowego
Jednym z najbardziej kontrowersyjnych tematów okazała się decyzja o organizacji koncertów Sanah na Stadionie Narodowym - obiekcie, który od lat zmaga się z problemami akustycznymi. Pańszczyk nie ukrywał, że uważał to za błąd. "Choćbyśmy zawiesili tam nie wiadomo co, to to po prostu nie będzie brzmieć. Gdybym ja miał być takim artystą, to bym tego nie zrobił. To jest gra ego i nic więcej" - stwierdził.
Ostre słowa po koncercie Sarah
Po tegorocznych występach Sanah na Narodowym reżyser ponownie zabrał głos, tym razem na TikToku. Oceniając stronę wizualną, nie krył rozczarowania: "To, co zobaczyłem, jest wielkim rozczarowaniem. Wizualizacje były bardzo średnie, w większości wygenerowane przez AI i to takim bezdusznym AI, które nie ma nic autorskiego. (…) To jest miks różnych artystek i bylejakość, i kicz, który przekroczył granice artyzmu" - mówił.
Twórca zarzucił także brak oryginalności w scenografii."Rzeczy pościągane z Beyoncé lub Taylor Swift w bardzo polskim wydaniu, to jest najsłabszy element tego koncertu" - ocenił.
Pochwały dla artystki
Mimo ostrych słów, Pańszczyk potrafił wskazać elementy, które zrobiły na nim wrażenie. Chwalił stylizacje Sanah: "Zuzia wyglądała przepięknie. Większość sukienek Zuzi jest obłędnie piękna. Stylizacyjnie ten stadion rozwalił na głowę poprzedni" - mówił. Podobały mu się także nowe aranżacje muzyczne oraz sceniczny pomysł z "taplaniem się w błocie".
Co istotne, reżyser podkreślał, że mimo konfliktów wciąż docenia jej talent. "Zawsze byłem jej fanem i zawsze będę. Piękne robi te rzeczy muzycznie. (…) Ale ona jest geniuszem absolutnym" - podsumował w rozmowie z Karolem Paciorkiem.
Rozstanie w cieniu żalu
Relacja między Sanah a Pańszczykiem zakończyła się w napięciu. "Każdy z nas ma swój gigantyczny żal, który jest irracjonalny. Z jej perspektywy zawiodłem, z mojej - oddałem kilka lat życia, a na końcu miałem być zupełnie pominięty"- mówił reżyser.





![Wojtek Mazolewski Quintet: Zabrakło wody, nie zabrakło energii [RELACJA]](https://i.iplsc.com/000LYP8B36J9NKTG-C401.webp)



