Była gwiazda Disneya powraca po 10 latach! Zdążyła zapomnieć swój najsłynniejszy utwór
Hilary Duff, aktorka i piosenkarka, która zdobyła sławę dzięki roli tytułowej w kultowym serialu Disneya "Lizzie McGuire", powraca do muzyki po ponad dziesięciu latach przerwy. Jej nowy singiel "Mature", wydany 6 listopada, jest symbolicznym krokiem w jej artystycznym życiu, łączącym doświadczenia matki i dojrzałej artystki z nostalgią fanów z pokolenia millenialsów.

Duff przyznała w podcaście "Therapuss", że nie pamięta nagrania jednego z jej najbardziej rozpoznawalnych utworów - "What Dreams Are Made Of" z filmu "Lizzie McGuire Movie" z 2003 roku.
"Zupełnie tego nie pamiętam. Ale mogę powiedzieć, że teraz ją uwielbiam. I kiedy kręciłam film, też ją lubiłam. To był po prostu dziwny czas" - powiedziała artystka, która miała wówczas zaledwie 14 lat.
Dodała, że utwór technicznie należał do postaci Lizzie McGuire, a nie do niej samej, co tłumaczy, dlaczego nigdy nie wykonywała go podczas koncertów:
"To była piosenka Lizzie McGuire. Pamiętam trochę pobyt we Włoszech podczas kręcenia filmu, ale reszta była nagrywana w Vancouver. Prawie nic z tego nie pamiętam" - wyznała Duff.
Powrót Hilary Duff z dojrzałym brzmieniem
Po dziesięcioletniej przerwie Duff powraca z utworem "Mature", który według niej odzwierciedla jej osobiste doświadczenia i emocje:
"Ten singiel mówi o mojej dojrzałej ja, która dzwoni do mnie samej sprzed lat i mówi, że wszystko zakończyło się dobrze. To była krótka relacja, która pozostawiła wiele pytań… Pomyślałam, że to dobre miejsce, aby zacząć" - napisała Duff na Instagramie przy okazji premiery teledysku.
Artystka tłumaczy, że powrót do muzyki wymagał odpowiedniego czasu i otoczenia:
"Musiałam czuć się bezpiecznie i mieć odpowiednich ludzi wokół siebie, być w 100% gotowa. Potrzebowałam też dziesięciu lat życia, aby mieć coś do powiedzenia. Ten album to tak naprawdę proces myślowy mojego umysłu, jestem naprawdę podekscytowana możliwością ponownego kontaktu z ludźmi na tym poziomie" - wyznała w rozmowie z Variety.
Millenialsi znów zakochani w Duff
Powrót Duff wpisuje się w trend nostalgii millenialsów, którzy wychowywali się na jej roli w "Lizzie McGuire". Wiele osób reaguje na nową muzykę z dużym entuzjazmem, dzieląc się wrażeniami w mediach społecznościowych:
"Pamiętacie, kiedy Hilary Duff próbowała uratować pop w 2025 roku i udało się?" - napisał jeden z użytkowników X.
Jej mąż, Matthew Koma, również nie krył ekscytacji: "Och, więc naprawdę wracasz do muzyki" - skomentował na Instagramie.
Hilary Duff między przeszłością a teraźniejszością
Choć Duff nie pamięta nagrania "What Dreams Are Made Of", cieszy się, że może spojrzeć na ten czas z dystansem i radością. Przyznaje, że istnieje duża różnica między jej muzyką a postacią Lizzie McGuire, ale nie wyklucza, że w przyszłości mogłaby ponownie wykonać kultowy utwór, jeśli uzyska zgodę Disneya:
"Kiedy śpiewam ją teraz, czuję dużo radości. Myślę, że wtedy istniał ogromny rozdźwięk między mną, moją muzyką a Lizzie McGuire. Ale jeśli kiedykolwiek znowu wyruszyłabym w trasę, może udałoby się w jakiś sposób zaśpiewać tę piosenkę. Może, wiecie… hipotetycznie" - zdradziła Duff.
Nowy singiel Duff to nie tylko muzyczny powrót, ale także okazja do ponownego połączenia się z fanami, którzy dorastali razem z nią.





![Grzegorz Turnau „Szósta godzina”: Z czułością [RECENZJA]](https://i.iplsc.com/000LG3CG42WHOYS4-C401.webp)



