Billie Eilish i James Cameron przesuwają premierę filmu. "Warto będzie poczekać"
Premiera jednego z najbardziej ambitnych projektów koncertowych ostatnich lat została opóźniona. Film "Hit Me Hard And Soft: The Tour (Live in 3D)", współreżyserowany przez Billie Eilish i Jamesa Camerona, trafi do kin później, niż pierwotnie planowano. Twórcy zapewniają jednak, że dodatkowy czas pozwoli dopracować technologię, jakiej w kinie muzycznym jeszcze nie było.

Zamiast zapowiadanego wcześniej 20 marca, film zadebiutuje 8 maja. Informację przekazał James Cameron, tłumacząc decyzję względami produkcyjnymi. "Dopracowujemy montaż, dopieszczamy nową technologię 3D i dodajemy specjalne materiały zza kulis, które, wiemy, że wam się spodobają" - napisał laureat Oscara, podsumowując krótko: "warto będzie poczekać".
Reżyser znany z "Titanica" i serii "Avatar" opublikował również zdjęcie z montażowni. Widać na nim szeroki kadr ze sceny, na której występuje Eilish, oraz ogromny ekran górujący nad artystką. To symboliczne ujęcie dobrze oddaje skalę przedsięwzięcia.
Manchester w centrum uwagi
Materiał do filmu zarejestrowano podczas czterech wyprzedanych koncertów Billie Eilish w Manchesterze, które odbyły się w lipcu 2025 roku w hali Co-Op Live. Już wtedy artystka sygnalizowała fanom, że dzieje się coś wyjątkowego. Ze sceny mówiła wprost: "Możecie zauważyć, że jest tu więcej kamer niż zwykle. Nie mogę zdradzić szczegółów, ale pracuję nad czymś bardzo, bardzo specjalnym z kimś o imieniu James Cameron. I będzie to w 3D".
Dodawała też z uśmiechem, że publiczność w Manchesterze staje się częścią większego projektu, a sam Cameron znajduje się gdzieś na widowni. "Pewnie będę nosić ten sam strój przez cztery dni z rzędu" - żartowała.
Technologia, jakiej jeszcze nie było
Oficjalny zwiastun filmu, opublikowany kilka tygodni temu, tylko podkręcił oczekiwania. Cameron podkreśla w nim, że "nikt wcześniej nie realizował filmu koncertowego na taką skalę" i że wykorzystywana technologia "nigdy wcześniej nie była używana". Choć szczegóły pozostają tajemnicą, wszystko wskazuje na to, że projekt ma przesunąć granice tego, jak koncerty funkcjonują w kinowym 3D.
Sama Eilish w rozmowie z WSJ Magazine nie kryła entuzjazmu. "To coś, czego nigdy wcześniej nie robiłam i czego właściwie nigdy nie widziałam. Na każdym etapie procesu jestem tym oszołomiona" - mówiła. Zwracała też uwagę na zaangażowanie Camerona, który przez cały koncert czuwa nad kadrami i, jak podkreśliła, "nigdy nie odpuszcza".
Partnerstwo Jamesa Camerona i Billie Eilish
James Cameron konsekwentnie oddaje jednak artystce należne jej miejsce. W wywiadzie dla Entertainment Tonight zaznaczał, że film powstaje we współreżyserii, a decyzje zapadają wspólnie w montażowni. "To ona stworzyła ten show. Była architektem jednego z najbardziej imponujących koncertów, jakie kiedykolwiek widziałem. Na swoje reżyserskie uznanie zapracowała już dawno" - przyznał.
Kolejny krok w karierze Billie Eilish
Film to naturalne przedłużenie trasy promującej trzeci studyjny album wokalistki, "Hit Me Hard And Soft" z 2024 roku. Poprzedni projekt koncertowy Eilish, "Happier Than Ever: A Love Letter to Los Angeles", miał premierę w 2021 roku i spotkał się z bardzo dobrym przyjęciem.
Równie entuzjastyczne były recenzje samej trasy. Krytycy podkreślali artystyczny rozwój Eilish i jej zdolność do coraz głębszego sięgania po uniwersalne emocje. Wiele wskazuje na to, że wersja kinowa koncertu ma szansę ten efekt jeszcze wzmocnić.
Na razie fani muszą uzbroić się w cierpliwość. Jeśli jednak wierzyć zapewnieniom twórców, majowa premiera ma pokazać coś więcej niż zapis występu. Ma być pełnoprawnym, przełomowym doświadczeniem filmowym.



![Twój, Dawid: Nie chcę być wydmuszką na reklamach [WYWIAD]](https://i.iplsc.com/000MJJ0S4GYILGKH-C401.webp)

![The Rumjacks: "Zakochaliśmy się w podejściu Polaków do muzyki" [WYWIAD]](https://i.iplsc.com/000MJJ4WC9AM9HLM-C401.webp)



