Afera z Jennifer Lopez w roli głównej. Internauci ostro krytykują jej zachowanie podczas gali Złotych Globów
Nagranie z czerwonego dywanu Złotych Globów z Jennifer Lopez w roli głównej obiegło sieć. Choć artystka wyglądała tego wieczoru zjawiskowo, internauci zwrócili uwagę nie na jej stylizację, a na zachowanie. Podczas kręcenia popularnego glambota gwiazda oschle przywitała się z twórcą filmiku, następnie ignorowała jego komplementy i porady, a na sam koniec nawet się nie pożegnała. Choć influencer broni 56-latki, ludzie wciąż oskarżają ją o bycie wredną.

Niedawno odbyła się coroczna, huczna gala rozdania Złotych Globów. Do Beverly Hills zjechały największe gwiazdy kina, triumfowały nazwiska takie jak Timothee Chalamet czy Rhea Seehorn, a na czerwonym dywanie błyszczały Selena Gomez, Jennifer Lawrence, Ariana Grande czy Emma Stone.
Podczas wielkiego święta filmów i seriali nie zabrakło także Jennifer Lopez, która przechadzała się po czerwonym dywanie w koronkowej, półprzezroczystej sukni z rozkloszowanym dołem. Zrobiła ogromne wrażenie, kolejny raz udowadniając, że niemal w ogóle się nie starzeje. Po gali sieć obiegł filmik z udziałem J.Lo, który sprawił, że na artystkę wylała się fala krytyki. Jak zachowywała się autorka hitu "Ain't Your Mama" za kulisami?
Nagranie zza kulis Złotych Globów wywołało burzę. Jak zachowała się Jennifer Lopez?
Tradycją podczas Złotych Globów stały się wiralowe glamboty, nad którymi pieczę sprawuje Cole Walliser. Tym razem również czekał na gwiazdy i zachęcał je do nagrywania popularnego filmiku. Zaprosił przed kamerę także Jennifer Lopez, która postanowiła zrobić swoim fanom niespodziankę i zapozowała do glambota. Choć wyglądała zjawiskowo, na nagraniu, które później trafiło do sieci, internauci zwrócili uwagę nie tylko na jej kreację, ale także na to, jak potraktowała Wallisera.
W krótkim filmiku, który obiegł sieć widzimy, jak Cole entuzjastycznie powitał J.Lo, lecz ta zbyła go jedynie krótkim "cześć". Następnie nie zwracała uwagi na komplementy oraz rady Wallisera, stojąc do niego tyłem i skupiając się jedynie na tym, aby wyglądać perfekcyjnie w kamerze. Na sam koniec odeszła niewzruszona, aby dalej dumnie paradować po czerwonym dywanie.
Zachowanie 56-latki wywołało burzę w mediach społecznościowych. Filmik zza kulis Złotych Globów stał się hitem sieci, a internauci masowo zaczęli krytykować J.Lo. "Dlaczego ona musi zawsze być tak wredna?", "A więc plotki o niej były prawdziwe...", "Przywitanie się w miły sposób jeszcze nikogo nie zabolało", "Mogę potwierdzić - najbardziej wredna osoba, z jaką kiedykolwiek pracowałam", "Ona się nawet nie odezwała", "Cringe, masz ponad 50 lat, czas aby dorosnąć", "Ona nie lubi, gdy ludzie patrzą jej prosto w oczy... Tak słyszałam!", "Właśnie dlatego w byciu człowiekiem ważna jest dobroć, a nie sława" - czytamy na Instagramie.
Cole Walliser stanął w obronie Jennifer Lopez. Nie poczuł, żeby gwiazda go ignorowała?
Po kilku dniach, gdy w sieci nie przestawały krążyć krytyczne komentarze na temat Jennifer Lopez, w jej obronie stanął sam zainteresowany - Cole Walliser. Influencer podkreślił, że na czerwonych dywanach zwykle panuje zamieszanie i artystka mogła po prostu się pogubić, dlatego też nie wiedziała, z kim rozmawiać.
"Musicie się uspokoić. W przypadku J.Lo nie wziąłem tego do siebie. (...) Kiedy wchodzisz przed kamerę, ludzie na ciebie krzyczą. To po prostu naprawdę szalone środowisko, więc kiedy ludzie lądują na glambocie, czasami nie wiedzą nawet, dokąd są prowadzeni. I nie mówię tu tylko o J.Lo. Mówię także o innych celebrytach. Nie poczułem, żeby J.Lo była wobec mnie w jakikolwiek sposób nieuprzejma. Po prostu wzięła się do roboty" - napisał na swoim profilu.
Spora część osób uwierzyła w słowa Wallisera i zaprzestała ataków na J.Lo. Inni zaś stwierdzili, że twórca jest wręcz zbyt miły i nie dostrzegł, że 56-latka potraktowała go z pogardą.









