W sieci nadal wrze po skandalu z Kazikiem. "Dojrzały artysta tak nie postępuje"
Występ zespołu Kult w Zielonej Górze odbił się szerokim echem w branży. Po oburzonych głosach fanów, Kazik wydał oświadczenie, w którym przekazał, że potrzebuje przerwy od koncertowania. "Kryzys wizerunkowy" wzbudził dyskusje nawet w grupach dotyczących marketingu.

Mowa tutaj o koncercie Kultu w hali CRS w Zielonej Górze, który odbył się 30 listopada i był częścią jesiennej odsłony "Pomarańczowej trasy". Zniesmaczeni fani pisali o niedyspozycji Kazika, część przyznała również, że opuściła salę jeszcze przed końcem koncertu.
Wokalista kilka godzin później wydał oświadczenie, w którym przeprosił za swoje zachowanie i zobowiązał się do zwrotu pieniędzy za bilety.
Dłuży komentarz podpisany przez Kazika Staszewskiego pojawił się również na profilu zespołu. "Chciałbym złożyć szczere przeprosiny za moją wczorajszą niedyspozycję, która uniemożliwiła mi wykonanie występu na odpowiednim poziomie. Biorę za to pełną odpowiedzialność" - pisał.
"Stałem się własną karykaturą, czego zawsze chciałem uniknąć. Jest tego wszystkiego po prostu za dużo. Dlatego podjąłem decyzję, że w roku 2027 Kult zagra bardzo ograniczoną, minimalną ilość koncertów. Obecnie mamy zakontraktowanych jeszcze kilkadziesiąt koncertów i one oczywiście się odbędą. Później jednak muszę zwolnić" - dodał.
Fani komentują po oświadczeniu Kazika. "Szacun, mistrzu" vs. "Nie idealizujmy"
W sieci pojawiają się liczne głosy komentujące sprawę, a fani i eksperci podzieleni są na dwie przeciwne grupy. Jedni twierdzą, że "rock'n'roll to nie kółko różańcowe", inni z kolei, że dla muzyków występy to praca i tak też powinny być traktowane.
"Dobra, o ile byłoby wiadomo najlepiej jakby do sytuacji nie doszło, ale za ten wpis szacunek", "Mistrzu - stałeś się za życia LEGENDĄ, jedyną taką IKONĄ Polskiego Rocka. Pamiętaj, że żaden ludzki błąd tego Ci nie odbierze", "Szacun mistrzu. Szkoda, że szambo tych "wiernych fanów" wylało wcześniej, jeszcze przed oświadczeniem", "Brawo za odwagę, za transparentność, za podjęcie", "Jedna wtopa nie powinna definiować całokształtu dorobku czyichś działań. Głowa do góry" - pisali jedni.
"To znaczy, że trzeba pijanym wchodzić na scenę? A następnie w ramach 'pokory' pisać, że się ogranicza koncerty w 2027 roku?? No nie, dojrzały artysta tak nie postępuje", "Jesteśmy tylko ludźmi, ale jak człowiek przychodzi pijany do pracy, to czekają go konsekwencje, jak wychodzi na scenę w taki sposób, ze ludzie wychodzą z koncertu to powinien wziąć to na klatę", "Nie idealizujmy upojenia alkoholowego, proszę" - komentują z kolei przeciwnicy.
Zbigniew Hołdys i internauci o aferze z Kazikiem: "Nie róbmy z niego bohatera" kontra "To ikona"
W rozmowie z "Faktem" sytuację skomentował również Zbigniew Hołdys. "Myślę, że faktycznie wydarzyło się coś na koncercie Kultu, ale nie znam szczegółów, więc trudno mi to komentować. Kazik jest jednak artystą, któremu bym uwierzył, on nie zasłania się tanimi wymówkami" - mówił muzyk.
"To o wiele bardziej skomplikowane. Polska zna przypadki artystów, którzy odwoływali koncerty z różnych powodów. Pamiętam, jak Paul Anka przerwał występ, bo dowiedział się o śmierci prezydenta Kennedy'ego - to było naturalne, wszyscy to zrozumieli. Z kolei Whitney Houston nie chciała wystąpić w Sopocie, bo było za zimno, ale mało kto wiedział, że miała całe tournée ubezpieczone i nie wolno jej było śpiewać w pewnych warunkach. Kiedy bilety są sprzedane, a przy wydarzeniu pracuje kilkadziesiąt osób, artysta musi zdecydować: zostawić wszystkich na lodzie albo zaryzykować i wyjść na scenę z nadzieją, że jakoś to pójdzie" - tłumaczył.
Afera dyskutowana jest również na grupach marketingowych, jak choćby "Kryzysy w social mediach wybuchają w weekendy". Również tam część osób uważa, że oświadczenie to "git postawa". Inni z kolei piszą o tym, że taka sytuacja nie powinna się wydarzyć.
"Dobrze, że się nie tłumaczy, że to był płyn do odświeżenia oddechu", "Poszedł do roboty pod wpływem alkoholu, nie róbmy z niego bohatera, bo się ukorzył i 'przyznał', nie normalizujmy takich zachowań, mamy XXI wiek", "Fragment o lekach i covidzie to przecież jakaś kpina. Nikt tu nie ocenia samego w sobie zachowania (bo wiadomo, co się stało) ale przekaz, jaki zawiera to oświadczenie. Mnie na przykład to bardzo razi" - pisali ci drudzy.
"Gdybym był na tym koncercie, wystarczyłoby mi. To jest ikona. Ikony mają swoje prawa. Ikoną nie zostaje się bez kosztów. Nie zostaje się, będąc 'porządnym obywatelem'. Na pewno nie w tego rodzaju muzyce. Szanuję i rozumiem", "Kazik nigdy nie stawiał się w roli kompasu moralnego, więc trochę nie rozumiem skąd twoje oburzenie. Rozumiem jakby to był koncert Cezika w MDKu, ale mówimy o gościu który przez całe życie prowadził rockandrollowy styl życia i nigdy tego nie ukrywał" - odpowiadały jednak osoby z pierwszego obozu.








