Kompromitujące nagranie Justina Timberlake'a trafiło do sieci. Żona gwiazdora reaguje
Powrót do głośnej sprawy z 2024 roku nie potoczył się po myśli Jessiki Biel i Justina Timberlake'a. Ujawnione właśnie nagranie z policyjnej kamery ponownie skierowało uwagę opinii publicznej na muzyka. Jak informuje magazyn PEOPLE, jego żona nie ukrywa rozczarowania całą sytuacją.

Materiał z interwencji policji, do której doszło w czerwcu 2024 roku na Long Island, ujrzał światło dzienne dopiero teraz. Choć sprawa została już wcześniej zamknięta, publikacja wideo ponownie przyciągnęła uwagę opinii publicznej.
Z relacji osoby z otoczenia pary wynika, że Jessica Biel nie jest zadowolona z tego, jak sprawa znów trafiła na nagłówki. "Nie bez powodu sprzeciwiali się ujawnieniu tego nagrania" - przekazano. Jak dodano, sytuacja jest dla niej obciążająca i najchętniej zostawiłaby ją już za sobą. Podkreślają, że materiał "nie pokazuje go w najlepszym świetle".
Żona wspiera Justina Timberlake'a
Choć emocje są wyraźne, Biel nie odwraca się od męża. Wręcz przeciwnie - pozostaje dla niego oparciem, nawet jeśli nie zgadza się ze wszystkimi jego decyzjami.
"Ostatni czas był wymagający, dlatego skupia się na tym, co przed nimi" - zdradza źródło magazynu PEOPLE. Aktorka ma koncentrować się przede wszystkim na życiu rodzinnym i wychowywaniu dzieci, które są dla niej priorytetem.
Nie oznacza to jednak bezwarunkowej akceptacji. "Wspiera Justina, ale potrafi też jasno powiedzieć, kiedy coś ją rozczarowuje. To był jeden z takich momentów" - czytamy.
Para, która pobrała się w 2012 roku, wychowuje dwóch synów - Silasa i Phineasa.
Co wydarzyło się w 2024 roku?
Do zatrzymania Justina Timberlake'a doszło 18 czerwca 2024 roku. Artysta został skontrolowany przez policję po opuszczeniu jednego z lokali na Long Island.
Początkowo usłyszał zarzut prowadzenia pojazdu pod wpływem alkoholu oraz dwa wykroczenia drogowe. Ostatecznie jednak sprawa zakończyła się ugodą - muzyk przyznał się do lżejszego przewinienia.
Jego obrońca konsekwentnie podkreślał, że gwiazdor "nie był nietrzeźwy" w momencie zatrzymania.
Walka o prywatność
Nie bez powodu publikacja nagrania została opóźniona. Timberlake próbował zablokować jego ujawnienie na drodze prawnej. W złożonym wniosku argumentował, że materiał może poważnie zaszkodzić jego wizerunkowi.
"Publiczne rozpowszechnienie tego nagrania spowoduje poważne i nieodwracalne szkody dla jego reputacji, narazi go na drwiny (...), a przy tym nie służy żadnemu istotnemu interesowi publicznemu" - wskazano w dokumentach.
Ostatecznie doszło do porozumienia z lokalnymi władzami i opublikowano wersję nagrania, która nie narusza prywatności artysty w nadmiernym stopniu.
Niezręczne sceny obiegły sieć
Najwięcej emocji wzbudziły fragmenty nagrania, które szybko zaczęły krążyć w mediach. W jednym z nich wokalista próbuje wytłumaczyć policjantom, czym się zajmuje. "Trudno to wyjaśnić… jestem Justin Timberlake" - mówi.
W innym momencie, podczas testów trzeźwości, nie kryje zdenerwowania. "To naprawdę trudne próby" - przyznaje. Słychać też, jak dodaje: "Serce bije mi jak szalone".
Artysta tłumaczył również, że porusza się wynajętym samochodem i przebywa w okolicy w związku z trasą koncertową. "Jestem w trasie… światowej trasie" - wyjaśniał, odnosząc się do swojego tournée "Forget Tomorrow".









