Justyna Steczkowska znów walczy o tytuł na Eurowizji. Fani mogą jej pomóc
Choć tegoroczna Eurowizja zakończyła się dla Justyny Steczkowskiej czternastym miejscem, jej występ z utworem "Gaja" wciąż budzi emocje. Piosenkarka ponownie znalazła się w centrum eurowizyjnego świata - tym razem jako nominowana w plebiscycie, w którym o wszystkim decydują głosy fanów.

Minęło zaledwie kilka miesięcy od finału Eurowizji w Bazylei, a o występie Justyny Steczkowskiej nadal mówi się wśród fanów konkursu. Artystka - po trzydziestu latach przerwy - wróciła na eurowizyjną scenę z utworem "Gaja", który zyskał popularność nie tylko w Polsce. Teledysk do piosenki ma już ponad 2,8 miliona wyświetleń, a zagraniczne media chwaliły wokalistkę za sceniczną energię i dopracowaną choreografię.
W rozmowie z "Dzień dobry TVN" Steczkowska przyznała, że mimo niskiej oceny jurorów, nie czuje rozczarowania. "Każdy ma prawo oceniać według własnego gustu, ale może warto, by komisja zwracała większą uwagę na głos i aranżację. Od tego są profesjonaliści" - mówiła.
Dodała też, że udział w konkursie był spełnieniem marzenia: "Można patrzeć na to, że jestem czternasta, ale można też zobaczyć kobietę, która w wieku 52 lat odważyła się wrócić na Eurowizję i zrobić coś wielkiego".
Eurowizja ogłasza plebiscyt. Wśród nominowanych - Polka
Europejska Unia Nadawców (EBU), organizator Eurowizji, ogłosiła właśnie start głosowania w Eurovision Awards 2025- internetowym plebiscycie, w którym publiczność wybiera swoich faworytów. Głosowanie odbywa się w oficjalnej aplikacji Eurowizji i potrwa od 12 do 16 listopada.
W każdej kategorii znalazło się czworo nominowanych artystów. Wśród nich - Justyna Steczkowska, która powalczy o tytuł Choreo Monarch, czyli Królowej Choreografii. To wyróżnienie przyznawane wykonawcom, których sceniczna oprawa zapadła widzom w pamięć.
Polka ma mocną konkurencję: w tej samej kategorii rywalizują Tommy Cash z Estonii, Kyle Alessandro z Norwegii i szwedzki wokalista KAJ.
Justyna Steczkowska prosi fanów o wsparcie
O swojej nominacji artystka poinformowała fanów w mediach społecznościowych, cytując fragment swojego eurowizyjnego utworu.
"NAZYWAJĄ MNIE GAJA. Proszę o głos na mnie w Choreo Monarch 2025!" - napisała w komentarzu pod oficjalnym postem Eurowizji na Instagramie.
Reakcja była natychmiastowa. Wpis Steczkowskiej zebrał setki polubień i komentarzy od fanów z całego świata.
"Byłaś niesamowita, wszyscy wstali i bili brawo na stojąco", "Już jesteś dla nas zwyciężczynią", "Zasługujesz na tę nagrodę jak nikt inny" - można przeczytać wśród licznych wpisów.
Artystka może liczyć na potężne wsparcie społeczności. Na Instagramie obserwuje ją ponad 390 tysięcy osób, a jej nazwisko od kilku dni znów pojawia się w eurowizyjnych dyskusjach.
Symboliczny powrót na europejską scenę
Powrót Justyny Steczkowskiej na Eurowizję był czymś więcej niż tylko udziałem w muzycznym konkursie. Dla wielu fanów to dowód, że polska scena potrafi wciąż zaskakiwać artystycznym rozmachem. Występ z "Gają" - pełen mistycznych odniesień i symboliki - pokazał, że Steczkowska nie boi się ryzyka i szuka nowych form wyrazu.
- "To był moment odwagi. Zrobiłam coś, co wymagało ogromnego przygotowania i energii. Cieszę się, że publiczność to doceniła" - mówiła w jednym z wywiadów.
Niezależnie od wyniku głosowania w plebiscycie, Justyna Steczkowska już odniosła sukces - ponownie przyciągnęła uwagę europejskiej publiczności i udowodniła, że potrafi połączyć profesjonalizm z emocją.
Głosowanie trwa
Fani mogą oddawać głosy w aplikacji Eurowizji do niedzieli, 16 listopada. Wyniki zostaną ogłoszone dzień później podczas specjalnego segmentu online. Dla polskiej artystki to kolejna szansa, by przypomnieć o sobie szerokiej publiczności i - być może - zapisać kolejny rozdział w historii Eurowizji z biało-czerwonym akcentem.








