Reklama

Reklama

Elżbieta Dmoch (2+1): Wielka popularność, samotne życie

W latach 70. i 80. była jedną z najpopularniejszych (i najładniejszych) polskich wokalistek. Elżbieta Dmoch to twarz i głos tria 2+1, które wylansowało mnóstwo wielkich przebojów. Po rozpadzie grupy nigdy nie zaczęła kariery solowej, zniknęła z życia publicznego. Później media zainteresowały się jej życiem w samotności.

W latach 70. i 80. była jedną z najpopularniejszych (i najładniejszych) polskich wokalistek. Elżbieta Dmoch to twarz i głos tria 2+1, które wylansowało mnóstwo wielkich przebojów. Po rozpadzie grupy nigdy nie zaczęła kariery solowej, zniknęła z życia publicznego. Później media zainteresowały się jej życiem w samotności.
Elżbieta Dmoch, zdjęcie z 1973 r. /Jerzy Michalski / RSW / Forum /Agencja FORUM

Elżbieta Dmoch już jako dziecko uczęszczała na lekcje śpiewu. Gdy poszła do liceum na warszawskim Grochowie, równolegle uczyła się w szkole muzycznej. Zadebiutowała w amatorskim zespole Nieznajomi, który - co ciekawe - grał muzykę rockową.

Spotkanie, które zmieniło jej życie

To właśnie w liceum, na studniówce, zobaczył ją 22-letni wówczas Janusz Kruk, gdzie jego bigbitowy zespół Warszawskie Kuranty grał do tańca. I od razu zakochał się w pięknej, szczupłej, wysokiej 17-latce Eli, która wzięła udział w zorganizowanym wtedy konkursie piosenki. Jej życie zmieniło się na zawsze. Po maturze dołączyła - jako wokalistka i flecistka - do grupy, z którą dokonała pierwszych w życiu profesjonalnych nagrań, w radiowym studiu Trójki.

Reklama

W 1971 roku Janusz Kruk i Elżbieta Dmoch wspólnie założyli zespół 2+1, którego największa popularność przypadła na lata 70. i początek lat 80. ub. wieku. W styczniu 1973 r., po rozwodzie Kruka, zostali małżeństwem. W tym czasie ukazała się już debiutancka płyta grupy, "Nowy wspaniały świat" (1972), na której znalazły się takie przeboje, jak: "Chodź, pomaluj świat", "Czerwone słoneczko", "Wstawaj, szkoda dnia" i "Hej, dogonię lato".

Później wylansowali kolejne wielkie hity: "Windą do nieba", "Iść w stronę słońca", "Requiem dla samej siebie" czy "Wielki mały człowiek".

Elżbieta Dmoch i wielka miłość

"Jesteśmy bardzo szczęśliwi. To wielka radość, że możemy pracować razem, bo dzięki temu nie musimy rozstawać się nawet na chwilę" - powiedziała w tym czasie Elżbieta Dmoch w rozmowie z "Panoramą Śląską".

Związek Kruka i Dmoch był siłą napędową grupy 2+1.

"Janusz był cudownie szalony. Jak mógł, wymykał się z domu. Ale jemu była potrzebna dyscyplina, zwłaszcza w pracy. Byli udanym małżeństwem. Dopełniali się. l w życiu, i na scenie. Ela go stymulowała do pracy. Była osobą bardzo ambitną" - wspominał w "Angorze" Marek Dutkiewicz, autor tekstów wielu przebojów 2+1, dobry znajomy pary.

W 1974 roku na festiwalu w Sopocie Elżbieta Dmoch otrzymała tytuł Miss Obiektywu, a ponownie zdobyła go w 1976 roku podczas festiwalu w Opolu. Jej zdjęcia często pojawiały się na okładkach popularnej prasy kolorowej.

Janusz Kruk (2+1): Chodź, pomaluj mój świat

W drugiej połowie lat 70. grupa 2+1 coraz częściej koncertowała poza Polską, m.in. w USA, Szkocji, Francji, RFN, no i oczywiście w krajach socjalistycznych: ZSRR, Czechosłowacji, NRD i nawet na Kubie, gdzie wydali hiszpańskojęzyczne wersje kilku swych piosenek.

Udało im się nawet podpisać kontrakt z zachodnioniemiecką wytwórnią i pod nazwą Zwei Plus Eins nagrać dwa albumy na potrzeby zagranicznego rynku  - "Easy Come, Easy Go" i "Warsaw Nights". Jednak wprowadzenie stanu wojennego w grudniu 1981 r. zamknęło przed nimi - podobnie jak i kilkoma innymi polskimi wykonawcami - drzwi do kariery na Zachodzie.

Ale na kontrakcie zarobili spore pieniądze - Kruk i Dmoch kupili duży dom z ogrodem na warszawskiej Sadybie, gdzie powstało też studio nagraniowe. Nie mieli dzieci, a nowym domownikiem został pies dalmatyńczyk, który wabił się Klaudiusz.

Koniec popularności, koniec małżeństwa

Jednak w końcu fabryka przebojów, jaką długo byli 2+1, zacięła się, dodatkowo przyszedł czas popularności w Polsce muzyki rockowej. Kolejne utwory grupy nie cieszyły się już dawnym powodzeniem, a i małżeństwo zaczęło się powoli rozpadać.

Sama Elżbieta Dmoch w 1987 roku powiedziała: "Po tylu latach mogę chyba powiedzieć, że więcej nam się udało, niż nie udało. Nie ominęły nas rzecz jasna kryzysy, ale uważam, że nawet to jest potrzebne, bo tworzy atmosferę do następnych poczynań. Przychodzi taki moment, że zastanawiamy się, co nowego należałoby zrobić, chwila refleksji... Mieliśmy dużo szczęścia, to były nasze szczęśliwe lata. Nagraliśmy kilka udanych płyt...".

W tym czasie Elżbieta Dmoch i Janusz Kruk rozstali się, przez jego niewierność. Formalnie rozwód wzięli w 1989 r. Sprzedali z dużą stratą wspólny dom, a wokalistka przeprowadziła się do skromnej kawalerki na Saskiej Kępie. Kruk rozpoczął budowę nowego domu, do którego miał wprowadzić się ze swą trzecią żoną - wkrótce urodzili mu się dwaj synowie. Założył też firmę transportową, choć komponował równocześnie muzykę do przedstawień teatralnych.

Janusz Kruk (2+1): Był cudownie szalony

Byli małżonkowie ponoć utrzymywali przyjacielskie stosunki, a Elżbieta Dmoch wierzyła, że Janusz Kruk w końcu do niej wróci. Tym bardziej, że do 1992 roku 2+1 nadal działali, koncertowali, nagrywali. Jednak 18 czerwca 1992 r. Janusz Kruk, w wieku 45 lat, zmarł na zawał serca. Elżbieta Dmoch bardzo przeżyła śmierć byłego męża - zniknęła na wiele lat, wybrała całkowitą izolację, nawet od niedawnych znajomych.

"Dla Eli cały świat się skończył. Jej świat to była estrada, garderoba, wywiady, telewizja. Gdy umarł Kruk, wszystko się zawaliło" - wspominał Wacław Laskowski, były perkusista 2+1.

Problemy ze zdrowiem

Elżbieta Dmoch nie podjęła żadnej nowej pracy, żyła z niewielkich oszczędności, które w końcu się skończyły. Pomoc znajomych jednak odrzucała, w tym ich propozycję wystąpienia do ZUS o minimalną rentę. Gdy zdechł jej ukochany pies Klaudiusz, sprawy przybrały jeszcze gorszy obrót. Po interwencji sąsiadów, zaniepokojonych jej stanem i zapachem dochodzącym z mieszkania, przyjechało pogotowie. W konsekwencji została zabrana na leczenie, które przyniosło wtedy całkiem dobre efekty.

Do tego stopnia, że jesienią 1998 roku Elżbieta Dmoch przyjęła propozycję Cezarego Szlązaka (członek 2+1 w latach 1976-1992), by reaktywować grupę. Trochę koncertowali (m.in. w Sali Kongresowej w Warszawie), pojawiali się w telewizji ("Dozwolone od lat 40", "Szansa na sukces"). Ale - jak relacjonowali jej znajomi - w pewnym momencie coś się znowu niedobrego z wokalistką stało.

Cezary Szlązak nie żyje. Muzyk 2+1 miał 72 lata

W 1999 roku ponownie zniknęła i w dodatku wyprowadziła się z Warszawy. Sprzedała mieszkanie i kupiła starą chałupę, bez bieżącej wody, w Gładkowie koło Tarczyna. Jej ostatni występ odbył się w czerwcu 2002 roku w Łomży, gdzie miejscowa grupa młodzieży pod nazwą PopArt wykonała największe przeboje 2+1. Koncert zorganizowano z okazji 10. rocznicy śmierci Janusza Kruka.

 Maria Szabłowska o Elżbiecie Dmoch: "Była otoczona niewidzialnym murem"

Elżbieta Dmoch: reportaż o jej życiu

W 2005 roku reportaż o jej obecnym życiu, z wypowiedziami m.in. sąsiadów i przedstawicieli opieki społecznej, pokazała telewizja TVN - pobudził on wiele osób do działania, w efekcie Elżbieta Dmoch wyraziła zgodę na kolejne leczenie pod opieką lekarzy specjalistów.

Po jego zakończeniu wprowadziła się do swojej matki Janiny, która przepisała na córkę swoje mieszkanie w Warszawie. Jednak mama zmarła w październiku 2006 roku, a wkrótce potem Elżbieta Dmoch trafia ponownie na leczenie. Teraz żyje w tym właśnie mieszkaniu, utrzymuje się z tantiem, wypłacanych przez Stowarzyszenie Artystów i Wykonawców Utworów Muzycznych. Jedyną osobą, z którą utrzymuje w miarę regularny kontakt, jest jej starsza siostra Teresa.

Elżbieta Dmoch spotyka się z fanami

"Jest dobrze, jak jest. Nie lubię się użalać" - powiedziała Elżbieta Dmoch w 2019 r. dziennikarzom "Faktu". "Czasem spotykam się z fanami i wiem, że by tego chcieli. Ale nie ma o tym mowy. Nigdy nie wrócę do śpiewania. To zamknięty rozdział. Straciłam miłość do muzyki i ludziom nic do tego" - oświadczyła wówczas.

Niespodziewanie w 2022 roku, z okazji świąt wielkanocnych, Elżbieta Dmoch złożyła życzenia członkom swojego prężnego fan-klubu. Napisała je na karteczce przekazanej Dawidowi Węglarzowi, który go prowadzi. Wkrótce potem fani mieli okazję spotkać się osobiście z artystką w Warszawie. Według ich relacji, cieszyła się, że ludzie o niej pamiętają i gorąco pozdrowiła swoich sympatyków.

"W uprzejmej rozmowie nie zabrakło interesujących wspomnień i ciekawostek. Zapoznaliśmy Panią Elżbietę z działalnością fanklubu. Była pod wrażeniem materiałów tutaj zamieszczanych. Wspaniale było zobaczyć uśmiech na twarzy tej wspaniałej kobiety".

"Chociaż Pani Elżbieta od lat nie udziela się publicznie, zrobiła wyjątek dla nas - wszystko za sprawą naszej strony, która tak się jej spodobała. Jesteśmy szczęśliwi i wdzięczni za okazane serce i uwagę" - tak relacjonowali to spotkanie, które odbyło się w 30. rocznicę śmierci Janusza Kruka.

Elżbieta Dmoch właśnie obchodzi 71. urodziny. Spędzi je zapewne samotnie.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy