Reklama

Ellie Goulding: Mam niesamowitą grupę fanów w Polsce

Ellie Goulding świętuje dziesięciolecie pracy artystycznej. Z tej okazji już wkrótce na rynku muzycznym pojawi się nowy album brytyjskiej artystki. Jaką przemianę przeszła przez tę dekadę? Jak zmieniło się jej podejście do życia? Jak radzi sobie z kwarantanną? Co myśli o polskiej publiczności? I jak spędza wolny czas?

Ellie Goulding już niedługo wyda nową płytę

Mateusz Opyrchał, RMF FM: Chyba już zdążyliśmy się przyzwyczaić do tego, że dzwonimy do siebie, a nie widzimy się na żywo. Z drugiej strony, możemy ten czas poświęcić na długie rozmowy z ludźmi, dla których kiedyś nie mieliśmy chwili.

Reklama

Ellie Goulding: - Dokładnie! To idealny moment, żeby nadrobić zaległości z przyjaciółmi, rodziną. To też czas, żeby pobyć z samym sobą, bo wiemy doskonale, że na co dzień zdarza nam się zaniedbywać siebie. Teraz wreszcie możemy przeczytać swoją ulubioną książkę, obejrzeć zaległy film, poćwiczyć i pokochać samych siebie.

To także wyjątkowy czas dla Ciebie, jako artystki. Nie wiem, czego bardziej ci gratulować - dziesięciu lat kariery czy nowego singla "Worry About Me"...

Przede wszystkim dziękuję, że jesteście ze mną przez tak długi czas i muszę przyznać, że uwielbiam odbierać gratulację, więc chętnie przyjmę kolejne! Dziesięć lat to szmat czasu i niezliczona ilość genialnych wspomnień. Będąc w miejscu, w którym jestem teraz, mam nadzieję, że wciąż udaje mi się tworzyć dobrą muzykę.

Dziesięć lat zmieniło cię bardziej jako muzyka czy jako osobę?

- Bardziej zmieniło samą Ellie Goulding. Ten czas nauczył mnie pozytywnego patrzenia w przyszłość. Udało mi się poukładać pewne nieuporządkowane sprawy w głowie. Miałam okazję przekonać się, kim jestem naprawdę i jakie są moje potrzeby. Na pewno nadrobiłam zaległości w książkach. Im więcej się uczysz, tym lepszą osobą się stajesz i to jest jedna z najważniejszych lekcji w życiu.

Czyli jest tak, jak śpiewasz w nowym singlu - nie musimy się o ciebie martwić...

- Na pewno moglibyście się martwić te 10 lat temu. Wtedy nie byłam do końca w miejscu, w którym chciałam być jako wokalistka. Teraz mogę szczerze powiedzieć, że jest odwrotnie. Ale to wymagało pracy nad sobą, wejrzenia w głąb siebie, przeczytania sporej ilości mądrych książek i otoczenia się wspaniałymi ludźmi. I jeszcze jedno - dieta! To jest bardzo ważne, bo jesteś tym, co jesz.

Rozmawiam z odpowiedzialną, dojrzałą, w pełni akceptującą siebie osobą - to jest bardzo inspirujące. Wciąż czekam na ten moment w swoim życiu!

- On nadejdzie, obiecuję! (śmiech) Każdy w końcu dochodzi w swoim życiu do punktu, w którym zdaje sobie sprawę, że powinien skupić się bardziej na sobie i spróbować pokochać siebie. Jestem przekonana, że kiedyś ten moment nadejdzie też dla Ciebie!

Jesteś w stanie wybrać, spośród tych dziesięciu lat, jedno wspomnienie, które jest dla ciebie tym wyjątkowym?

- To byłoby zbyt trudne. Tych wspomnień jest więcej niż jedno i na pewno wszystkie odnoszą się do koncertów. Uwielbiam grać na festiwalach i podróżować po całym świecie. Mam niesamowitą grupę fanów w Polsce, dla której uwielbiam dawać koncerty. To są chwile, które zapamiętam do końca życia i dziękuję wszystkim, dla których mogę wciąż tworzyć muzykę. Nie mogę się doczekać, kiedy znowu się zobaczymy. 

Po takim singlu jestem pewien, że twoi fani tym bardziej nie mogą się doczekać koncertów. "Worry About Me" jest genialnym zaskoczeniem, a współpraca z blackbearem strzałem w dziesiątkę.

- Dzięki! Byłam niesamowicie podekscytowana tym, że zgodził się na wspólne nagranie. Początkowo, kiedy podesłał mi swoją zwrotkę, nie byłam przekonana, czy będzie pasowała do całości i pomysłu jaki miałam na ten kawałek. Przede wszystkim nie wiedziałam jak będzie brzmiała. Okazało się, że idealnie trafił w moja wizję. To jest cudowne uczucie, kiedy wiesz, że robiąc coś wspólnie z drugim człowiekiem, nadajecie na tych samych falach. W trakcie nagrywania teledysku był chyba najmilszą osobą na planie. Jest absolutnym profesjonalistą.

"Worry About Me" jest zapowiedzią nadchodzącego albumu...

- O tak! To jest bardzo niepewny czas, ale jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, nowa płyta ukaże się w czerwcu.

Chyba każdy z nas potrzebuje w tym, jak wspomniałaś, niepewnym czasie choć namiastki stabilizacji. Co może nas uspokoić?

- Wreszcie możemy trochę zwolnić i skupić się na własnym zdrowiu. Nie tylko ze względu na epidemię, ale tak ogólnie, dla siebie. Musimy mieć pewność, że zdrowo się odżywiamy. To chyba odpowiedni moment na porzucenie niepotrzebnych i złych nawyków. Oczywiście zawsze można też posłuchać dobrej muzyki albo nadrobić stare filmy, na przykład "Singin' in the Rain". (śmiech)

Skoro jesteśmy przy filmach, to zapisujemy, jakie poleca Ellie Goulding!

- Ostatnio bardzo bawią mnie stare, brytyjskie komedie. Do nadrobienia koniecznie komedie romantyczne Richarda Curtisa. Gorąco polecam!

***Zobacz także***

RMF FM

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Ellie Goulding

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje