Reklama

Reklama

"Dobry DJ zagra na wszystkim"

Born To Roll to crew DJ-skie, które tworzą DJ Smoov-B oraz DJ Cube. Jesienią 2005 roku reaktywowali oni swoją działalność, zawieszoną od roku 2003. Jednakże, pomimo stosunkowo krótkiego okresu obecności na scenie, nie są oni nowicjuszami - przed wstrzymaniem działalności dali się poznać nie tylko jako DJ-e, ale i organizatorzy imprez w Łodzi. Obecnie coraz prężniej rozwijają swoją działalność imprezową, promując niedawno wydany mixtape.

Standardowe pytanie - jak się poznaliście i jak doszło do waszej współpracy? Opowiedzcie coś o swoich początkach.

Cube: Poznaliśmy się w 2001 roku, ja swego czasu grałem w Strefie, a Smoov robił imprezy w Amsterdamie, jak dla mnie najbardziej klimatyczne czasy. Dostałem kiedyś ulotkę od Smoova - którego jeszcze wtedy nie znałem - odnośnie pierwszej imprezy "Battle Jam Session", na której był jego numer telefonu. Poszedłem sobie na piwko i tak siedząc pomyślałem sobie, że zadzwonię do niego i spytam się, czy da radę poskrobać na tej imprezce.

Reklama

Tak się dogadaliśmy, że pomogłem mu w jej organizacji i od tamtego czasu razem organizowaliśmy imprezy w Łodzi. W sumie to była duża zmiana w moim życiu, bo z pokojowego DJ-a wbiłem się w dość konkretne przedsięwzięcia.

Na jakim sprzęcie zaczynaliście? Czy waszym zdaniem kwestia posiadanego sprzętu wpływa znacząco na tempo rozwoju?

Cube: Ja zaczynałem na dwóch gramofonach "Artur" i własnoręcznie zrobionego mixera z jakiś potencjometrów; wszystko podpięte do wypasionego jamnika, w którym działał jeden głośnik. Dzisiaj moja komórka ma lepsze brzmienie niż tamten sprzęcik. Był to rok chyba 1996, więc ze sprzętem nie było lekko, podobnie jak z kasą. Naparzałem sobie na płytach rodziców jakieś pierwsze skrecze pod kawałki EPMD, Black Sheep, itp.

Sprzęt ma bardzo duże znaczenie, ale wtedy mieliśmy takie powiedzenie: "Dobry DJ zagra na wszystkim", więc się nie załamywałem, tylko jechałem z tematem. Najważniejsze jest jednak samozaparcie i zajawka, bez której najlepszy sprzęt cfi nie pomoże.

Smoov-B: Ja zaczynałam bardziej profesjonalnie niż Cube. Na początek zakupiłem jakieś konkretnie przytyrane Technicsy przywiezione z Holandii za pół darmo. Deki były całe zalane browarem jak je kupowałem, trzeba było wiec rozebrać na części i to wyczyścić. Pierwszy mój miner to Gemini PMX-60, który rozwaliłem po 3 miesiącach i zastosowałem patent crossfadera, który chodził na gumkę i czyszczenie przed każdym graniem, żeby nie strzelał (śmiech).

Następnie zmieniłem gramofony na nowe Technicsy 1200 i mixer Vestaxa 05 i 06. Obecnie gram na mixerze Rane TTM-56 i jest to chyba mój najlepszy zakup, jeśli chodzi o mixer. Kwestia sprzętu jest bardzo istotna, jak się chce osiągnąć znaczący postęp w technice i rozwoju. Cały przemysł DJ-ski cały czas idzie do przodu i wprowadza coraz to nowe rozwiązania. Szczerze, nie wyobrażam sobie jak bym miał dziś grać na swoich pierwszych gramofonach i mixerku.

Kiedy zaczynaliście, czy dostępność do winyli, a raczej jej brak, nie zniechęcała was?

Smoov-B: W Łodzi nigdy nie było problemu z zakupem czarnych płyt. Od zawsze istniał Skylark Rec. i istnieje chyba do dziś. Od samego początku złapałem konkretną zajawkę, żeby nie wydawać pieniędzy na głupoty, tylko inwestować w płyty i poszerzać swoją kolekcję.

Cube: No w sumie ja zaczynałem wcześniej niż Smoov i w tamtych czasach to była lipa. Pierwsze kroki stawiałem u Kropy, który grał jakieś house'y na Technicsach już w 1993-1994 roku i w tym czasie puszczałem sobie winyla "Ghost Busters" i próbowałem coś tam szurać jak ziomki na "Yo MTV Raps", ale Kropa jak to widział to się wkurzał, że mu niszczę płyty (śmiech).

Jak już złożyłem sobie super sprzęt, o którym opowiedziałem wcześniej, czyli dwa "arturki" i jamnik, to próbowałem skreczować na bajkach lub na jakichś motywach z trąbkami. Po jakimś czasie kupiłem sobie pierwszą płytę Das Efx "Rap Scholar" i dalej już jakoś poszło. Wiesz, wtedy cieszyłem się z każdego winyla, więc nie było mowy o zniechęcaniu się, dopiero poznawałem, o co w tym wszystkim chodzi.

Kiedy wpadliście na pomysł, żeby grać z dwóch zestawów?

Smoov-B: Początkowo jako Born to Roll graliśmy osobne sety na imprezach, czymś nowym było granie we dwóch na raz na 2 mixerach i 3 lub 4 gramofonach. Była to podwójna zabawa za dekami i bardziej urozmaicone kombinacje skreczy oraz szybkie mixowanie instrumentali z acapellami, co powodowało, że publiczność bardzo dobrze reagowała na tych imprezach. Stwierdziliśmy, że warto w ten sposób grać.

Cube: To było jakoś przed pierwszym festiwalem w Giżycku. Stwierdziliśmy, że urozmaiciłoby to seta i stałby się bardziej dynamiczny i pełen energii. Poza tym lubimy robić dużo blendów na imprezach, a to jest w tym momencie dość wygodna sytuacja, bo możemy się tak zgrać, że robimy masę blendów na żywo, nie tracąc przy tym płynności seta.

Mixtape ma brzmienie stricte imprezowe, dominują kawałki stosunkowo nowe. Wobec tego muszę zapytać, czy taką samą selekcję stosujecie na imprezach?

Cube: Celowo wybraliśmy kawałki, które nie będą osłuchane, jednym się to podoba innym niekoniecznie. Na imprezach selekcja zależy od nastroju i od publiki. Gramy od hip hopu, r'n'b, przez stare disco po funk, zdarza się trochę klimatów dancehall w jakichś remixach z hiphopowymi motywami. Do tego dużo skreczy, które są już totalnym freestylem.

Mamy w sumie wiele płyt o dużym przekroju muzycznym i zdarza nam się popłynąć w jakieś dziwne tematy, ale głównie trzymamy się brzmienia hiphopowego i r'n'b. Kolejny mixtape to będzie typowy funk z fajnymi przejściami, dobrymi skreczami i ostrą selekcją.

Czym właściwie się inspirujecie w waszej twórczości? Oczywiście chodzi mi nie tylko o muzykę.

Cube: Wiesz, ja tam się nie uważam za jakiegoś artystę, ciężko nazwać nawet coś, co robię jakąś twórczością. Po prostu mixuję muzykę, skreczuję, nagrywam płytki i zawsze zależy mi na określonym klimacie. Inspiruje mnie wiele rzeczy, które mnie otaczają, jednak nie przekłada się na tzw. "twórczość". W sumie inspiruje mnie oldschool i luzackie podejście do tematu.

Kiedy gram imprezę, inspiracją są ludzie, którzy się bawią na parkiecie. Kiedy nagrywam skrecze na jakąś płytę, inspiracją jest muzyka do której podkładam skrecze. Kiedy nagrywam mixtape, inspiruję się wcześniej ustalonym pomysłem i konwencją w jakiej ma być zrobiony.

Smoov-B: Jeśli chodzi o moje inspiracje muzyczne, to dużą zajawkę mam ostatnio na lata 70.i 80., dokładniej funky i disco, oczywiście dobre mixtapy. W chwilach wolnych do wszelkich działań inspiruje mnie moja kaczuszka?

Czytałem, że obydwaj wróciliście z podróży zagranicznych .Co - poza bagażem doświadczeń - przywieźliście z sobą?

Cube: Ja zawsze chciałem wyjechać do USA i zobaczyć jak tam się żyje. Byłem tam prawie pół roku i uważam, że był to wspaniały okres w moim życiu. Wyjechaliśmy całą ekipą na Florydę, gdzie kupiłem wspólnie z ziomkiem po jednym Techniksie, mixer, a dla siebie wieloślad twardodyskowy, systemy, laptopa, itp. Wziąłem ze sobą trochę płyt, żeby zahaczyć się w jakimś klubie. Mieszkaliśmy w domku, ustawiliśmy sobie sprzęt i naparzaliśmy do bólu. Robiliśmy imprezy w ogrodzie, pracowaliśmy w za***istym miejscu i w ogóle było za***iście.

Smoov-B: Oczywiście stosy winyli! Do Londynu pojechałem uczyć się angielskiego w szkole i przez okres pół roku, gdy tam mieszkałem, nie było większego problemu, żeby kupić dokładnie to, co się chce, a czego nie było w tamtych czasach w recordshopach w Polsce. Kolejny mój wypad był do Waszyngtonu i Nowego Jorku, skąd przywiozłem bardzo dużo remixów i blendów raggowo-hiphopowych.

W Stanach kupiłem Final Scratch Stantona, ale niefartownie go zepsułem nim zdążyłem się nacieszyć. Były to jak do tej pory chyba najfajniejsze moje wakacje, gdyż przychillowaliśmy z moją dziewczyną 4 miesiące na basenie w DC.

Czy za granicą często chodziliście na imprezy? Jeżeli tak, to czy byliście na jakiejś, prowadzonej przez kogoś, kto zrobił na was wrażenie?

Smoov-B: Mieszkając w Londynie byłem na koncertach Nasa oraz Taliba Kweli. Były to bardzo udane imprezy, zwłaszcza koncert Nasa, który był w bardzo kameralnym miejscu dla około 500 osób. W Stanach miałem okazję poznać osobiście w sklepie Fat Beats na Brooklynie Mix Master Mike'a i Roc Raida, którzy moim zdaniem są bardzo dobrymi zawodnikami, jeśli chodzi o granie imprez i wypracowanie swojego rozpoznawalnego stylu. Kluby w UK wspominam bardzo miło ? DJ-e prezentowali bardzo zróżnicowany poziom, wszystko zależało od klubu i składu, który na danej imprezie grał.

Cube: Ja byłem z taką ekipą, że trudno było nie imprezować. Imprezowaliśmy w sumie często i w chacie, i w klubach. Wiesz, Floryda, czyli dużo "niggasów", a w większości klubów leci hip hop. Zresztą takie imprezy nas interesowały. Przykładowo duży klub "Fuel" - większość czarnych, latynosów, trochę białasów, ogólnie klimat spoko. Mały minus to, że DJ był wieśniakiem.

Jedna z akcji - wbijamy się do klubu, kilka drinków, DJ puszcza taką lipę, że się słuchać nie da, klimaty to przesadzone bling bling do 10-tej potęgi. Kawałki wszystkie na jedno kopyto, zero przejścia. Totalne dno, w końcu nie wytrzymałem, wlazłem tam do niego na DJ-kę, patrzę, a on tam z CD leci, a obok zakryte gramofony. Pytam się: "Ty, ziomek, czemu nie grasz z winyli, jak masz deki?". On mi na to, że na gramofonach gra tylko w soboty, jak jest "Live Show". Mówię, że pójdę po płyty do chaty i ci zrobię tutaj "Live Show". Ten że nie, bo tutaj zaraz następny DJ wchodzi i coś tam sapie. To mu nawrzucałem, że jest c**a i mnie ochrona wyniosła z klubu.

Ale to był jeden przypadek, ogólnie słyszałem bardzo dobrych DJ-ów, którzy robili naprawdę ciekawe rzeczy. Tak więc są i dobrzy, ale są też cieniasy, jak wszędzie...

Czy na polskiej scenie jest ktoś, z kim bardzo chcielibyście współpracować?

Smoov-B: Nie myślę, z kim chciałbym współpracować. Jak na razie robimy swoje i jest OK.

Cube: Ja natomiast cały czas współpracuje z Obozem T.A. i jestem z tego powodu bardzo zadowolony. Zawsze lubiłem Obóz i ich klimat. Współpracuję również z Dreadsquadem oraz Eudezet Allstars. Chciałbym zrobić coś kiedyś z O.S.T.R, bo zawsze jarały mnie jego produkcje już od pierwszego dema. Czyli można powiedzieć, że samowystarczalne Eudezet, bo mam do tego miasta duży sentyment mimo, że bardzo lubię produkcje z poza Łodzi .na przykład Numer Raz i Rahim to dla mnie wypas. Jest tego trochę.

Jakie plany na najbliższą przyszłość?

Smoov-B: Co do naszych planów, to na pewno kolejne mixtapy i dużo imprez do zagrania. Kolejnym mixtapem, który planujemy wydać, jest mixtape funkowy, który będzie naszą drugą płytą. Powstanie również mixtape na zasadzie połączenia utworów, z których były kiedyś zapożyczane sample do hip hopu, czyli zmiksowanie Bobbiego Caldwella z Commonem po czym Dusty Springfielda z Cypress Hill, itp. Cube zawsze chciał coś takiego zrobić, więc będzie to na pewno kolejny mixtape po funkowym.

Następne produkcje, które są we wstępnej fazie, jak Dirty Hustlaz - Summer Jam oraz płytka ze Snatchem i kilka innych, o których nie chciałbym jeszcze opowiadać.

Cube: Dokładnie, następne mixtapy, filmik video, projekt Born 2 Roll/Snatch, który będzie projektem współpracy DJ-a z producentem na zasadzie dobrych turntablistycznych zagrywek wplecionych w bity. Cuty i skrecze na pewno na Obóz T.A., który będzie konkretnym uderzeniem z Łodzi. Poza tym prawdopodobnie nowy Red&Spinache w zupełnie nowej konwencji, której mogą nie znieść co poniektórzy, ale muszą wiedzieć, że Red i Spinache to nie są sezonowcy i nie odpuszczą tematu (śmiech).

W troszkę dalszej przyszłości trzecia płytka Thinkadelic, którego byłem fanem od zawsze i cieszę się, że mogę z nimi coś wspólnie zrobić. No i chcę, żeby płytkę zrobił w końcu mój ziomek Samson, który jest kozakiem i w ogóle respekt.

Dziękuję za wywiad.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: zagranie | śmiech | sprzęt

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje