Reklama

"Gramy już 20 lat"

22 kwietnia 2002 r. światło dzienne ujrzał kolejny koncertowy album brytyjskiej grupy Marillion. Płyta "Anorak Live In The UK" dokumentuje trasę promującą ostatnie jak dotąd studyjne dzieło zespołu, zatytułowane "Anoraknophobia", podczas której Marillion, po ponad pięciu latach, znów zawitał do Polski. Przy okazji premiery tego wydawnictwa, Mark Kelly opowiedział Konradowi Sikorze o swoich wspomnieniach związanych z występami w Polsce, powstaniu albumu "Anorak Live In The UK", obchodach 20-lecia istnienia grupy i planach, jakie on i jego koledzy mają na najbliższą przyszłość.

Jak wspominasz koncerty w Polsce w 2001 roku?

Reklama

To były w sumie dobre koncerty. Na oba przyszła bardzo dobra publiczność. Jeśli chodzi o Polskę, dla mnie jednak wciąż najważniejsza pozostanie moja pierwsza wizyta w 1987 roku. To było niezapomniane przeżycie. Przyjechaliśmy tutaj i zetknęliśmy się z zupełnie inną kulturą. Ludzie przyjęli nas tak, jak byśmy byli Beatlesami...

Dlaczego zdecydowaliście się na wydanie "Anorak Live In The UK" w aż dwóch wersjach?

To jest wynik naszego nowego podejścia do zarządzania naszymi sprawami. Chcemy, aby ludzie zaglądali na naszą stronę internetową i aby kupowali płyty bezpośrednio od nas, a nie w sklepach. Dlatego, jako zachętę dla nich, przygotowaliśmy wersję dwupłytową. Poza tym wiemy, że ci, którzy kupują u nas płyty, to prawdziwi i oddani nam fani. Jest to także kontynuacja tego, co zrobiliśmy w przypadku płyty "Anoraknophobia". Wtedy też przygotowaliśmy taką specjalną wersję. To swego rodzaju nagroda dla tych ludzi, którzy są na tyle mili, aby kupować rzeczy bezpośrednio u nas. Może to, co teraz powiem, będzie nieco niesprawiedliwe, ale wydaje mi się, że takie przygodne kupowanie w sklepie, podczas sobotniej wizyty w markecie, nie jest aż tak ważne, jak kupowanie u nas, nie ma takiego klimatu. Nie oznacza to w żadnym wypadku, że nie jesteśmy wdzięczni tym, którzy kupują tę jednopłytową wersję.

Wasze koncerty są dość regularnie wydawane jako oficjalne bootlegi. Czy sądzicie, że fanów zainteresuje więc kolejne koncertowe wydawnictwo?

W książeczce do tej dwupłytowej wersji napisałem o tym, jaka jest różnica pomiędzy tymi bootlegami a tą płytą. Chodzi tu przede wszystkim o sposób, w jaki albumy są nagrywane i powód, dla którego powstają. Te, które sprzedajemy w Racket, to zapisy koncertów, które zainteresują jedynie prawdziwych fanów. Nie chcemy ich sprzedawać w sklepach, bo to oznaczałoby, że będziemy w sklepach mieli sto koncertowych płyt Marillion. To byłoby bardzo mylące, ludzie nie wiedzieliby co kupić. Płyta "Anorak In UK" od samego początku powstawała z zamiarem wydania jako album koncertowy, a nie jako jeden z kolejnych oficjalnych bootlegów. Mieliśmy ze sobą przenośne studio nagraniowe, z 48-ścieżkowym systemem zapisu. Później całym materiałem w Racket Club zajął się Dave Meegan, nasz producent. Włożyliśmy w tę płytę sporo pracy. Zazwyczaj w przypadku płyt koncertowych zespoły wchodzą później do studia i robią nakładki, nagrywają na nowo niektóre partie wokalne i nagle nie wiesz, kiedy okazuje się, że zmieniłeś prawie cały materiał i to nie jest już płyta koncertowa, ale pół-koncertowa. Powstaje coś, co już ma całkiem odmienne brzmienie.

Myśmy taką pomyłkę popełnili w przeszłości, kiedy w zespole był Fish, przy płycie Real To Reel. Wtedy to naprawdę mało co zostało z koncertu. Albumu koncertowego słucha się więcej niż raz. Na koncercie, jeśli zagrasz coś nieczysto, albo coś źle zabrzmi, to i tak wszyscy o tym zapominają, bo pamięta się tylko ogólne wrażenie. Jednak jeśli taką wpadkę będziesz słuchać ileś tam razy na płycie koncertowej, wtedy nie ma w tym żadnej przyjemności. Dlatego płyta musi zachować atmosferę koncertu, ale musi być przy okazji perfekcyjna brzmieniowo. To właśnie chcieliśmy osiągnąć.

import rozrywka

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: granie | grań | piosenka | studio | utwór | piosenki | Live | koncerty | 20 lat

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje