Reklama

"Dla ludzi, nie dla wytwórni"


Wiele koncertów po całej Polsce, ciepłe przyjęcie publiczności, a nie ma chętnych na wydanie płyty. Kogo dotyczy taki scenariusz? Zapewne wielu zespołów grających ostrą muzykę, ale w tym konkretnym przypadku chodzi o warszawski Hedfirst, który swój debiutancki materiał, zatytułowany po prostu "Hedfirst", w Polsce musiał własnym sumptem rozprowadzać podczas koncertów i wśród "krewnych i znajomych królika", nie miał zaś wielkich problemów ze znalezieniem wytwórni, która chciałaby wydać jego płytę na Zachodzie.

Reklama

Zespół istnieje od 2001 roku i poza wspomnianą płytą, która na Zachodzie ukazała się 24 czerwca, ma w dorobku demo "Checkpoint", wiele koncertów w klubach na terenie Warszawy oraz trasę po największych miastach Polski u boku szczytnieńskiego zespołu Hunter, która odbyła się wiosną 2003 roku.

Muzycy Hedfirst sami określają swoją muzykę, jako metalcore. Co najważniejsze, oni w swoją muzykę wierzą i wierzą, że może ona stać się w naszym kraju tak popularna, jak po drugiej stronie Atlantyku. W każdym razie tego zdania na pewno jest Przemek "Bayer" Witkowski, wokalista Hedfirst, a na co dzień dziennikarz, który odpowiadał na pytania Lesława Dutkowskiego.


Nie byłeś jedną z osób, które zakładały Hedfirst. Opowiedz pokrótce, jak trafiłeś do grupy i co porabiałeś zanim zacząłeś z nimi śpiewać? Zdzierałeś gardło w innych zespołach, czy poświęciłeś się tylko studenckiemu życiu? Jaka jest muzyczna przeszłość pozostałych członków Hedfirst?

Były to zamierzchłe czasy kiedy byłem pięknym, młodym i beztroskim studentem. Żelaznym punktem całego planu tygodniowego były czwartkowe wizyty w stołecznym klubie "Park". Spotykaliśmy tam się ze znajomymi, piliśmy piwo, słuchaliśmy ciężkiej muzy. Wtedy to zrodził się pomysł, aby założyć kapelę. Janek Fronczak (gitara) grał wówczas w deathmetalowej formacji Vestis. Od słowa do słowa skrzyknęliśmy jeszcze trzech kumpli i zaczęliśmy próby. Kapelę ochrzciliśmy Noizgate.

Po upływie pół roku odezwał się do mnie Łukasz Wojtasik, kumpel z osiedla, i spytał czy nie wpadłbym na próbę jego kapeli, bo akurat mieli wakat wokalisty. Pojechałem, zaryczałem "Refuse/Resist" Sepultury i zostałem już na stałe. Łukasz z Kubą i Egonem grali wcześniej ponad rok razem, tworząc podwaliny tego co robimy dziś. Ja przez jakiś miesiąc ciągnąłem pracę w obu bandach, ale wiedziałem już, że trzeba będzie wybrać jeden. Padło na Hedfirst. Po jakimś miesiącu odszedł, jak się potem okazało nie bezpowrotnie, Łukasz. Na jego miejsce zaproponowałem Janka. On również szybko podjął decyzję o tym, która kapela będzie się liczyła w jego życiu najbardziej. Rozstał się z Vestis i Noizgate. Tym sposobem skompletowaliśmy skład.

Po nagraniu pierwszego dema ?Checkpoint? postanowiliśmy rozstać się z Piotrkiem - basistą. Na jego miejsce Janek sprowadził eksczłonka Vestis -Vestę. Taki skład przetrwał ponad rok, z Vestą nagraliśmy naszą debiutancką płytę. Na jesieni 2002 z przyczyn osobistych opuścił on zespół. Na jego miejsce powrócił banita Łukasz, który zamienił gitarę elektryczną na basową i w tym składzie trwamy do dziś.

Nie tak dawno mieliście po raz pierwszy okazję zaprezentować się publiczności w kilku miastach Polski, a to dzięki uczestnictwu w części trasy "MedeiS Tour 2003" zespołu Hunter. Do tej pory byliście dobrze znani właściwie tylko publiczności stołecznej. Jak wypadła konfrontacja z publicznością, która widziała was po raz pierwszy? Jakieś wyjątkowe wspomnienia zachowacie?

import rozrywka

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: scenariusz | nagrania | świadomość | koncert | Łukasz | wytwórnia | koncerty | trasy | muzyka | Nie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje