Reklama

Reklama

Zabił Johna Lennona, żeby "być kimś". Szokujące wyznanie Marka Chapmana

Mark Chapman po raz 12. starał się uzyskać zwolnienie warunkowe - mężczyzna odsiaduje wyrok dożywocia po zabójstwie legendarnego muzyka w 1980 roku. Sądowi powiedział, że zastrzelił Johna Lennona, ponieważ "chciał być kimś i nic nie mogło tego powstrzymać".

Mark Chapman po raz 12. starał się uzyskać zwolnienie warunkowe - mężczyzna odsiaduje wyrok dożywocia po zabójstwie legendarnego muzyka w 1980 roku. Sądowi powiedział, że zastrzelił Johna Lennona, ponieważ "chciał być kimś i nic nie mogło tego powstrzymać".
Mark Chapman chciał opuścić więzienie /Kypros/Contributor/ Michael Ochs Archives / Stringer /Getty Images

Mark Chapman zastrzelił Johna Lennona 8 grudnia 1980 roku, gdy muzyk w towarzystwie żony, Yoko Ono wracał do mieszkania w nowojorskiej Dakocie. Zaraz po morderstwie Chapman zaczekał do momentu przybycia policji i  od razu przyznał się do morderstwa. Został skazany na dożywocie.

W ubiegłym roku psychofan starł się uzyskać zwolnienie warunkowe już dwunasty raz, a dopiero teraz ujawniono transkrypcję z przesłuchania mężczyzny. Przemawiając do komisji ds. zwolnień warunkowych zabójca stwierdził, że odczuwał "samolubną pogardę wobec ludzkiego życia o globalnym znaczeniu".

Reklama

Zabójca Johna Lennona: wiedziałem co robię

"Wiedziałem, co robię, i wiedziałem, że to zło. Wiedziałem, że to złe, ale tak bardzo pragnąłem sławy, że byłem gotów oddać wszystko i odebrać ludzkie życie. Nie zamierzam winić niczego innego ani nikogo innego za doprowadzenie mnie tam" - stwierdził. "To było zło w moim sercu. Chciałem być kimś i nic nie mogło tego powstrzymać" - kontynuował dodając, że zdaje sobie sprawę ze miała to być "jego wielka odpowiedź na wszystko". Dodawał, że "nie zamierzał dalej być nikim".

W poprzednich latach Chapman określał swoje działanie jako "nikczemne" i wyrażał osąd, że nie użalałby się, gdyby nigdy nie udało mu się opuścić więziennych murów. W 2018 roku dodawał, że z każdym rokiem czuje "coraz większy wstyd" wobec swoich czynów. "Trzydzieści lat temu nie mogłem powiedzieć, że czułem wstyd, a teraz wiem, czym jest wstyd" - wyjaśniał. 

Mark Chapman starał się o zwolnienie warunkowe jeszcze w sierpniu 2020 roku i argumentował, że zdaje sobie sprawę, że "skrzywdził wielu ludzi na całym świecie", a jeśli ktoś chciałby go nienawidzić, to "zrozumie to". Komisja ds. zwolnień warunkowych odrzuciła jego apele ze względu na fakt, że działanie zabójcy spowodowało "pustkę dla całego świata". 

Po raz kolejny Chapman może ubiegać się o zwolnienie w 2024 roku. 

Czytaj także:

Odmówili przyjęcia orderów od królowej Elżbiety II

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy