Reklama

Reklama

Phil Collins w złym stanie! "Ledwo trzymam pałeczki"

W latach 80. był jednym z najpopularniejszych wokalistów. Odnosił sukcesy solowo, a także z grupą Genesis, której był frontmanem. W tym roku legenda brytyjskiego rocka ma powrócić na scenę, tymczasem, jak się okazuje, Phil Collins jest w nienajlepszej kondycji.

Stan Phila Collinsa jest coraz gorszy. Mimo to muzyk wyrusza w trasę

O problemach zdrowotnych muzyka wiemy już od wielu lat. Wieloletnia gra na perkusji oraz problemy alkoholowe wyniszczyły jego zdrowie. Muzyk cierpi na uszkodzenie nerwów od czasu urazu kręgosłupa w 2007 roku, kiedy to uszkodził kręgi w górnej części szyi. 

W pewnym momencie muzyk pożegnał się z publicznością i poinformował, że już nie wróci na scenę. Było tak do 2015 roku, gdy zapowiedział wydanie autobiograficznej książki, a także rozpoczęcie nowej trasy koncertowej. Podczas niej muzyk występował na siedząco, podpierając się laską. Brytyjczyk w latach 2017-2019 zagrał aż 97 koncertów w Europie, Ameryce i Australii. "Not Dead Yet!" dotarło także do Polski.

Reklama

Phil Collins powraca z Genesis

Jeszcze przed pandemią dowiedzieliśmy się, że Genesis także powróci, ale koncerty, które mieli zagrać w Wielkiej Brytanii przełożono z powodu sytuacji epidemiologicznej. Teraz jest już pewne, że trasa "The Last Domino?" rozpocznie się 20 września 2021 roku, a podczas niej grupa zagra 37 koncertów w samym Zjednoczonym Królestwie. 

Phil Collins nie ma jednak dobrych wieści dla swoich fanów. Stan jego zdrowia w ostatnim czasie się nie polepsza, a muzyk miewa coraz większe problemy z poruszaniem się. Jak powiedział w rozmowie z BBC Breakfast, "ledwo jest w stanie utrzymać perkusyjną pałeczkę w dłoni". Na pomoc Collinsowi przychodzi podczas koncertów jego syn Nicholas, który zasiada za perkusją. "Jest to w pewnym sensie trochę wyzwanie, co jest bardzo frustrujące, ponieważ chciałbym grać tam z moim synem" - mówi muzyk. 

Genesis znowu w trasie. Będzie koncert w Polsce?

Mike Rutherford, Tony Banks i Phil Collins to najbardziej znane wcielenie Genesis z przedostatniego etapu ich działalności. W rozmowie z BBC muzycy mówią o ponownym spotkaniu. Zdaniem Rutherforda granie z kolegami po długiej, 13-letniej przerwie niczym się nie różni od występów przed laty. 

"Ludzie pytają nas, dlaczego to robimy - dlatego, że tym właśnie się zajmujemy. Zawsze pozostawaliśmy dobrymi przyjaciółmi i to jest fajny czas, by to zrobić. Robimy to od pięćdziesięciu lat, dobrze czuć, widzieć, jak to zatacza koło" - dodaje basista. 

Phil Collins natomiast traktuje trasę jako zamknięcie pewnego etapu, a być może również swojej kariery. "Nie wiem czy kiedykolwiek jeszcze po tym wyruszę w trasę" - mówi perkusista. W ostatnich latach plotkowano, że trasa Genesis przeniesie się także na kontynentalną Europę, a być może zespół zagra w naszym kraju.

Muzyk wielokrotnie zmieniał zdanie w temacie swojej emerytury, z której niedawno powrócił, także być może jest jeszcze szansa, by usłyszeć słynny brytyjski zespół w Polsce w przyszłości.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Phil Collins | Genesis

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje