Reklama

Reklama

Ojciec o samobójstwie Aviciiego: "Były rzeczy, których nie widziałem"

Avicii był bardzo młody, gdy odniósł pierwsze sukcesy. Mając zaledwie 19 lat swoją muzyką rozruszał dyskoteki na całym świecie. Nie mógł długo cieszyć się sławą, bo szybko popadł w jej ciemną stronę. Muzyk popełnił samobójstwo w 2018 roku. W nowym wywiadzie Klas Bergling, ojciec Avicii'ego, opowiada o zmarłym synu.

Avicii popełnił samobójstwo 20 kwietnia 2018 roku

Szwedzki DJ Avicii (naprawdę Tim Bergling), zmarł w 2018 roku w Omanie w wieku zaledwie 28 lat. Jego ojciec, Klas Bergling po raz pierwszy od dawna otworzył się na temat śmierci syna. "To oczywiste, że były rzeczy, których nie widziałem" - stwierdził w rozmowie z The Sunday Times. 

Bergling ocenia, że jego syn zawsze miał problemy w kontaktach z ludźmi - nigdy nie był duszą towarzystwa, a także odczuwał stres, gdy miał "przejąć inicjatywę" w towarzystwie. "Był nieśmiałą osobą. Nie był tym, który wchodzi do pokoju z dużą ilością ludzi i zaczyna mówić lub wygłaszać przemówienia" - powiedział Bergling, stwierdzając, że ostatecznie "stało się to problemem", gdy muzyk dodawał sobie pewności siebie alkoholem.

Reklama

On sam miał dowiedzieć się o stanie syna od osoby, która była na wakacjach w Omanie z Aviciim. Znajomy informował wtedy, że obawia się o zdrowie psychiczne muzyka. Zanim jednak rodzice Avicii'ego zdołali dotrzeć do Omanu, dostali telefon z informacją, że ich syn nie żyje.

Zdaniem Klasa Berglinga, DJ-a zabiło połączenie "sławy i fortuny". "A to bardzo niebezpieczna kombinacja. Kiedy jest jakiś wschodzący artysta, to powinna istnieć jakaś struktura [opieki nad nim - przyp. red.]" - powiedział ojciec. Mimo to nie oskarża on Arasha Pournouriego, menedżera Aviciiego, o zaniedbania i problemy zdrowotne DJ-a. W 2016 roku Avicii przerwał karierę z w powodów zdrowotnych - z powodu uzależnienia od alkoholu cierpiał na zapalenie trzustki, a wkrótce usunięto mu pęcherzyk żółciowy i wyrostek robaczkowy.

W 2017 roku wydano film "Avicii: True Stories", w którym muzyk pokazał przygotowania do ostatniej trasy koncertowej i opowiadał m.in. o swoim uzależnieniu od alkoholu. "Na początku bałem się pić, ponieważ nie chciałem spieprzyć. Ale potem zdałem sobie sprawę, jak sztywny byłem, kiedy nie piłem. Więc wtedy znalazłem magiczne lekarstwo, które polegało na wypiciu kilku drinków, by móc dalej iść" - mówił w dokumencie muzyk.

The Sunday Times donosi też, że bliscy muzyka w 2015 roku przeprowadzili interwencję, aby uświadomić problem muzykowi, który zmagał się z uzależnieniem od alkoholu, narkotyków oraz tabletek przeciwbólowych, uspokajających, leków przeciwlękowych i antydepresyjnych. "Widziałem w jego oczach, że zrozumiał, że coś się dzieje. To był jeden z najgorszych momentów w moim życiu, bo naprawdę czujesz, że zdradziłeś swojego syna. Ale musieliśmy to zrobić. To było naiwne. Tysiąc razy słyszałem, że walka zaczyna się, gdy jesteś trzeźwy" - wspomina Klas Bergling.

W końcu Avicii trafił do kliniki rehabilitacyjnej, a leczenie zakończyło się powrotem do koncertowania. Mimo to, muzyk nadal zmagał się z problemami psychicznymi. W marcu 2016 roku zamieścił na swojej stronie internetowej oświadczenie, w którym ogłosił, że nigdy więcej nie zagra już koncertu. Zaledwie 25-miesięcy później popełnił samobójstwo w wieku 28 lat.

Avicii był najbardziej znany z przebojów, m.in. "Wake Me Up""Levels". Jego debiutancki album "True" z 2013 roku znalazł się w pierwszej dziesiątce w 10 różnych krajach. Na swoim koncie miał dwie nominacje do Grammy, był także jednym z najlepiej zarabiających DJ-ów na świecie. 

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Jeśli potrzebujesz pomocy, porozmawiaj otwarcie o problemach z osobą, której ufasz, zadzwoń 116 123 lub 116 111 lub wejdź na stronę www.pokonackryzys.pl.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama