Reklama

Reklama

Nowy album Beyonce już dostępny. Kelis oskarża ją o kradzież

Po sześciu latach od wydania głośnego albumu "Lemonade" Beyonce właśnie wypuściła na rynek swoje kolejne dzieło - płytę "Renaissance". Słuchacze rozpływają się w zachwytach nad siódmym, solowym krążkiem piosenkarki, jednak wśród pochwał pojawiła się też krytyka, a właściwie poważne oskarżenie ze strony Kelis. Artystka zarzuciła Beyonce, że ta w jednej piosence wykorzystała bez jej wiedzy fragment jej hitu "Get Along with You". Kelis stwierdziła też, że to nie pierwszy raz, kiedy Beyonce ukradła jej utwór.

Po sześciu latach od wydania głośnego albumu "Lemonade" Beyonce właśnie wypuściła na rynek swoje kolejne dzieło - płytę "Renaissance". Słuchacze rozpływają się w zachwytach nad siódmym, solowym krążkiem piosenkarki, jednak wśród pochwał pojawiła się też krytyka, a właściwie poważne oskarżenie ze strony Kelis. Artystka zarzuciła Beyonce, że ta w jednej piosence wykorzystała bez jej wiedzy fragment jej hitu "Get Along with You". Kelis stwierdziła też, że to nie pierwszy raz, kiedy Beyonce ukradła jej utwór.
Beyonce / Kevin Winter /Getty Images

O tym, że na nowym albumie Beyonce można usłyszeć sample z przeboju Kelis, ta ostatnia dowiedziała się od swoich fanów. Ci gratulowali jej na Instagramie, że współpracowała przy wyczekiwanym albumie "Renaissance", udostępniając fragment swojej kompozycji "Get Along with You" do nagrania piosenki "Energy". Kelis szybko ostudziła entuzjazm fanów i wyprowadziła ich z błędu. 

Artystka wyjaśniła, że to nie była żadne współpraca, bo ona nawet nie wiedziała, że Beyonce sięgnie po fragment jej kompozycji, bo ta jej o tym nie poinformowała. "Sama jestem oszołomiona, ponieważ poziom braku szacunku i ignorancji jest zdumiewający. Nic nigdy nie jest takie, jak nam się wydaje, niektórzy ludzie w tym biznesie nie mają duszy ani uczciwości i oszukują wszystkich" - napisała. I dodała bez owijania w bawełnę, że to, co fani uznali za współpracę, jest po prostu bezczelną kradzieżą.

Reklama

Kelis o Beyonce: kopiowała mnie już wcześniej

Na tym Kelis nie poprzestała. Całą sprawę opisała też w swoich oficjalnych kanałach w mediach społecznościowych. W zamieszczonych na Instagramie filmach wyjaśniła dlaczego zareagowała w tak emocjonalny sposób. "Jestem artystką i - jak słusznie zauważyła kiedyś Erykah Badu - jestem wrażliwa na punkcie swojej twórczości. Rzecz w tym, że nie chodzi wyłącznie o to, że zsamplowała mój utwór. Kopiowała mnie wcześniej, podobnie jak wielu innych artystów" - stwierdziła. 

I dodała, że najbardziej oburza ją to, że Beyonce nie zdobyła się na to, by z nią porozmawiać. "Jesteśmy czarnoskórymi artystkami, poznałyśmy się, mamy wspólnych przyjaciół. Czy tak trudno było się skontaktować?" - powiedziała.

W kolejnym nagraniu Kelis przyznała, że jej reakcja to sprzeciw wobec wszechobecnej w branży muzycznej hipokryzji. Zapowiedziała też, że tym razem nie zamierza tego tak zostawić. "Miarka się przebrała. Zamierzam walczyć o to, co moje" - dodała.

Sama Beyonce na razie nie odniosła się do słów Kelis. W mediach społecznościowych ostatnio pisała, że cieszy ją pozytywny odbiór płyty i dziękowała za wsparcie, które fani okazali, gdy piosenki z jej najnowszego krążka wyciekły do sieci. W oficjalnym komunikacie artystka podziękowała też swojej najbliższej rodzinie i wyznała, że jej intencją w trakcie pracy nad "Renaissance" było stworzenie bezpiecznego miejsca. 

"Miejsca, w którym można uwolnić się od perfekcjonizmu, myśli, osądów, w którym można krzyczeć". Dodała też, że album jest ukłonem w stronę artystów, pionierów, którzy tworzą kulturę, a także tych, których wkład w kulturę długo pozostawał niedostrzegany i niedoceniany. 

Czytaj również:

Dua Lipa straci fortunę na plagiacie? Ekspert nie ma złudzeń

Tak Olga Jackowska stała się Korą. Był przy tym polityk PiS!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL