Reklama

Reklama

Kiedy Olga Jackowska stała się Korą? Kamil Sipowicz wyznaje

Olga Jackowska zyskała sławę jako Kora. Uważana za jedną z najważniejszych postaci polskiego rocka artystka zmarła 4 lata temu, ale pamięć po niej pozostaje żywa. Kamil Sipowicz, mąż Kory opowiedział, jak doszło do tego, że zyskała swój przydomek. Okazuje się, że świadkiem tych zdarzeń był m.in. aktualny marszałek Sejmu i jeden z najważniejszych polityków PiS, Ryszard Terlecki.

Olga Jackowska zyskała sławę jako Kora. Uważana za jedną z najważniejszych postaci polskiego rocka artystka zmarła 4 lata temu, ale pamięć po niej pozostaje żywa. Kamil Sipowicz, mąż Kory opowiedział, jak doszło do tego, że zyskała swój przydomek. Okazuje się, że świadkiem tych zdarzeń był m.in. aktualny marszałek Sejmu i jeden z najważniejszych polityków PiS, Ryszard Terlecki.
Kora (Olga Jackowska) /PIOTR GOCAL /Agencja FORUM

Ryszard Terlecki dziś jest jednym z ważnych polityków Prawa i Sprawiedliwości. W latach 60. natomiast był członkiem ruchu hippisowskiego, w którym poznał Olgę Jackowską. W 1998 roku Kora wydała autobiografię "Podwójna linia życia", w której opisywała relacje z Terleckim. "Byłam zapatrzona w niego i obchodziło mnie jedynie to, żeby być z nim. W dużej mierze nasz hipisowski związek opierał się na ostrym seksie" - wspominała.

Olga Jackowska zyskała swój przydomek w 1968 roku

Natomiast w innej pozycji, "Słońca bez końca. Biografia Kory", znalazła się perspektywa Ryszarda Terleckiego na ich znajomość. Opisał, jak doszło do tego, że zaczęli się spotykać. "Spodobała mi się od razu - szczupła, śliczna dziewczyna, ciemne długie włosy splecione w dziwne warkoczyki. Przyszła w kolorowej sukience, na szyi miała dużo różnych korali, na rękach błyskotki i bransolety. Prawdziwa hipiska. Ja też byłem hipisem, ale ubierałem się normalnie, chociaż... miałem dzwoneczek na szyi, korale i opaskę na włosach. Byłem na pierwszym roku studiów, kończył się marzec 1968 roku, czyli rozruchy marcowe. Zaangażowałem się w strajk studencki, który bez powodzenia próbowaliśmy kontynuować. Któryś z kumpli przyprowadził dwie koleżanki. Jedną z nich była Kora. Charyzmatyczna! W dodatku rozumiała wszystko, co się działo wokół, choć była dopiero w liceum. To nas chyba zbliżyło. Czułem, że też jej się spodobałem. W maju byliśmy już parą" - opowiadał polityk.

Reklama

Ich młodzieńcza miłość (Jackowska miała 17 lat, a Terlecki był dwa lata starszy) nie przetrwała próby czasu. To jednak w tym okresie ukształtował się słynny pseudonim - "Kora". Jak wyznał Faktowi Kamil Sipowicz, wokalistka zachowała sympatię do byłego chłopaka pomimo że ich poglądy się różniły. "Przeprowadziłem z nim bardzo miłą rozmowę do książki 'Hipisi w PRL-u'. Z jego poglądami politycznymi się nie zgadzam, ale jest to miły człowiek" - powiedział.

Na koniec zdradził, w jaki sposób doszło do powstania "Kory". Wszystko wydarzyło się za sprawą zlotu hippisów, który odbył się w w 1968 roku. Jackowska przyjechała tam w towarzystwie Terleckiego. "Na początku sierpnia w Mielnie odbędzie festiwal, który nazywa się Hippieza. Będzie odniesienie do Kory. Ja jestem twarzą tego festiwalu, trochę mu patronuje. Tam właśnie odbył się pierwszy zlot hipisów w 1968 r., gdzie z Korą, czyli wtedy Olgą Ostrowską, przyjechał jej ówczesny chłopak 'Pies', czyli Ryszard Terlecki, oraz jej przyjaciółka Galia. To ona właśnie tam nazwała Olgę Korą" - mówi Kamil Sipowicz.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL