Reklama

Nie żyje Maria Koterbska, królowa swingu, dama polskiej piosenki

Maria Koterbska miała 96 lat /Krzysztof Kuczyk /Agencja FORUM

Maria Koterbska, dama polskiej piosenki, zmarła w poniedziałek, 18 stycznia, w Bielsku-Białej. Królowa polskiego swingu zadebiutowała w sylwestra 1948/49. Jej największe przeboje to m.in. "Brzydula i rudzielec", "Karuzela", "Serduszko puka w rytmie cza-cza", "Augustowskie noce" i "Parasolki".

O śmierci "damy polskiej piosenki, wspaniałej osoby, wybitnej bielszczanki" - poinformował prezydent Bielska-Białej Jarosław Klimaszewski.

Reklama

W repertuarze miała 1,5 tys. piosenek. Teksty dla niej pisali Wojciech Młynarski, Jeremi Przybora (posłuchaj!), Agnieszka Osiecka, a także m.in. Anna Zofia Markowa, tekściarka Ireny Santor. "Setki tysięcy kilometrów w autobusach i samochodach, samolotach, pociągach, na statkach. (...) Ale tego życia nie zamieniłabym na żadne inne" - oceniła swą karierę Maria Koterbska w biografii, spisanej przez jej syna, Romana Frankla ("Karuzela mojego życia", 2008).

"Śpiewałam ponad pięćdziesiąt lat i nigdy się nie zdarzyło, żeby ktoś mnie totalnie skrytykował, nie było żadnych napaści na moją osobę. To zdumiewające" - wspominała. "Nie osiągnęłam wielu celów, które zamierzałam na początku mojej artystycznej drogi. Przecież chciałam być aktorką. Szkoda, że nigdy nie zagrałam w filmie muzycznym" - dodała.

Maria Koterbska rodziła się 13 lipca 1924 r. w Białej w rodzinie muzycznej. Matka Janina z domu Mierowska była pianistką-amatorką, a ojciec Władysław - skrzypkiem, absolwentem wydziału kompozycji i wykładowcą Konserwatorium w Krakowie, nauczycielem muzyki i śpiewu w Seminarium Nauczycielskim. "Rodzice byli głównymi filarami polskiego życia kulturalnego w Białej i w Bielsku. Tatuś należał do założycieli powstałego w 1922 roku Towarzystwa Teatru Polskiego" - opisała piosenkarka.

W 1930 r. powstała amatorska sekcja dramatyczna. "Mama zagrała wtedy wiele wspaniałych ról (...), a tatuś zajmował się muzycznym opracowywaniem spektakli" - wspominała Koterbska. "Dość wcześnie, bo już w wieku trzech lub czterech lat, zaczęłam też występować (...) pod reżyserską opieką mamy (...) Grałam, ile się dało, role główne, dziewczęce i chłopięce. A jak ktoś zachorował, to jego rolę przejmowałam natychmiast" - dodała.

Stabilne życie zrujnowała wojna. Podczas okupacji Maria, aby uniknąć wywiezienia na roboty do Niemiec, podjęła pracę w fabryce u Brülla: "W szwalni, gdzie musiałam szyć tak zwane besatze - wstążki, chorągiewki, chorągwie i cholera wie co, w każdym razie dla niemieckiej marynarki wojennej. (...) Jak tylko zaczynała się przerwa, to wszystkie moje koleżanki wołały natychmiast: 'Marysia, zaśpiewaj i zatańcz coś!' Wskakiwałam na stół i śpiewałam, tańczyłam, stepowałam. Rozrabiałyśmy prawie na każdej przerwie". Po latach Koterbska usłyszała od Brüllów, że właściwie to u nich zadebiutowała.

W 1941 r. trafił do Oświęcimia jej narzeczony Marian Besz. "Zmarł po kilku zaledwie miesiącach. Nadal zszywałam moje wstążki, ale już nie tańczyłam na stołach" - opowiadała. 18 września 1943 r. Koterbska poznała Jana Frankla, syna bielskiego cukiernika. Zostali ze sobą na całe życie.

Po wojnie rodzice Koterbskiej usiłowali odzyskać społeczną pozycję: ojciec reaktywował Towarzystwo Teatru Polskiego, a matka wznowiła pracę teatru amatorskiego. Niebawem wyszli z tej trupy tacy aktorzy jak Pola Bukietyńska, Kazimierz Meres, Janina Widuchowska oraz Elwira Czech-Kamińska, która ze Stanisławem Hadyną założyła zespół "Śląsk".

16 czerwca 1945 r. przyszła gwiazda polskiej estrady w wieku 21 lat zagrała w pierwszym przedstawieniu na scenie bielskiego teatru po II wojnie, w obsadzie "Krakowiaków i Górali" Jana Nepomucena Kamińskiego, w reżyserii Rudolfa Luszczaka.

W tym samym czasie UB wpadło na trop jej brata Kazimierza - żołnierza antykomunistycznego podziemia. "Cały dom był obstawiony przez ubeków, wpadli do środka, uzbrojeni, głośni i zaczęli robić rewizję. (...) Krzyczeli, wymachując pistoletami: 'Bandytę wychowaliście! Mordercę!'. A to wszystko dlatego, że Kazek, jako młody, siedemnastoletni chłopak, chcąc walczyć przeciwko Niemcom, wstąpił do AK" - wspominała Koterbska.

Aresztowano nie tylko Kazka, lecz i Marię. "Siedziałam w zimnej, wilgotnej piwnicy przy ulicy Krasińskiego cały tydzień. (...) Parę razy zabierali mnie na przesłuchania, do których właściwie nie doszło. (...) Robili to, żebym idąc, widziała moich kolegów, którzy siedzieli, stali lub leżeli, z zakrwawionymi twarzami, pobici, słabi po niekończących się przesłuchaniach. Pewnie w ten sposób chcieli mnie zmiękczyć, ale po co? Dlaczego? Ja i tak nic nie wiedziałam" - napisała.

Więcej dowiadujemy się z opisu akt IPN w sprawie Wirgiliusza Habasa, Jana Wadonia, Kazimierza Koterbskiego i innych "oskarżonych o dokonywanie napadów rabunkowych oraz zamachów na funkcjonariuszy MO i UB na terenie pow. Bielsko w czerwcu i lipcu 1945 r.".

Jan Wadoń ps. "Prawy" był organizatorem antykomunistycznego podziemia w powiecie bielskim. Dowodził około 50-osobowym oddziałem NZS. 13 żołnierzy, którzy podjęli pracę w bialskim UB - zostało zamordowanych po dekonspiracji w lipcu 1945 r. Proces 26 innych członków oddziału przed sądem wojskowym w Katowicach zakończył się w listopadzie 1945 r. Zapadły trzy wyroki śmierci, osiem - dożywocia, a pozostałych skazano na długoletnie więzienie: "Kaziu dostał 11 lat, z czego pięć za samą przynależność do AK" - napisała Koterbska.

Ostatecznie brata artystki objęła amnestia - po trzech latach we Wronkach: "Widzenia były zupełnie niesamowite. Siedziało się na krzesłach, przedzielała nas siatka druciana i tak na odległość wolno nam było rozmawiać. Z czasem znałam już wielu współwięźniów Kazka, chłopaków w jego wieku, biednych, wychudzonych tak jak on, bez zębów, z wielkimi przerażonymi oczami" - jeszcze po latach Koterbska płakała na wspomnienie tych spotkań.

Bywały też weselsze momenty: "Na przykład oni zza tej siatki wołali: 'Marysia, pokaż nam nogi! Ty masz takie długie nogi! Pokaż je nam'. Więc ja podwijałam wtedy spódnicę i pokazywałam chłopakom nogi. I posyłałam im jeszcze całusy, bo tacy byli biedni, tacy biedni..." - tłumaczyła.

Dalsza część tekstu na następnej stronie.

PAP/INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Maria Koterbska | nie żyje | zmarła

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama