Reklama

"Must Be The Music": Powrót "Różowej taczki"

Tym razem jurorzy byli nieco ostrzejsi w ocenach, ale kilku kandydatów do półfinałów się znalazło. Tradycyjnie zobaczyliśmy też sporo twarzy znanych już wcześniej z różnych talent shows.

Na pewno warto zwrócić uwagę na Kasię Sochacką, którą możemy pamiętać jako finalistkę trzeciej edycji "Mam talent". W "Must Be The Music" wsparta gitarzystą Arkiem Żureckim i perkusistą Marcinem Urzędowskim zaprezentowała własny utwór "Drzazga".

Reklama

Sprawdź tekst piosenki w serwisie Teksciory.pl!

"Podobała mi się kompozycja i wokal, ogólnie super występ" - komentowała Elżbieta Zapendowska, a z uznaniem wypowiadali się także pozostali jurorzy.

Komplet głosów na tak zdobyła też Afera Blues Group z Jasła ze znaną z filmu "Blues Brothers" piosenką "Gimme Some Lovin'" Steve'a Winwooda. "Gdybyście grali codziennie, to byłoby mniej ludzi chorych na depresję" - chwaliła Kora, a Piotr Rogucki nazwał zespół "kulką energetyczną".

W nieco podobnych klimatach obraca się Kraków Street Band ("Don't Let Me Be Misunderstood" Niny Simone). "Jesteście po prostu oszałamiający, chciałabym was widzieć w finale" - nie miała wątpliwości Kora. "Dajecie super radość" - dodał Rogucki.

Nie zabrakło uzdolnionej dziewczynki - 12-letnia Weronika Kołodziejczyk z Łowicza zaśpiewała "Joe le taxi" Vanessy Paradis. "Na pewno wszyscy docenili odwagę, zaśpiewałaś bardzo przyzwoicie" - ocenił Adam Sztaba.

Kolejną znaną twarzą z "Mam talent" był 46-letni Janusz Cielecki, który charakterystycznym falsetem zaśpiewał "How Deep Is Your Love" Bee Gees. "Gdyby nie parę wpadek, to miałam wrażenie, że to oryginał" - oceniła Elżbieta Zapendowska.

Rootzmans (zagrali reggae'ową wersję "Hotel California" The Eagles) to rodzinna grupa, w składzie której można zobaczyć m.in. nastoletniego perkusistę Ego Trip, półfinalistów piątej edycji "Must Be The Music". Początkowo na "nie" był Rogucki. "Ani wokal, ani perkusja, ani perkusjonalia, ani klawisz, nie powstrzymuje mnie od tego żeby dać wam tak" - tak uzasadnił zmianę zdania. "Nasz mały Hitchcock" - podsumowała Roguckiego Kora.

Szanse na półfinał (po trzy głosy na tak) otrzymali również zestresowana Justyna Czernikiewicz ("Taniec pingwina na szkle" zespołu Lombard), 21-letnia Klaudia Budner z akustyczną gitarą ("Wrecking Ball" Miley Cyrus; z emocji prawie się poryczała), znany już z m.in. "Bitwy na głosy", "Mam talent" i "Tak to leciało" 57-letni Waldemar Wiśniewski ("Easy" zespołu Commodores), doświadczony przez życie raper, 20-letni Robert "Bobo" Kurzeja (własny utwór "Ostatni list") oraz grupy Klawo (własny numer "Jeśli ty, jeśli ja"), punkrockowcy Late Again (autorski utwór "Gettin' Crazy") i pamiętani z pierwszej edycji "MBTM" The Saturn Band.

Grający na klawiszach duet ze Zbąszynia powrócił "wzmocniony" tancerzem wynalezionym w tamtejszym klubie prowadzonym przez jednego z muzyków. Ich piosenka "Różowa taczka" utrzymana w mocno weselnym klimacie cieszyła się sporą popularnością - wówczas tylko Ela Zapendowska była na "nie". Nowa piosenka "Autobana" podzieliła jury, na "nie" ponownie zagłosowała Zapendowska oraz Piotr Rogucki, który podczas występu The Saturn Band po raz kolejny pojawił się na scenie - tym razem "popisał" się ekscentrycznym układem tanecznym.

Wydawało się, że to koniec przygody zespołu w programie, ale Adam Sztaba poprosił o fragment "Różowej taczki", który sprawił, że Rogucki zmienił zdanie. Kora nie wytrzymała takiej dawki twórczości The Saturn Band i wyszła za kulisy. "Jest szansa, że będziecie dalej" - podsumował Rogucki.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: twarzy | talent shows | Must be the Music

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje