Reklama

Reklama

Marian Lichtman odpowiada na pomysł Andrzeja Kosmali. "To kuriozalne"

Marian Lichtman skomentował plany Andrzeja Kosmali w związku z wyglądem grobu Krzysztofa Krawczyka. Nie ukrywa, że nie jest zachwycony.

Marian Lichtman skomentował pomysł Andrzeja Kosmali

Marian Lichtman w rozmowie z "Faktem" odniósł się do projektu nagrobka Krzysztofa Krawczyka, stworzonego według wytycznych Andrzeja Kosmali i Ewy Krawczyk. Podkreślił, że cieszy się z tego, że zmarły artysta ma teraz godny pomnik, jednak nie ukrywa, że wygląd nagrobka mu nie odpowiada. 

"Niewłaściwym jest wymienianie teraz swoich uwag, ale ten nagrobek nie jest po prostu w moim stylu. Wyobrażałem sobie inny grób Krzysztofa. Uważam, że każdy grób jest piękny, a ten jest szczególny, ponieważ w tym miejscu spoczywa Krzysztof Krawczyk" - wyjaśnił.

Według zapowiedzi wokół nagrobka ma zostawać postawiony płotek. Menedżer wokalisty, Andrzej Kosmala, planuje również zainstalować napędzane energią słoneczną oświetlenie, przypominające światła estradowe, oraz odtwarzacz muzyki. "o będzie mały odtwarzacz, na którym będą nagrane na skrzypcach najpopularniejsze piosenki Krzysztofa. (...) Będzie się rozlegał dźwięk ulubionego psalmu Krzysztofa 'Pan mym pasterzem', 'Barki' czy 'Chciałem być marynarzem'" - opowiadał Kosmala w wywiadzie dla "Super Expressu".

"Wiadomo, że cmentarz jest miejscem ciszy i zadumy. Jeśli w tym miejscu zrobi się taka dyskoteka, to uważam, że będzie to kuriozalne. Ale ja o tym nie decyduję. Nie wiadomo, jak zareagują inne osoby, odwiedzające nekropolię. Ale jeśli pan Kosmala ma tyle odwagi, to niech będzie tak, jak postanowi" - tymi słowami Lichtman skomentował ten pomysł.

Konflikt Mariana Lichtmana i Andrzeja Kosmali - o co chodzi?

Marian Lichtman i Andrzej Kosmala są w konflikcie od pogrzebu słynnego polskiego wokalisty (10 kwietnia). Po śmierci gwiazdora muzyk miał m.in. pretensje o to, że nie został powiadomiony o śmierci przyjaciela. Problemem dla rodziny okazało się też to, o czym opowiada w mediach.  Do spięcia między stronami doszło na pogrzebie (Lichtman miał usłyszeć, aby "zjeżdżał").

"Od kilku miesięcy, z naciskiem na ostatnie dni, wydzwania po redakcjach z ofertą wywiadów. Na pogrzebie rozpychał się, by kamera i aparaty fotograficzne jego ujmowały. W ten sposób leczy swoje kompleksy" - stwierdził wtedy Kosmala. Sam Lichtman w rozmowie z "Faktem" stwierdził, że nie widział niczego złego w swoim zachowaniu, ma moralne prawo wypowiada się o swoim przyjacielu, a na cmentarzu nie rozpychał się tylko pomagał dojść do trumny Krzysztofowi Krawczykowi jr.

"Pan Kosmala cały czas pałał nienawiścią do zespołu Trubadurzy. Zawsze zazdrościł nam rodzinnej atmosfery, bał się zbliżenia Krzysztofa z nami. Nie wiedziałem jednak, że ta antypatia przeniesie się na kościół czy na cmentarz. Trubadurzy mieli zaśpiewać na pogrzebie, co Andrzej Kosmala potwierdził, ale później się wykręcał i to nie doszło do skutku" - opowiadał. Obecnie Lichtman pomaga w rozwoju kariery muzycznej Krzysztofowi Krawczykowi Juniorowi

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje