Reklama

Reklama

Marian Lichtman o Krzysztofie Krawczyku: Umierał stopniowo

Marian Lichtman był gościem Wojciecha Jagielskiego w programie "Tok Szoł". Muzyk opowiedział m.in. o swojej przyjaźni z Krzysztofem Krawczykiem.

Krzysztof Krawczyk zmarł w kwietniu tego roku

Krzysztof Krawczyk zmarł 5 kwietnia w Łodzi. Pochowano go na leśnym cmentarzu w podłódzkiej miejscowości Grotniki, gdzie wokalista od lat mieszkał z żoną.

Krótko przed śmiercią wokalista chorował na COVID-19, jak jednak oświadczyła jego żona, Ewa, Krawczyk zmarł z powodu chorób współtowarzyszących.

"Nie chciałem wierzyć. Wiedziałem, że Krzysztof jest chory, bo gdy kręciliśmy z nimi ten film do telewizji ("Całe moje życie - przyp. red.), to już było u niego źle z kondycją. Szczerze powiem ci, że umierał na raty. Widziałem, ze jest coraz słabszy" - mówił Lichtman.

Reklama

"Miałem COVID w sierpniu. Krzysztof codziennie do mnie dzwonił, codziennie się za mnie modlił i pocieszał mnie, że wszystko będzie w porządku. Mieliśmy się spotkać w drugi dzień świąt. Niestety Krzysztof odszedł" - wspominał muzyk.

Marian Lichtman w rozmowie z Wojciechem Jagielskim przypomniał również wielkie miłości Krawczyka.

 Krzysztof Krawczyk był trzykrotnie żonaty. Jego pierwszą miłością była Grażyna Adamus, z którą rozwiódł się, gdy wdał się w romans z wokalistką Amazonek Haliną Żytkowiak (to z nią ma syna Krzysztofa). Ten związek ostatecznie też nie przetrwał próby czasu, a wokalista związał się ze swoją trzecią żoną - Ewą. Byli razem prawie 40 lat.

"W swoim sercu miał trzy kobiety - Grażyna Adamus to była miłość młodzieńcza, Halina Żytkowiak to była miłość muzyczna i fascynacja, no i Ewa którą też bardzo kochał" - wspominał Lichtman.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Krzysztof Krawczyk | Licht-Man

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne