Reklama

Reklama

Marcin Miller pokazał skutki swojego wypadku. "Nius roku"

Marcin Miller z powodu bardzo nieprzyjemnej kontuzji został unieruchomiony na trzy tygodnie. Wokalista disco polo pokazał skutki swojego wypadku internautom. Całe zajście traktuje jednak z dystansem, śmiejąc się m.in. z materiału wyemitowanego w TVP.

Marcin Miller z powodu bardzo nieprzyjemnej kontuzji został unieruchomiony na trzy tygodnie. Wokalista disco polo pokazał skutki swojego wypadku internautom. Całe zajście traktuje jednak z dystansem, śmiejąc się m.in. z materiału wyemitowanego w TVP.
Marcin Miller miał wypadek /Piotr Matusewicz /East News

W nocy ze środy na czwartek (13/14 lipca) Marcin Miller doznał poważnej kontuzji i musiał trafić na SOR.

Wokalista o swoich problemach poinformował na Instagramie, najpierw publikując film z karetki, a następnie zdjęcie zabandażowanej nogi.

Więcej szczegółów wokalista zdradził na antenie VOX FM. "No pić trzeba z głową" - mówił lider zespołu Boys. "Słuchajcie kochani, no po prostu trzeba uważać. Nie wolno pić jednego drinka tylko trzeba od razu dwa litry" - dodał. Miller przyznał, że kontuzja jest poważna.

"Noga będzie unieruchomiona przez minimum trzy tygodnie. Nie wiem, jak ludzie to przyjmą. Dzisiaj mam koncert, jutro mam koncert" - stwierdził.

Reklama

Marcin Miler pokazuje nogę i śmieje się z "niusa roku"

Wokalista disco polo krótko po wypadku pokazał, jak wygląda jego noga po zdjęciu bandaży. "Życie. Miłego popołudnia kochani" - napisał. W kolejnym poście natomiast dodał: "Wszystkim, którzy ‘niby przypadkiem’ skomentowali moją ‘brudną, niemytą nogę’ życzę smacznego i miłego dnia".

Miller do swojej kontuzji podchodzi z dystansu. Mocno rozbawił go materiał w "Pytaniu na Śniadanie", w którym dyskutowano o jego wypadku. "Nieeee... No ‘nius roku'.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL