Reklama

Reklama

Kolejne smutne doniesienia od Beaty Kozidrak. Musiała okłamywać matkę

1 września w mediach społecznościowych Beata Kozidrak poinformowała, że zmarła jej mama. Teraz jej bratanek zdradził, jak wyglądały ich rodzinne relacje.

1 września w mediach społecznościowych Beata Kozidrak poinformowała, że zmarła jej mama. Teraz jej bratanek zdradził, jak wyglądały ich rodzinne relacje.
Beata Kozidrak jest związana ze swoją rodziną /Artur Zawadzki /Reporter

Beata Kozidrak jest mocno związana ze swoją rodziną i zawsze to podkreślała. Od pewnego czasu wokalistka grupy Bajm opiekowała się swoją schorowaną mamą.

1 września późnym wieczorem Beata Kozidrak opublikowała informację o śmierci swojej mamy.

"Dziś wieczorem zmarła moja ukochana Mama, która dała mi wszystko co jest we mnie najpiękniejsze - talent, siłę, urodę i wiarę. Była przy mnie zawsze. W każdej chwili mojego życia. 

Kocham Cie Mamo i bardzo tęsknie za Tobą. Gdziekolwiek teraz jesteś, wiem że będziesz mnie wspierała, tak jak ja Ciebie" - napisała 60-letnia wokalistka pod zdjęciem pani Alicji, które opublikowała na swoim profilu w mediach społecznościowych.

Reklama

Stan pani Alicji wymagał specjalistycznej pomocy, dlatego rodzina podjęła decyzję o jej przeprowadzce do specjalistycznego ośrodka, gdzie miała zapewnioną opiekę całą dobę. Wówczas sama pani Alicja namawiała córkę, by ta zdecydowała się na takie rozwiązanie. Siostry odwiedzały matkę w ośrodku kilka razy w tygodniu. 

Seniorka traciła pamięć. Żeby ją chronić, rodzina zdecydowała się nie mówić jej o śmierci jedynego syna i współzałożyciela Bajmu - Jarosława Kozidraka, który zmarł ponad dwa lata temu w wieku 63 lat. "To była słuszna decyzja, babcia bardzo kochała mojego tatę i z pewnością załamałaby się. Dla całej naszej rodziny była aniołem, który nas łączył, a jej małżeństwo z dziadkiem do dziś jest dla mnie wzorem" - mówił w rozmowie z "Super Expressem" Marcin Kozidrak, syn mężczyzny.

"Babcia zajęła się mną tuż po urodzeniu, kiedy moja mama miała poważne kłopoty ze zdrowiem a tata koncertował. Wiem też, że uratowała mojego tatę od wózka inwalidzkiego, kiedy jako nastolatek uszkodził kręgosłup. Razem z dziadkiem znaleźli wtedy najlepszego lekarza w Warszawie, który przeprowadził skomplikowaną operację" - opowiadał dalej. 

"Kiedy wybuchł stan wojenny, było nam ciężko. Dziadkowie zarządzili przeprowadzkę całej naszej rodziny do nich. Razem wtedy dzieliliśmy się jedzeniem, a ciocie organizowały dyżury w sklepowych kolejkach. Byliśmy biedni, ale mieliśmy siebie" - wspominał.

"Ciocia Beata jest podobna do babci. Też potrafi skupiać wokół siebie rodzinę i wspiera bliskich w potrzebie, ja sam dostałem dzięki niej pomoc lekarską dla mojego synka. Trzeba będzie znów spotkać się przy jednym stole i działać tak, jak życzyłaby sobie tego babcia z dziadkiem" - podsumował bratanek wokalistki.  

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy