Reklama

Reklama

Kasia Stankiewicz bała się, że zostanie zamordowana w mieszkaniu kolegów z Varius Manx

Z okazji 30. urodzin Varius Manx Kasia Stankiewicz przypomniała kolejną soczystą anegdotę związaną z tym zespołem. Tym razem opowiedziała mrożącą krew w żyłach historię, jaką przeżyła, gdy gościnnie nocowała sama w mieszkaniu kolegów z Varius Manx. Feralnej nocy bała się, że może zginąć z rąk włamywacza.

Kasia Stankiewicz dołączyła do Varius Manx w 1996 r.

Gdyby nie pandemia, Kasia Stankiewicz byłaby dalej w jubileuszowej trasie z Varius Manx. Ponieważ koncerty nie są możliwe, piosenkarka postanowiła w inny sposób uczcić 30. urodziny zespołu. Wrzuca na swój profil anegdoty z historii zespołu oraz archiwalne zdjęcia, które nigdy wcześniej nie było publikowane. Tym razem podzieliła się historią, która brzmi, jak wyjęta z powieści sensacyjnej.

Stankiewicz cofnęła się do swoim początków w Varius Manx w połowie lat 90. "Przyjechałam na pierwsze próby do chłopaków do Łodzi. Ponieważ obiecali moim rodzicom, że będą się mną opiekować (byłam niepełnoletnia!), w ramach opieki było np. dokarmianie w McDonaldzie czy organizowanie wiktu i opierunku w ich mieście. MichałPaweł (bracia Marciniakowie, gitarzyści - przyp. red.) użyczyli mi raz mieszkania na ulicy Przędzalnianej. Zamknęłam się na wszystkie możliwe spusty i zajęłam pisaniem tekstów" - zaczyna swoją opowiastkę.

Reklama

"Późnym wieczorem nagle słyszę, że ktoś zaczyna dobierać się do zamka. Podchodzę do drzwi z już łupiącym sercem i świstem między jedynkami, widzę jak na moich oczach otwiera się zamek. Zamykam go na powrót od wewnątrz. Trwa to chwilę, ktoś zaczyna gmerać w kolejnym, a ten znów bez mojego udziału kręci się na moich oczach. 

Wiecie, ile pomysłów na ucieczkę i ewentualny 'eskejp' podpowiada instynkt? Odpala się cały katalog obejrzanych Bondów, Bernów, Szerloków i Arsenów Lupen. Instynkt przetrwania jest tak silny, jak inspiracje, którymi karmiłeś mózg, uważaj, co czytasz i oglądasz. No, w każdym razie, magicznie kręcące się w dwie strony zamki, w jakimś momencie są zmęczone" - relacjonuje piosenkarka.

"Akcja przenosi się pod okna (parter!). Tu już odchodzą mi wody! Nie, nie byłam zapłodniona, byłam jedną nogą na tamtym świecie, jako że moja bogata wyobraźnia poza sposobami na ratunek, podsuwała mi także sposoby na mój ewentualny kres" - wspomina.

Koniec historii okazał się niezwykle przewrotny. "W trakcie tych rozmyślań, człowiek zza drzwi i okna zrezygnował. Zrobiło się cicho (nie było komórek, stacjonarny tu nie występował). Puls nie wrócił na swoje miejsce, sen nie przyszedł. Nad ranem przyjechał Michał zabrać mnie na próbę i mówi: 'Zapomniałem Ci powiedzieć, że mój tato może wpaść na chwilę wieczorem po torbę z narzędziami'" - Kasia postawiła kropkę w swojej opowieści.

W 1995 roku Stankiewicz wygrała odcinek "Szansy na sukces" z udziałem Varius Manx, śpiewając piosenkę "Zamigotał świat". Rok później została nową wokalistką tej formacji, zastępując Anitę Lipnicką. Po czterech latach Kasia odeszła z Varius Manx. Od 2015 roku znów współpracuje z Robertem Jansonem i spółką.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: Varius Manx | Kasia Stankiewicz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje