Reklama

Reklama

Gooral o pobycie w szpitalu psychiatrycznym. "Ciężki stan katatoniczny"

DJ i producent Gooral w „Dzień Dobry TVN” opowiedział o swoich problemach ze zdrowiem. W grudniu muzyk trafił do szpitala psychiatrycznego. Teraz ujawnił, co się stało.

DJ i producent Gooral w „Dzień Dobry TVN” opowiedział o swoich problemach ze zdrowiem. W grudniu muzyk trafił do szpitala psychiatrycznego. Teraz ujawnił, co się stało.
Gooral (po prawej) z kolegami z zespołu /Marcin Betlinski/East News /East News

Gooral, a właściwie Mateusz Górny, to DJ i producent muzyczny pochodzący z Bielska Białej. Dał się poznać utworami, w których łączył rodzimy, góralski folk z muzyką elektroniczną. Początkowo był instruktorem narciarskim, studiował fizykę, ale ostatecznie zdecydował się tworzyć muzykę, początkowo z zespołem Psio Crew, a później solo. Najpopularniejszy hit Goorala to "Karczmareczka" z debiutanckiego krążka "Etno Elektro".

Muzyk na początku grudnia zamieścił dość niepokojący wpis na Facebooku. Szybko zniknął z jego social mediów, a fani zastanawiali się, czy wszystko w porządku u ich idola.

Reklama

W końcu producent rozwiał wątpliwości i poruszył publicznie kwestię swego zdrowia psychicznego. Okazuje się, że przechodził bardzo trudne chwile. "Moj procesor sie wielokrotnie przegrzewal, nie chlodzilem go prawidlowo i nie wziołem go na zasłużone wakacjie" - pisał DJ [pisownia oryginalna].

Przyznał, że od trzech tygodni przebywa w szpitalu psychiatrycznym. Do złej kondycji psychicznej miały doprowadzić go m.in. stres, pośpiech i brak snu. "Trafilem do szpitala w ciezkim stanie katatonicznym" [pisownia oryg.] - pisał. Post zniknął z jego konta, bo napisał go będąc "zdezorientowany". Na koniec przeprosił za zamieszanie i zapewnił, że dochodzi do zdrowia. "Niebawem wychodze i bede tworzyl. Dosiego Roku" [pisownia oryg.] - czytamy.

"Witam. Wyszedłem ze szpitala, nabieram sił" - napisał pod koniec stycznia, a w "Dzień Dobry TVN" zdradził, co tak naprawdę się stało.

"Miałem ciężki stan katatoniczny, który spowodowany był wieloma czynnikami. Dużo stresu, mało snu, trochę baletów. (...) Wiadomo, że wszystko jest dla ludzi w odpowiednich ilościach, ale czas był tak intensywny, że nawet zwykłe spotkanie weekendowe przerodziło się w niezbyt fajne" - wyjaśniał.

Gooral nie krył, że taka sytuacja mocno go zaskoczyła, gdyż wcześniej organizm nie dawał mu znaków, że coś jest nie tak.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Jeśli potrzebujesz pomocy, porozmawiaj otwarcie o problemach z osobą, której ufasz, zadzwoń 116 123 (dorośli) lub 116 111 (dzieci) lub wejdź na stronę www.pokonackryzys.pl.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL