Reklama

Emitt Rhodes nie żyje. Wokalista miał 70 lat

Emitt Rhodes - popowy wokalista, który na początku kariery porównywany był do Paula McCartneya - zmarł 19 lipca w wieku 70 lat.

Emitt Rhodes miał 70 lat

Tragiczne wieści na temat wokalisty potwierdzili jego przyjaciele oraz menedżment. Serwis Pitchfork podał, że piosenkarz zmarł we śnie. Nieznana jest przyczyna jego śmierci.

Reklama

Początek kariery Emitta Rhodesa to działalność w grupach The Merry-Go-Round oraz Palace Guard. Solowo zadebiutował w 1970 roku z płytą "The American Dream". Łącznie nagrał pięć albumów studyjnych, a ostatni z nich po 43 latach przerwy ukazał się w 2016 roku ("Rainbow Ends").

Mimo że płyty Rhodesa nie biły rekordów sprzedaży, były cenione i dobrze przyjmowane przez dziennikarzy muzycznych. Wielokrotnie Emitta zrównywano z Paulem McCartneyem. Artysta nie tylko śpiewał, ale również komponował i grał na wielu instrumentach, co sprawiło, że dorobił się takich pseudonimów jak The Post McCartney i The One Man Beatles (w 2009 roku ukazał się film dokumentalny o Rhodesie o takim właśnie tytule).

W 2019 roku "The New York Times" donosił, że niewydane nagrania Emitta Rhodesa zostały zniszczone podczas pożaru studia Universal w 2008 roku.

"Czułem się zaszczycony możliwością pracy i spędzaniem czasu z nim przez ostatnie 12 lat. Zrobiłem wszystko, co mogłem, aby opowiedzieć jego historię, podzielić się jego muzyką i spędzić z nim nieco czas. Zdarzało nam się całkowicie upić" - napisał Cosimo Messeri, autor "The One Man Beatles".

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Emitt Rhodes | nie żyje

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje