Reklama

Reklama

"Elvis": Nie będzie czterogodzinnej wersji filmu. Reżyser jest nim już zmęczony

W czerwcu tego roku Baz Luhrmann ujawnił, że pierwsza montażowa wersja jego najnowszego filmu trwała cztery godziny. Ostatecznie "Elvis" został skrócony do 159 minut, ale fani zapamiętali słowa reżysera i zaczęli pytać o to, czy będzie im dane zobaczyć dłuższą wersję tej biografii Elvisa Presleya. Na razie jednak nie ma co na to liczyć. W najnowszym wywiadzie Luhrmann stwierdził, że jest już zbyt zmęczony pracą nad swoim filmem, by teraz przygotować jego czterogodzinną wersję.

W czerwcu tego roku Baz Luhrmann ujawnił, że pierwsza montażowa wersja jego najnowszego filmu trwała cztery godziny. Ostatecznie "Elvis" został skrócony do 159 minut, ale fani zapamiętali słowa reżysera i zaczęli pytać o to, czy będzie im dane zobaczyć dłuższą wersję tej biografii Elvisa Presleya. Na razie jednak nie ma co na to liczyć. W najnowszym wywiadzie Luhrmann stwierdził, że jest już zbyt zmęczony pracą nad swoim filmem, by teraz przygotować jego czterogodzinną wersję.
Elvis Presley w 1973 roku / Michael Ochs Archives / Stringer /Getty Images

"Nie zamykam się na pomysł, by w przyszłości udostępnić inną wersję 'Elvisa'. Może być na to sposób. Muszę być jednak bardziej uważny, bo pamiętam, co było, gdy napisałem na Twitterze, że istnieje czterogodzinna wersja tego filmu. Fani stanęli z widłami pod moimi drzwiami i zaczęli skandować, że chcą tej czterogodzinnej wersji" - powiedział Baz Luhrmann w rozmowie z portalem "ScreenRant".

"Elvis" nie doczeka się czterogodzinnej wersji. Przynajmniej na razie

W tym samym wywiadzie zdradził też, że czterogodzinna wersja, o której wspominał w czerwcu, tak naprawdę nie jest gotowa. "Wszystko sprowadza się do tego, czy studio wyłożyłoby pieniądze na dłuższą wersję. Bo to nie tak, że ja ją mam i wystarczy ją pokazać. Każda minuta postprodukcji kosztuje. To efekty wizualne, stopniowanie, cięcie, dźwięk ADR - wszystko to trzeba zrobić. Nie wystarczy wcisnąć przycisku i czterogodzinny 'Elvis' jest gotowy. Trzeba wrócić do pracy i nad tym przysiąść. Przygotowanie takiej wersji zajęłoby pół roku. I jestem otwarty na coś takiego, ale nie teraz. Jestem już trochę zmęczony" - dodał reżyser.

Reklama

"Elvis" to jeden bezsprzecznych hitów minionego lata. Świetnie przyjęty na Festiwalu Filmowym w Cannes zarobił potem w kinach na całym świecie 284 miliony dolarów. Tym samym został najbardziej kasowym filmem w dorobku Luhrmanna. Wcześniej to miano nosił "Wielki Gatsby" ze 150 milionami dolarów na koncie.

Po raz pierwszy Luhrmann wspominał o czterogodzinnej wersji "Elvisa" w rozmowie z "Radio Times". Ujawnił wtedy także, co w niej było. 

"Znalazło się w niej więcej scen z pierwszą dziewczyną Elvisa, Dixie. Później Presley został złapany w pułapkę i niewiele z tego rozumiał. Mając tak wielką dziurę w sercu, ciągle poszukiwał miłości. I znalazł ją na scenie, ale nigdzie indziej" - tłumaczył twórca

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL