Była wytwórnia miała oczerniać Julię Wieniawę! Gwiazda domaga się przeprosin

Wiosną tego roku Julia Wieniawa oświadczyła, że rozwiązuje umowę z wytwórnią Kayax. Po kilku miesiącach okazuje się, że sprawa nie milknie, a atmosfera jeszcze bardziej gęstnieje. Piosenkarka jest gotowa podać firmę do sądu.

Julia Wieniawa
Julia WieniawaShootpixAgencja FORUM

Na początku kwietnia Julia Wieniawa podjęła decyzję o zakończeniu współpracy z wytwórnią Kayax, z którą współpracowała od 2017 roku.

"Pragnę poinformować, że z dniem dzisiejszym rozwiązałam moją współpracę z wytwórnią KAYAX, tj. spółką Kayax Production & Publishing sp. z o.o." - napisała.

Artystka nie podała publicznie powodu, dlaczego zdecydowała się na ten krok, a wsparcie uzyskała, m.in. od Kayah - współzałożycielki Kayaxu, która na początku 2024 roku odeszła z firmy.

Wszystko wskazywało na to, że to już koniec całej sprawy. Jednak przy okazji premiery nowego singla "Sobą tak" okazuje się, że Kayax miał działać na niekorzyść piosenkarki. Wynika to z wydania go pod szyldem Wieniawa Records, zamiast poprzedniej wytwórni.

To nie koniec konfliktu Julii Wieniawy z Kayaxem

Od mamy wokalistki Marty Wieniawy-Narkiewicz, która zajmuje się jej sprawami zawodowymi, dowiadujemy się, że Julia dostała propozycję przejęcia pełnego menadżerstwa przez Kayax. Miało ono obejmować nie tylko karierę muzyczną, ale również aktorską i influencerską.

"Takie warunki wyszły oficjalnie z ich strony, a Julia, także drogą oficjalną się na nie zgodziła" - mówi w rozmowie z Onetem.

10 lipca po wypuszczeniu piosenki "Sobą tak", pracownicy Kayaxu mieli wysyłać do osób z branży muzycznej oświadczenia podkreślające, że Wieniawa dalej działa pod szyldem firmy i podjęła "nieudolną próbę rozwiązania kontraktu, bez wskazania jakiejkolwiek podstawy prawnej lub faktycznej, co czyni te działania bezskutecznymi". W takim przypadku wytwórnia powinna być podpisana pod nowym singlem, jak i następnymi wydaniami piosenkarki. Według niej artystka "próbuje rozpowszechniać nieprawdziwe oświadczenia".

"Sprawa jest mniej sensacyjna, niż może się wydawać. Julia Wieniawa w 2017 r. podpisała z nami kontrakt fonograficzny na wydanie trzech albumów. Do tej pory wydała jeden - 'Omamy' z 2022 r. - świetnie przyjęty. Długo wspólnie pracowaliśmy nad tym debiutem, okazał się dużym sukcesem. Zgodnie z obowiązującą umową dwa kolejne albumy powinny ukazać się w Kayaxie, a nie innej wytwórni (...) Obecnie, z naszej strony przeciwko Julce nie toczą się żadne procesy sądowe " - mówi Tomek Grewiński, dyrektor generalny Kayax, temu samemu portalowi.

Tymczasem mecenas Marcin Marcinkiewicz przekazał oświadczenie, w którym napisał, że zerwanie współpracy miało nastąpić ze skutkiem natychmiastowym, więc Wieniawa nie jest związana z Kayaxem. Podkreślił także, że firma w żaden sposób nie zareagowała na rozwiązanie umowy.

Julia Wieniawa domaga się przeprosin od byłej wytwórni

Marcinkiewicz potwierdził, że przesyłanie pism do osób z branży rzeczywiście miało miejsce, a Wieniawa mogła się nawet z nimi zapoznać. Uznano, że oświadczenia mogą oczerniać piosenkarkę. 

"Pani Julia nie wyraża zgody na działania, które mogą być uznane za naruszające prawo, nieetyczne oraz naruszające dobre imię jej lub jakiegokolwiek innego artysty. Mając to na uwadze, Pani Julia serdecznie prosi o zaprzestanie wszelkich działań, które opierają się na podawaniu nieprawdziwych informacji do publicznej i branżowej wiadomości" - czytamy.

Takie działania mogą spowodować niechęć do współpracy z Wieniawą przez poszczególne jednostki. Dlatego artystka domaga się przeprosin od Kayaxu za przesyłanie fałszywych informacji na swój temat: "Nieprawdziwe informacje niestety mogą narazić ją na utratę zaufania ze strony kontrahentów (...) oraz zniechęcić te osoby i podmioty do współpracy z Panią Julią". W przeciwnym razie jest gotowa pozwać wytwórnie. 

"Przekazywanie więc przez Kayax jakichkolwiek informacji, w tym także ewentualnych informacji nieprawdziwych, w nietransparentnych wystąpieniach pisemnych i telefonicznych, z pominięciem stanowiska Pani Julii nie powinno mieć miejsca. Nawet jeśli dochodzi do sporu pomiędzy przedstawicielami sektora kultury, to istnieją stosowne podmioty i instytucje mogące taki spór rozwiązać" - podsumowuje mecenas w oświadczeniu.

Okazuje się, że to nie jest jedyny problem na głowie artystki. Kayax ponoć planował blokowanie jej nowych utworów, aby nie były możliwe do odtwarzania w radiach. Jednak Grewiński nie zdecydował się złożyć sprawy do sądu, a głównie w tym przypadku takie działanie byłoby możliwe.

Julia Wieniawa w jednym z ostatnich wywiadów zdradziła, że w cztery dni napisała ponad 30 piosenek. Jest gotowa ponownie wrócić do muzyki, a jej mama potwierdza, że mają stworzony plan wydawniczy na następne miesiące.

INTERIA.PL
Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd na stronie?
Dołącz do nas
{CMS: 0}