Reklama

Reklama

Britney Spears: Szokujące informacje w sprawie. Są nowe doniesienia

Jamie Spears niedawno zapewniał, że postanowił zrzec się kurateli nad córką i jej majątkiem, bo miał już dość ataków ze strony jej fanów i mediów. Jednak prawnik Britney Spears twierdzi, że ojciec piosenkarki chciał też przy okazji się wzbogacić. Reprezentujący wokalistkę adwokat Mathew Rosengart wyznał, że ojciec Britney zażądał od niej 2 milionów dolarów za ustąpienie z funkcji kuratora.

Britney Spears wciąż walczy o wolność

Choć walka Britney Spears o pozbycie się kurateli ojca zaczęła się jak u Hitchcocka wielkim trzęsieniem ziemi, czyli zeznaniami piosenkarki, które poruszyły cały świat, teraz ta historia zamienia się w sądową telenowelę. 

Już się wydawało, że nastąpił przełom, gdy Jamie Spears za pośrednictwem swojego prawnika złożył oświadczenie, w którym zadeklarował gotowość do rezygnacji z funkcji kuratora córki. 

"Pan Spears jest nieustannym celem nieuzasadnionych ataków medialnych, nie wierzy, że publiczna bitwa z córką o jego dalszą służbę jako jej kuratora byłaby w jej najlepszym interesie. Tak więc (...) pan Spears zamierza współpracować z sądem i nowym adwokatem córki, aby przygotować się do uporządkowanego przejścia do nowego kuratora" - czytamy w dokumentach złożonych w sądzie.

Reklama

Britney Spears walczy o wolność

Jak się okazuje, ów "zamiar współpracy" obie strony wyobrażały sobie zupełnie inaczej. Serwis People ujawnił właśnie, że adwokat Mathew Rosengart po raz kolejny złożył w tym tygodniu do sądu w Los Angeles dokumenty, w których wnioskuje o natychmiastowe odsunięcie Jamiego Spearsa od sprawowania kurateli nad córką. 

Wśród argumentów podał między innymi ten, że ojciec Britney zażądał około 2 milionów dolarów za to, że wycofa się z funkcji kuratora piosenkarki. "Pan Spears powinien zrezygnować teraz, dzisiaj, zanim zostanie zawieszony. To byłoby właściwe i przyzwoite zachowanie z jego strony" - napisał Rosengart w oświadczeniu, które cytuje People.

Britney Spears kontra Jamie Spears

Wspomniane żądanie Jamie Spears przedstawił prawnikom córki. Jego rezygnacja z kurateli jest uwarunkowana rozliczeniem jego kosztów (w tym 1,4 miliona dolarów z tytułu wydatków na honoraria dla adwokatów w ciągu ostatniego roku) oraz przelania mu znacznej kwoty ze spółki Britney's Estate

Adwokat piosenkarki zareagował na te oczekiwania ostro. "Britney Spears nie będzie zastraszana ani do niczego zmuszana przez ojca. Pan Spears nie ma też prawa próbować przetrzymać córki jak zakładnika, ustalając warunki swojego odejścia. Tu nie chodzi o niego, tylko o najlepszy interes jego córki. Jeśli ją kocha, powinien zrezygnować od razu" - argumentował Rosengart. 

Jeśli wierzyć jego słowom, deklaracja o chęci rezygnacji z funkcji kuratora była tylko wybiegiem taktycznym Jamiego Spearsa, a rozstrzygnięcia w tej sprawie i tak zapadną w sądzie. Najbliższa rozprawa odbędzie się 29 września.

Jamie Spears kontroluje sprawy córki od czasu, gdy w 2008 roku przeżyła załamanie psychiczne i została ubezwłasnowolniona przez sąd. W czerwcu Britney zeznała przed sądem, że przez te lata była ofiarą wielu nadużyć ze strony ojca, m.in. była odurzana lekami psychotropowymi, zmuszana do stosowania środków antykoncepcyjnych i do pracy ponad siły. 

W trakcie składania zeznań Britney wielokrotnie domagała się usunięcia ojca ze stanowiska kuratora, a nawet jego aresztowania. Odsunięcie Spearsa popierały w zeznaniach przed sądem także matka gwiazdy Lynne Spears oraz Jodi Montgomery, tymczasowa kuratorka wyznaczona przez sąd.

PAP/INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Britney Spears | Jamie Spears

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje