Reklama

Uwolnić Britney. Wszystko, co musisz wiedzieć o "Framing Britney Spears"

Britney Spears według sądu nie jest w stanie wyjść z własnego domu, ale jest w stanie zagrać 100 koncertów w ciągu roku /James Devaney /Getty Images

Dokument "Framing Britney Spears" to historia jednej z najpopularniejszych wokalistek na świecie, która obecnie jest – i nie ma tu żadnej przesady - całkowicie uzależniona od swojego ojca. To też opowieść o tym, czy może grozić niczym nieograniczona, medialna nagonka.

5 lutego na platformę Hulu trafił dokument "Framing Britney Spears". Jego pomysłodawcami byli dziennikarze "The New York Times". Twórcy w swoim projekcie chcieli przybliżyć widzom, jak doszło do tego, że wielka gwiazda pop straciła kontrolę nad własnym życiem.

Reklama

Co warte odnotowania, nikt w "FBS" nie sili się na ujawnianie nowych, zaskakujących faktów. Wszystkie wydarzenia przedstawione w produkcji są w większości znane opinii publicznej i dobrze udokumentowane. Dopiero zebranie ich w całość tworzy opowieść, po której można głównej bohaterce filmu jedynie współczuć.

Czym jest kuratela sądowa i dlaczego objęta została nią Britney Spears?

Kuratela sądowa to ustanowienie opieki najczęściej nad osobami starszymi, schorowanymi i niedołężnymi, nieradzącymi sobie z własnym życiem i mogącymi zostać zmanipulowanymi. W USA prawny opiekun, który mianowany jest po wyroku sądu, ma niemal całkowitą kontrolę nad życiem danej osoby.

Pod właśnie taką opieką ojca od ponad 12 lat jest Britney Spears. Wokalistka samodzielnie nie może m.in..: opuścić domu, głosować w wyborach, używać telefonu komórkowego bez kontroli, prowadzić samochodu, zajść w ciążę, wydawać zarobionych pieniędzy, posiadać konta w banku oraz kontaktować się z ludźmi bez zgody opiekuna.

Ponadto opiekun prawny, którym w tym przypadku jest Jamie Spears, ma całkowitą kontrolę nad finansami córki. To on zarządza jej majątkiem, wypłaca sobie część jej gaży, podejmuje za nią kluczowe decyzje marketingowe. Ponadto ma też wgląd w kartotekę medyczną wokalistki.

Wymienione tutaj zakazy i nakazy tym bardziej szokują, gdy zorientujemy się, że od początku kurateli Spears nadal nagrywała płyty, koncertowała, występowała w telewizji, brała udział w reklamach i zarabiała grube miliony dolarów. Jak więc doszło do tego, że gwiazda popu przestała być panią własnego losu?

Kryzys w 2007

Bezpośrednią przyczyną ubezwłasnowolnienia Spears miał być kryzys emocjonalny i psychiczny, który przeszła w 2007 roku. Był on następstwem dwóch czynników - gigantycznej nagonki na piosenkarkę przez media oraz głośnego rozwodu z Kevinem Federlinem.

Małżeństwo rozpadło się po niecałych trzech latach i skończyło się brutalną walką o prawa do opieki nad dwójką dzieci. Sąd ostatecznie stanął po stronie Federline’a, a coraz gorszy stan zdrowia Spears, sprawił, że tymczasowo zakazano jej nawet widywań z synami.

Równolegle - co skutecznie pokazują dziennikarze "NYT" - trwał medialny lincz Spears. Paparazzi śledzili jej każdy krok, a redaktorzy znęcali się nad nią nagłówkami, wytykając jej kolejne wpadki, błędy macierzyńskie (gdy mogła jeszcze opiekować się dziećmi) oraz jej wygląd. 2007 rok był pod tym względem kulminacją, co doprowadziło do załamania nerwowego gwiazdy (zgolenie głowy, atak na fotoreporterów).

Co ciekawe "Framing Britney Spears" przynosi nam komentarz drugiej strony. Zarówno redaktorzy kolorowych pism, jak i paparazzi po latach przyznali, że będąc we własnej bańce, nie dostrzegali, że swoją agresywnością mogą komuś robić krzywdę.

Piosenkarka bycie ciągle na świeczniku i walkę o dzieci przypłaciła dwukrotnym pobytem w szpitalu, gdzie poddano ją opiece psychiatrycznej. Wkrótce do życia Spears ponownie wkroczył jej ojciec, wnioskując do sądu o opiekę nad córką.  

Jamie Spears - szara eminencja

Ojciec Britney Spears przez dziennikarzy "The New York Times" został przedstawiony jako osoba, która zainteresowana była przede wszystkim szybkim zarobkiem. We wzbogaceniu się mężczyźnie miała pomóc próbująca zrobić karierę córka. Przedstawicielka Jive Records stwierdziła wręcz, że miał interesować się jedynie kwestiami finansowymi, a dobro dziecka było raczej na drugim planie. To właśnie również gigantyczne zarobki Spears miały sprawić, że Jamie zdecydował się walczyć o sądową kuratelę nad córką.

“NYT" postawiło na dość jednostronną narrację w przypadku Spearsa, jednak sam antybohater dokumentu nigdy nie dał szansy opinii publicznej, aby szerzej go poznała. W ostatnim czasie ojciec gwiazdy zabrał jedynie głos, aby skarcić ruch #FreeBritney. Co oczywiste, nie zgodził się porozmawiać z reporterami na temat tez zawartych w "Framing Britney Spears".

Co ma do tego wszystkiego Justin Timberlake i dlaczego jest krytykowany w sieci?

Przedstawienie Jamiego w negatywnym świetle raczej nikogo nie zaskoczyło. Jednak osobą, która po publikacji filmu może stracić najwięcej, jest były chłopak gwiazdy, Justin Timberlake.

Po głośnym rozstaniu Spears i Timberake'a, to właśnie wokalista rozpoczął proces rozdrapywania ran. Swoimi wypowiedziami i hitem "Cry Me a River" stworzył narrację, według której jest ofiarą nie do końca wiernej partnerki (co błyskawicznie podchwyciły media). Jednocześnie w wywiadzie radiowym z dumą mówił, że młoda piosenkarka straciła z nim dziewictwo. 

Nic więc dziwnego, że po premierze dokumentu, fani artystki z furią zaatakowali media społecznościowe Timberlake'a, oskarżając go o hipokryzję i domagając się jednej rzeczy - przeprosin za wybryki z przeszłości. Wokalista na razie w żaden sposób nie skomentował krytyki pod swoim adresem.

Jaki w tym wszystkim miały udział media?

2007 rok był kulminacją konfliktu na linii Spears - dziennikarze. Wcześniej jednak media również nie oszczędzały gwiazdy. Wokalistka wielokrotnie padała ofiarą seksizmu i to przed kamerami. Notoryczne pytania o jej biust, wagę i dziewictwo były na porządku dziennym, co dziś wydaje się niewyobrażalne. W dodatku podczas wielu rozmów Britney podważano jej inteligencję i traktowano ją niczym "słodką idiotkę".

Owiany złą sławą jest telewizyjny wywiad po rozstaniu z JT, w którym dziennikarka ABC Diane Sawyer całą winą za rozpad związku obarczyła Spears. Usprawiedliwiała również wypowiedź żony jednego z gubernatorów, która stwierdziła, że chętnie zastrzeliłaby wokalistkę. Sawyer - podobnie jak Timberlake - została wezwana do tablicy przez społeczność fanowską artystki. Na razie jednak dziennikarka nie komentuje zamieszania wokół dawnego wywiadu.

Czym jest ruch #FreeBritney?

Druga część dokumentu dotyczącego piosenkarki skupia się na pokazaniu działania ruchu #FreeBritney. Spontaniczna społeczność najzagorzalszych fanów piosenkarki rozpoczęła działalność krótko po tym, jak Spears w zeszłym roku potajemnie została przewieziona do szpitala psychiatrycznego.

Jego członkowie są zagorzałymi przeciwnikami Jamiego Spearsa i twierdzą, że wokalistka jest od dawna próbuje wyswobodzić się z kurateli sądowej ojca. To właśnie ruch #FreeBritney zaczął dopatrywać się znaków w mediach społecznościowych gwiazdy, które miały sugerować, że ma ona dość bycia podległą.

Członkowie społeczności są też na każdej rozprawie sądowej dotyczącej kurateli sądowej ich idolki. Jak na cały ruch wokół swojej osoby reaguje natomiast sama Britney? Według zapisu z jednej z rozpraw miała podziękować wszystkim okazującym jej wsparcie, w tym właśnie walczącym o jej wolność.

Co dalej z Britney Spears?

W zeszłym roku wokalistka postawiła się swojemu ojcu i zażądała zmiany opiekuna sądowego. Gwiazda argumentowała to coraz gorszą współpracą z ojcem. Ten nie chciał jednak ustąpić. W całą sprawę wmieszała się również matka Britney - Lynne - która domagała się wglądu w akta medyczne córki. Decyzja sądu była odwlekana przez kilka miesięcy. Ostatecznie oddalono wniosek Spears i jej ojciec nadal może sprawować nad nią sądową opiekę.

Piosenkarka odniosła jednak niewielkie zwycięstwo w postaci dodania drugiego opiekuna - menedżerki Jodi Montgomery - która będzie miała wgląd w jej finanse.

Sama Britney podczas kolejnego procesu zagroziła, że jeżeli jej ojciec nadal będzie miał nad nią taką władzę, to nigdy więcej nie wystąpi na scenie. Na razie nie wiadomo, czy po takim wyroku sądu te słowa pozostają w mocy.

Co najważniejsze - po premierze dokumentu - sprawa Spears i jej kurateli sądowej wróciła też do sądu. Odbyć ma się dyskusja nad uprawnieniami finansowymi drugiego opiekuna gwiazdy.

Reakcje po emisji "Framing Britney Spears"

Film o życiu Britney Spears wywołał gigantyczne poruszenie w sieci. Oprócz fanów zareagowali na nią również ludzie z branży rozrywkowej. Wsparcie wokalistce okazali m.in.: Sara Jessica Parker, Miley Cyrus, Sharon Stone, Cher, Ellie Goulding, Sam Smith, Paris Hilton oraz Courtney Love.

To jednak nie koniec komentarzy. Swoje oświadczenie na temat sprawy wystosował były partner Spears - Sam Asghari.

"Ważne jest, aby ludzie zrozumieli, że nie mam żadnego szacunku do ludzi, którzy próbują kontrolować twój związek i permanentnie starają się go zniszczyć. W mojej opinii Jamie to totalny kretyn. Nie chcę wchodzić w szczegóły, gdyż szanuję prywatność innych, ale właśnie po to przybyłem do tego kraju, aby móc wyrazić własną opinię" - komentował. 

Britney Spears przerywa milczenie

W filmie dokumentalnym nie pojawia się nikt z przedstawicieli Spears. Głosu nie zabiera żaden członek rodziny. Dziennikarze "NYT" próbowali dotrzeć do wokalistki różnymi metodami, co jednak spełzło na niczym. Reżyserka "Framing Britney Spears" Samantha Stark przyznała, że nie wierzy w to, że artystka wiedziała o jakichkolwiek próbach kontaktu. Nie ma też złudzeń na temat tego, czy bohaterka dokumentu obejrzała produkcję.

Spears na Instagramie opublikowała komentarz, w którym pośrednio odnosi się do zamieszania wokół własnej osoby. "Uwielbiam być na scenie, ale teraz spędzam czas ucząc się jak być normalną osobą. Cieszy mnie rutyna zwykłego życia. Każda osoba ma własną historię i dzieli ją z przeżyciami innych osób. Wszyscy mamy piękne, kolorowe życiorysy. Pamiętajcie, cokolwiek byście nie myśleli o danej osobie, nie da się tego porównać z rzeczywistością poza obiektywem" - czytamy.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje