Reklama

Reklama

Bolesna strata Muńka Staszczyka. Pożegnał tatę

Lidera T.Love spotkała bolesna strata. Jak informuje Super Express, muzyk pożegnał właśnie swojego ukochanego ojca.

Lidera T.Love spotkała bolesna strata. Jak informuje Super Express, muzyk pożegnał właśnie swojego ukochanego ojca.
Zmarł tata Muńka Staszczyka (T.Love) /Artur Zawadzki /Reporter

Na początku 2021 roku Muniek Staszczyk prosił na Facebooku o wsparcie. "Mój 86-letni Tata przeżył cudem koronawirusa. Teraz jest w trakcie rekonwalescencji. Proszę wszystkich T.Przyjaciół o modlitwę i wsparcie dla Tomasza Staszczyka" - pisał wówczas wokalista T.Love.

Wśród nekrologów w Gazecie Wyborczej znalazły się kondolencje skierowane w stronę Muńka przez współpracowników z ART2 Music.

Również składamy Muńkowi Staszczykowi wyrazy współczucia i życzymy mu dużo siły w tych trudnych chwilach.

W drugiej połowie lipca 2019 roku Muniek Staszczyk trafił do szpitala w Londynie. Do stolicy Wielkiej Brytanii pojechał na koncerty Neila Younga i Boba Dylana. Przez długi czas nie było wiadomo, co stało się z wokalistą. Okazało się, że muzyk przeżył udar mózgu.

Muniek Staszczyk: "Poczułem potrzebę dziękczynienia, podziękowania Bogu"

W rozmowie z Polskim Radiem 24, wokalista opowiedział o tym wydarzeniu i zdradził, jak wpłynęło ono na niego.

"Pierwszy świadomy moment to było moje szpitalne łóżko w Londynie i moja żona, mój syn i mój menedżer, którzy stali nad tym łóżkiem. Bardzo mi się chciało pić. Nigdy w życiu woda mi tak nie smakowała. Potem były bardzo mocne leki. Niewiele pamiętam z tego szpitala w Londynie. Wiedziałem, co się stało, ale jeszcze nie mogłem wtedy odczuwać tej wartości, radości, że jestem na tej planecie z powrotem" - powiedział Staszczyk sugerując, że był już prawie po drugiej stronie.

Reklama

Jak sam przyznał, wcześniej oprócz wizyt u kolegów, nigdy nie trafił do szpitala. To wydarzenie nazwał sytuacją graniczną, po której człowiek uczy się pokory.

"Refleksje przyszły później. Poczułem wielką miłość ludzi, wielką empatię. Poczułem potrzebę dziękczynienia, podziękowania Bogu. Kiedy wyszedłem ze szpitala, był wrzesień 2019 r. Takie sytuacje jak ta, uczą ogromnej pokory, dystansu. Następuje poważne przewartościowanie, jeśli chodzi o karierę i inne rzeczy w życiu" - wyjaśnił Muniek.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL