Reklama

W domu Ozzy'ego wybuchł pożar

Wokalista Ozzy Osbourne potrzebował pomocy lekarskiej po tym, jak poparzył sobie głowę i zranił rękę, próbując ugasić pożar w swojej rezydencji.

Ogień zaprószyła świeca, której Ozzy Osbourne i jego żona Sharon nieopatrzenie nie zgasili przed snem. Szklana waza, w której trzymana była świeca, pękła z powodu temperatury, a w pokoju wybuchł mały pożar.

Reklama

W trakcie gaszenia ognia, od płomieni zajęły się długie włosy Ozzy'ego Osbourne'a.

Pożar ostatecznie ugasili wezwani na miejsce zdarzenia strażacy.

O zdarzeniu w telewizyjnym programie "The Talk" opowiedziała Sharon Osbourne.

"Wszyscy mamy się dobrze. W domu był tylko Ozzy, ja i nasze psy" - uspokoiła telewidzów.

"W czwartek o piątej rano usłyszałam hałas, jakby na ziemię spadł kawałek metalu. Pomyślałam, że to przyszła nasza gosposia i upuściła klucze na podłogę. Z tego powodu nie zaniepokoiło mnie to" - opowiada.

"Kilka minut później oczy zaczęły mnie szczypać, a gardło drapać. Poczułam też dziwny zapach" - relacjonuje.

"Później nasze psy zaczęły ujadać. Zeszłam na dół i zobaczyłam, że cały salon jest w ogniu. Zajął się od świecy" - powiedziała.

"Dzień wcześniej mój mąż miał operację dłoni, więc był unieruchomiony. Kiedy zszedł na dół, szybko pobiegł otworzyć drzwi od tarasu. Ja w tym czasie chciałam ugasić ogień wodą, ale nie udało nam się. Ogień wystrzelił jeszcze wyżej" - wspomina Sharon Osbourne.

"Włosy Ozzy'ego od ucha w dół spaliły się. Jego brwi też zniknęły. Ma poparzone policzki. Zachowaliśmy się jak idioci. Zrobiliśmy wszystko, czego nie powinno się robić. Poszliśmy spać zostawiając płonącą świeczkę. A później niepotrzebnie otworzyliśmy drzwi na oścież" - bije się w pierś Sharon Osbourne, która jako wielbicielka świeczek zapachowych powinna czuć się winna za spowodowanie pożaru.

"Strażacy, którzy ugasili ogień, pouczyli nas, by nie zostawiać świeczek na noc. Ozzy żalił im się, że robię mu to od 32 lat i kazał, by mnie przywołali do porządku" - powiedziała, przepraszając przy okazji męża i obiecując, że już nigdy nie zapali świeczki.

Wokalista Black Sabbath potrzebował pomocy lekarza, który opatrzył mu poparzenia i operowaną rękę, która w trakcie gaszenia pożaru została ponownie uszkodzona.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Ozzy Osbourne | poząr | pożar

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje