Reklama

Oprotestują pożegnanie rockmana. "Czcił szatana"

Jeden z amerykańskich kościołów baptystycznych zamierza oprotestować uroczyste pożegnanie zmarłego 16 maja wokalisty Ronniego Jamesa Dio. Wyznawcy Westboro Baptist Church z Kansas przekonują, że artysta "czcił szatana" i "nawoływał do przemocy".

Westboro Baptist Church znany jest z kontrowersyjnych akcji. Głowa kościoła, niejaki Fred Phelps, przekonywał publicznie, że ataki terrorystyczne z 2001 roku były zemstą Boga za tolerowanie homoseksualizmu w amerykańskim społeczeństwie.

Reklama

Teraz na celowniku kościoła znalazł się zmarły na raka żołądka Ronnie James Dio. Wyznawcy Westboro Baptist Church mają zamiar oprotestować uroczystości pożegnalne artysty, które zaplanowano na 30 maja.

"Mamy zamiar pikietować podczas jego pożegnania, by przypomnieć wszystkim wyznawcom szatana, że ich czas jest bardzo krótki. Wiecie, 67-letni wyznawca szatana Ronnie James Dio, który za każdym publicznym wystąpieniem pokazywał rogi diabła, nie żyje. Będziemy tam" - zapowiadają członkowie kościoła.

Westboro Baptist Church wymienia w specjalnym oświadczeniu wszystkie "grzechy" Ronniego Jamesa Dio. Między innymi członkowie kościoła oskarżają artystę o "nienawiść do sąsiadów", "nienawiść do Boga", "świętokradczą" zmianę nazwiska z Padavona na Dio i ponownie czczenie szatana przez pokazywanie dłonią słynnego symbolu.

"Obecnie Ronnie James Padavona (a nie Dio!) przebywa w piekle. Wszyscy, którzy go podziwiali, także znajdą się w piekle" - straszą członkowie kościoła.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: szatan | pożegnanie | Ronnie James Dio

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje