Reklama

​Recenzja Rosalie. "Flashback": Kandydatka na królową?

Chyba nikt nie spodziewał się, że ostatnie tygodnie w polskiej muzyce będą małą (i nieświadomą!) rywalizacją dwóch pań.

"Flashback" okazał się być udanym sprawdzianem

Mało było takich osób, które nie polubiły się z "Enuff", poprzednią EP-ką poznańskiej wokalistki. Jedną z takich był autor tego tekstu, co w ostateczności wyszło mu chyba na dobre, bo ani nie miał wielkich oczekiwań, ani nie musiał podchodzić z dużą rezerwą do pełnoprawnego longplaya Rosalie. W końcu, wreszcie! Może tego słuchać i nie grymasić! Miłe zaskoczenie.

Reklama

"Niby na lepsze nam to wyszło" śpiewa Rosalie w "A pamiętasz jak?". Oj, nawet nie wiesz jak bardzo, moja droga, bo nie dość, że słychać tu mega progres, to w dodatku jest jeszcze więcej potencjału komercyjnego, który niosą ze sobą przede wszystkim "Królowa" i "Spokojnie". Te nie tylko powinny być na solidnej rotacji w największych polskich stacjach radiowych, ale również wykładnią dla wszystkich naszych śpiewających pań, które biorą się za nowoczesne R'n'B. Nawet w takiej niszy na rodzimym rynku wokalistka wyznacza kierunek, w którym mogłaby podążyć cała branża, żeby być na bieżąco z całym światem. Duży plus.

Ciężko jest tutaj na siłę się do czegokolwiek przyczepić, bo mimo że jest spory potencjał na kompletną zmianę wizji polskiego alternatywnego popu z soulowymi (tak!) naleciałościami, to jednak więcej można wymagać od jej anglojęzycznych tekstów. Brakuje w nich trochę pazura, bo niby solidność to nic złego, ale poruszając się po takich beatach, warto postarać się trochę bardziej. Już otwierający "U.N.D.E.R.S.T.A.N.D." zmusza pod tym względem do wzruszenia ramionami, jednak najlepsze następuje zaraz po nim, bo wraz ze "Spokojnie" rozpoczynają się liryczne popisy Rasa z Rasmentalismu, kilka numerów później jest Vito z Bitaminy, a także mała "formalność" Michała Wiraszki. To właśnie dzięki nim "Flashback" oferuje sporo dodatkowych wrażeń i nie dość, że podchwytuje wszystkie patenty i skutecznie wypełnia lukę, to przynosi sporo emocji, bo tak chyba można mówić o "zaginionych wersach" z "Kawalerki" Bitaminy w "Po Co?".

Longplay jest też o wiele ciekawszy kompozycyjnie od EP-ki, która i tak w swojej rozciągłości oferowała całkiem sporo. Różnica jest tylko jedna - tutaj podkłady wnoszą Rosalie. na nowy poziom. To już nie tylko future R'n'B pełną gębą, takie jak "Holding Back" Chloe Martini, streszczające w sobie wszystko co najlepsze w ostatnich miesiącach na scenie. To również soulquarianowi Moo Latte w "Królowej" i Bitamina z "About Us", a także kolejne wcielenie Bartosza Kruczyńskiego - Pejzaż - który swoim marzycielstwem w "Home", dumnie kontynuuje najlepsze dzieła Ptaków.

Największymi wygranymi okazują się jednak być inni. Cichymi bohaterami okazują się ci, którzy tylko teoretycznie nie pasują do wizji muzyki Polki urodzonej w Berlinie. Hatti Vatti i 1988 wnoszą swój brud i oszczędną elektronikę w odpowiednio "TheOne" i "The Killing", nadając zupełnie nowego wymiaru i klimatu, kompletnie innych od pozostałych piosenek na płycie. A przecież pod tym względem dzieje się tutaj dużo, bo nie można zapominać o wielkiej pracy wykonanej także przez Suwala, Odme czy Jordaha, który już wcześniej współpracował z Rosalie. Doskonała robota i wszystko co najlepsze ma do zaoferowania każdy z producentów.

Coś musi być w tym Berlinie, że tak dobrze działa na polskie wokalistki. Przecież nie tak dawno, bo raptem kilka tygodni temu, wielką klasę pokazała MIN t z "Assemblage". Teraz nadszedł czas na Rosalie., dla której "Flashback" okazał się być udanym sprawdzianem. Któraś z nich za jakiś czas powinna być królową na naszym podwórku, pytanie tylko, która z nich, jako pierwsza postawi wszystko na jedną kartę?

Rosalie. "Flashback", Alkopoligamia

8/10

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Rosalie.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje