Reklama

OMD "Bauhaus Staircase": Duchologia stosow(a)na [RECENZJA]

Byli jednymi z tych, którzy z głębin undergroundu i awangardy, przynieśli elektronikę pod strzechy. W jakiej formie jest dziś duet elektroników z brytyjskiego Wirral?

Byli jednymi z tych, którzy z głębin undergroundu i awangardy, przynieśli elektronikę pod strzechy. W jakiej formie jest dziś duet elektroników z brytyjskiego Wirral?
Zespół OMD wydał album "Bauhaus Staircase" /Mariano Regidor/Redferns /Getty Images

Odpowiedź brzmi: bardzo niezłej. Szczególnie, że czasy w których żyjemy, a więc epoka popularności synth- i retrowave'u to doskonałe środowisko dla Orchestral Manouvers in the Dark. Warto też zauważyć, że zespół jest pewnego rodzaju paradoksem. Od momentu powstania z definicji futurystyczni czy też futurologiczni, dziś nurzają się w duchologii. Przy czym nie jest to zarzut, raczej stwierdzenie faktu, że panowie McCluskey i Humphreys po prostu ustalili sobie pewne spektrum tak brzmień, jak i koncepcji, w którym od bez mała (z dekadą przerwy) czterdziestu pięciu lat poruszają się i który eksplorują.

Reklama

"Bauhaus Staircase", nawet na tle ich nierzadko mocno politycznych nagrań - bo czyż "Enola Gay" nie było utworem politycznym - wydaje się bardzo mocnym głosem. Na spotęgowanie nastroju wpłynął w tym przypadku, jak w wielu innych, COVID, podczas którego McCluskey znalazł czas, by odkopać cały przestwór niedokończonych wcześniej pomysłów i podlać je nielichą dozą pandemicznej frustracji. Zacięcie polityczne słychać już od pierwszych taktów utworu tytułowego, inspirowanego obrazem Oskara Schlemmera, który namalował go w 1932 roku jako akt sprzeciwu wobec presji, jaką nazistowski reżim wywierał, by zamknąć Bauhaus, uczelnię wzornictwa przemysłowego, której stylistykę zwolennicy złośliwego austriackiego malarza uznawali za - mówiąc eufemistycznie - niespójną z estetyką "rasy panów". 

Podobnie w "Evolution of Species", gdzie nasi elektronicy szermując komunikatami w różnych językach (używali google translatora, #sprawdzoneinfo), ironizują na temat przegęszczenia naszej planety i katastrofy klimatycznej. Ten sam temat podejmują w złowrogo brzmiącym "Antropocenie". Znalazło się miejsce nawet na to, by skomentować makabryczne zabójstwo Dżamala Chaszukdżiego, którego rozczłonkowane zwłoki wyniesiono post-mortem z saudyjskiego konsulatu w Stambule. Szczęśliwie OMD podejmują te tematy unikając banału. Bardzo ciekawym zabiegiem jest też strumień świadomości w inspirowanym Goldfrapp "Slow Train".

Muzycznie natomiast mamy właściwie to, co za każdym razem oferowali nam Brytyjczycy. Czyli inspirowane Kraftwerk syntezatorowe eksperymenty, na których McCluskey i Humphreys nadal potrafią budować naprawdę fajne i - przede wszystkim bezpretensjonalne - melodie. Nawet jeśli zdarzają się tu kiksy, jak brzmiący limahlowsko i to nie w dobrym znaczeniu "Look at You Now", fani brzmień syntezatorowych, czy ci którym do dziś łezka w oku kręci się na wspomnienie złotych czasów nowej fali i new romantic, z pewnością wykroją sobie z tego materiału co najmniej kilka numerów na imprezową (ale i chilloutową, jeśli wolą) playlistę. 

W tym zanurzeniu się w retromanię, którą proponuje "Bauhaus Staircase" jest coś szlachetnego, może nawet naiwnego. Coś, co odsyła w przeszłość, kiedy świat był prosty i bezpieczny, a nie człowiek człowiekowi wilkiem. Ale dobra, już się zamykam, bo to już chyba nie ja mówię, ale mój PESEL.

OMD "Bauhaus Staircase", Mystic

7/10

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: OMD | recenzja
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama