Reklama

Reklama

Kizo "Jeszcze 5 minut": Sukces to on [RECENZJA]

Tańce, hulanki, swawole. Bujające się bloki i familoki. Blichtr, przepych. Dziary i kwit. Czas z Rolexa. Kombinacje i biznesy bez kas fiskalnych. Farmacja wykładana nocą. Pozdrowienia do więzienia. Wszystko i nic, wiadomo. Ziew? Niekoniecznie, bo nowy album reprezentanta Pomorza buja jak mało który w tym kraju. A że ciągle Kizo nawija o tym samym? Kogo to obchodzi? Cyfry mają się zgadzać.

Kizo na okładce płyty "Jeszcze 5 minut"

Kariera Kizo to fenomen. Raper nie wyróżnia się absolutnie niczym, a mimo to w mainstreamowym salonie wygodnie rozsiadł się na fotelu i liczy kolejne złotówki wpadające ze streamingów. Gdzie tkwi recepta na sukces? Odpowiedź jest prosta jak treści na "Jeszcze 5 minut" - potężne bangery, które kurczowo trzymają się łamania karków, zmywania potu z podłogi i testowania zawieszenia coraz to nowszych samochodów. Mało komu udaje się na rozciągłości całej płyty serwować kawałki takie, z których każdy mógłby być singlem.

Dla tych, którzy szukają na "Jeszcze 5 minut" przekazu, leksykalnych wygibasów, czy błyskotliwych wersów, polecam diggować gdzie indziej. No bo chyba każdy zgodzi się, że "Wypijmy zdrowie, żeby zdążyć wyzdrowieć" czy "Świat jest zepsuty, jakoś to zniosę" to refleksje niezbyt wysokich lotów. Ale jeśli ktoś jest chętny na solidną dawkę częstochowskich rymów, to Kizo dowozi tak bardzo, jakby co dopiero wrócił z pielgrzymki. Jazda - Mazda - gwiazda, wbijać - zawijać, kawusi - jacuzzi, Włoch - wyrok, czy głosu - sosu to pierwsze lepsze, dość wymowne przykłady. I paradoksalnie w tym jest siła rapera - prostota w wersach chwyta jak mało co, a "Lepiej nastaw mi czajnik, chcę wypić herbatę / Wszyscy te ciuchy z Chinese, jest to dość zabawne" czy "Jak Batmana mnie nocą wzywają piątki / Niе łapię złoczyńców, tylko biję z nimi piątki" zostają w pamięci na długo.

Reklama

Kizo mistrzem ceremonii nie jest, lepiej mu wychodzą refreny ("Oxa", "Mam do tego nosa" i "Disney"), ale styl i przewózka są godne podziwu. Szkoda tylko, że nie dorównują mu goście. Oki niemiłosiernie się wydziera, przezroczysty Wac Toja przemyka i tyle go widziano, a Kabe znów ochoczo udziela korepetycji francuskiego. Major SPZ zaklina bloki jak Geronimo i swoim, skądinąd znakomitym, "Wziąłeś kaskę, to trzeba zwrócić / Bo znajdą cię jak Reni Jusis" potwierdza, że rodzimy pop obcy mu nie jest. Janusz Walczuk z kolei zapewnia, że nie jest z cukru. A pije cydr. Pusher i Lubin próbują udawać gospodarza z naciskiem na "próbuje", a Berson szykuje grunt pod solowy debiut, dając najmocniejszą i najbardziej rapową zwrotkę w zestawie.

Chwalić trzeba za podkłady. Próżno w nich szukać ukrytych smaczków czy rozbudowanych aranżacji, ale ich przebojowość i chwytliwość stanowią idealne tło dla pustych treści. Dominują afrotrap, jak "Z nadzieją" C-Washa i "Zdrowie" Dio Madury, jest też reggaeton, gdzie prym wiedzie B.Melo z "Jeszcze pięć minut". Pełno tu też plażowych i klubowych bangerów, które zabraniają podpierać ściany. Ciężko nie polubić singlowego "Disneya" czy "Pogo", podobać może się też podniosły "Aladin", orientalny "Wrrrum", czy nawet wiksiarska "Forma" będąca raczej miłym dodatkiem w zestawie. Piekielnie mocny zestaw, który potwierdza, że Kizo nie tylko uważnie śledzi zachodnie trendy, ale i ma dobre ucho do beatów.

"Jeszcze 5 minut" to żaden tam kolejny etap, czy ten mityczny progres, na który chce stawiać praktycznie każdy przy swoim kolejnym projekcie. To następna płyta o tym samym na podobnych beatach, która ma zwyczajnie bawić i rozkręcać niejedną imprezę. I pod tym względem w stu procentach spełnia swoją rolę. Czasami to wystarczy do szczęścia, a że w rapie głównego nurtu rzadziej liczy się "jak" a nie "co", to triumfy Kizo dziwić nie powinny. W końcu sukces to on.

Kizo "Jeszcze 5 minut", chillwagon.co

6/10

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL