Reklama

Reklama

Fokus "Arogant": niewykorzystana szansa [RECENZJA]

Można żałować, że Fokus nie wydał solówki w odpowiednim czasie. Dokładnie wtedy, gdy cała scena z podziwem (i jednocześnie zazdrością) mogła słuchać "Powierzchni tnących", "Czasu" czy zwrotki na "Zimnejfuzji". Było, minęło, można powzdychać, rozpamiętywać i pluć sobie w brodę, że na końcu tej drogi jest nowa parkietowa i napęczniała od metafor epka.

Okładka albumu Fokusa "Arogant"

Ubolewać można nad niektórymi artystycznymi wyborami Fokusa w okresie po zakończeniu działalności przez PFK. Jasne, wiele rzeczy Pokahontaz (sprawdź!), również tych ostatnich, było ciekawych i na swój sposób świeżych, uderzało jak prawy sierpowy na skostniałą i zjadającą swój ogon scenę, ale ostatecznie nie potrafiło przyciągnąć na dłużej.

Znacznie gorzej Fokusowi wiodło się solowo - "Alfa i omega" spokojnie może ubiegać się o miano jednego z największych rozczarowań rodzimego hip-hopu, nie tylko tego miziającego się z szeroko pojętą elektroniką, natomiast "Prewersje" to dawka solidnego materiału, który pamięta się głównie przez karykaturalną okładkę. A szkoda, bo mimo tego jest to płyta co najmniej godna uwagi. Jak więc wypada na ich tle "Arogant", naturalna, a nawet logiczna kontynuacja dwupłytówki z 2008 roku? Cóż, znowu można wzdychać i to raczej nie z nostalgii.

Reklama

Pierwsze, co nasuwa się na myśl, to pytanie dla kogo jest to materiał? Dla fanów elektroniki, którzy tego typu muzykę odstawili w czasach krachu eMule'a i podobnych klientów P2P? Niekoniecznie. Dla hip-hopowców szukających mocnych wersów podanych na niekonwencjonalnych podkładach? Wolne żarty. A może dla fanów samego Fokusa, którzy starają się rozumieć wszystkie jego ruchy, nawet filmowe tutoriale z produkcji? Raczej nie.

Obawiam się, że głównym targetem jest przede wszystkim sam zainteresowany i własna ambicja. "Arogant" to w pełni autorski materiał rapera, który ponownie ukazuje jego inspiracje elektroniką, zwłaszcza EDM-em, dubstepem i tą całą wyspiarską kulturą klubową. Kwas nie trawka, cisnący potem klub, a nie kempowy plener, mietkowy tuning zamiast alusów o wartości średniej krajowej za kółko. Epki nie da się zaszufladkować w stricte hip-hopowych klimatach, mimo że Smok za majkiem stara się odgrywać prawdziwego mistrza ceremonii.

"Arogant" to waląca basem elektronika z dodatkiem rapu. Rządzą tu połamane perki, szalejące BPM-y i uderzające klapy, które pozwalają raperowi na wszystko i jednocześnie na nic. "Długi" wiercą dubstepem tak, że aż wykręca soundsystem na drugą stronę. Wokalny sampel w "Kaijū" to tylko miły, ale nic nieznaczący dodatek do tych wszystkich warstw w całej kompozycji. "Shadowban" w najmniej oczekiwanych momentach podkręca tempo i co chwila przeszkadza coraz to innym dźwiękiem. W przeraźliwie szybkich beatach dzieje się aż za dużo i w ostateczności brakuje najważniejszego - dobrej muzyki.

Ciężko w to uwierzyć, ale jeszcze słabiej wypada Fokus. To już nie jest 2002 rok, kiedy ludzie jarają się rymem do rymu (przyłbicy-wojownicy czy kapsule-kule to pierwsze lepsze przykłady), chociaż z drugiej strony moda i fascynacja raperami młodszymi od solidnego rocznika bourbona też robi swoje i wiele tłumaczy w tych czasach, jeśli komuś spodobałoby takie linijki jak "Płaczą, kiedy wkładam im ch*** w cycki i wykładam ch*** na to" z tytułowego numeru. Taki staż na scenie i wersy, których próżno szukać w odmętach Soundclouda? Nie przystoi.

"Paradox" to z kolei reinkarnacja prawd objawionych Stachursky'ego"Doskozzzy" (sic!) w bardziej hardcorowej wersji muzycznie, natomiast bardziej lajtowo w tekście, chociaż za "Zawiłych jak DNA biologii, chemii i statystyki / W świetle najjaśniej panującego nam / Podnaturalnego i jego logiki / Emocji planetarnych cykli i zmian" warto pokusić się o jakąś konsultację.

Różnie bywało z Fokusem, trzeba jednak uszanować za własne podejście i wizję nie dla każdego zjadliwą i zrozumiałą. Ale w tym momencie, aż prosi się, żeby przywołać linijki z "Kaijū" - "Pozwól, że przedstawię coś nowego / Coś mojego, coś świeżego / Bo na temat tego nic nie wiedzo". Czasami lepiej odpuścić i być ignorantem. Albo arogantem. Jeden czort, bo ani tu świeżości, ani nowości.

Fokus "Arogant EP", MaxFloRec

3/10

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy