Reklama

BTS "Map of the Soul: 7": Dobra zabawa, która zaczyna męczyć [RECENZJA]

Czwarty koreańskojęzyczny album boysbandu, siódmy w całej dyskografii, zadebiutował na szczycie listy "Billboardu". Ale przecież światowa popularność BTS nie dzieje się od wczoraj. Nowa płyta to tylko kolejny krok do potwierdzenia ich statusu megagwiazd światowego popu.

Okładka płyty "Map of the Soul: 7" grupy BTS

To już nie tylko boysband - to prawdziwa rozrywkowa machina, która, także dzięki wsparciu ogromnej grupy fanów, zdaje się być nie do zatrzymania. Tym bardziej, że wypuszcza ze swoich trybów kolejne bezlitośnie chwytliwe piosenki.

Reklama

Jin, Suga, J-Hope, RM, Jimin, V i Jungkook na "Map of the Soul: 7" puszczają zresztą oczko do anglojęzycznych odbiorców. W tekstach ich piosenek pojawiają się linijki po angielsku, a udział w nagraniach nowego materiału wzięły m.in. Halsey i Sia.

Na "Map of the Soul: 7" dzieje się prawie wszystko, może oprócz wycieczek w strony cięższych gitarowych riffów (bo te lżejsze owszem, pojawiają się). Jak sam K-pop, który jest mieszanką rozmaitych gatunków, tak i nowy album flagowego przedstawiciela gatunku jest miszmaszem rozmaitych inspiracji. Od hip hopu, z którego zespół się wywodzi, przez electro pop, aż po dance.

Są popowe ballady (niezłe "Jamais Vu"). Są odniesienia do muzyki Dalekiego Wschodu (choćby początek "Black Swan"), są też pełne energii, nośne kompozycje, wprost skrojone pod sytuacje wielkich koncertów, których fani boysbandu mogą być w obecnej sytuacji wytęsknieni. Jednym z takich numerów jest "ON" z udziałem wspomnianej Sii, z marszowym tempem i pełnymi energii okrzykami.

"Map of the Soul: 7" to przebojowe kompozycje i nieskomplikowane, nieryzykowne teksty, poruszające dość szerokie zagadnienia, do których słuchacz może łatwo dopisać własne historie. Jak choćby temat zagubienia w "Louder than bombs", gdy wybrzmiewają słowa "Here I stay, pray / Just for better days / Everyday’s a maze / Wonder if this is my place".

Nowy album BTS to po prostu dobrze skrojony produkt, efekt pracy doświadczonych rzemieślników i całego sztabu znających swój fach ludzi od wizerunku, planowania, menedżmentu etc. O ile jednak pojawia się tu kilka wartych większej uwagi momentów, a przede wszystkim szans na dobrą zabawę, tak na dłuższą metę "Map of the Soul: 7" zaczyna nieco męczyć.

BTS "Map of the Soul: 7", Big Hit

6/10

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: BTS | recenzja

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje