Reklama

Afryka w plastiku

Buraka Som Sistema "Black Diamond", Fabric/Isound

Słowo "kuduro" tłumaczymy jako "twardy tyłek". Ale dzięki progresywnej jego wersji zaproponowanej przez Buraka Som Sistema, będziemy mieć raczej ciężką głowę.

Reklama

Sam gatunek narodził się w południowo-zachodniej Afryce - pierwotna postać jeszcze w latach 80., ta właściwa dekadę później. Zetknięcie wielu lokalnych, etnicznych rodzajów muzyki ze zdobyczami techniki w prymitywnej postaci doprowadziła do powstania "pierwszej muzyki elektro" na Czarnym Lądzie. Ta cały czas ewoluuje i rozszerza strefę rażenia. Nie ma co ukrywać, w chwili obecnej dzieje się to głównie dzięki formacji Buraka Som Sistema, która za sprawą występów na Roskilde i Glastonbury oraz kontraktowi z Sony, zapewniła kuduro promocję na niespotykaną wcześniej skalę.

Kuduro w wydaniu ekipy Joao "Lil' Johna" Barbosy i spółki łączy angolską tradycję z tamtejszą myślą hiphopową, klimat portugalskich przedmieść oraz talent brytyjskich speców od dopieszczania nagrań. A jednak ta wojna światów nie jest tak pasjonująca, jak można by myśleć. Nie ma co wierzyć dziennikarzom, doszukującym się w tym wyraźnych śladów funku czy nawet punka. Brzmi to jak prostacki, niezasłużenie wyniesiony na piedestał, latynoski reggaeton - oto moje pierwsze skojarzenie. Drugie dotyczy techno. Entuzjaści world music czy bujających nagrań opartych o sążnisty bas, naprawdę nie mają tu czego szukać. Napastliwy, przeładowany dźwiękami repertuar dopakowany szeleszczącymi, portugalskimi wokalami doprowadzi ich do wściekłości. Biały plastik stłamsił czarną duszę.

Zdeterminowanego słuchacza czeka na szczęście parę wyśmienitych momentów. Choćby "Aqui Para Voces" - gdzie przebojowy, mechanicznie powtarzany wokal oraz nieustępliwe, zbasowane perkusje składają się na ognistą całość. Imponuje "Kalemba", rwąca do przodu, zaszczepiona niepokojem á la Prodigy. "General" pozwoli zaczerpnąć oddech, by po chwili wyrwać go nam z płuc. Pamiętajmy też o gościach - w odróżnieniu od ginącej w "Sound of Kuduro" M.I.A, Kano wypadł świetnie i należycie podkreślił minimalistyczną moc "Skank & Move". Byłaby więc z "Black Diamond" bardzo dobra epka, skończyło się na średnim albumie.

Owszem, Buraka Som Sistema to świeże brzmienie. Ale co z tego? Do słuchania w domu raczej się nie nadaje, bo jest na to zbyt hałaśliwe i chaotyczne. Prędzej już do klubów, choć natłok bodźców skutecznie utrudni wpadnięcie w taneczny trans. Portugalczyków najlepiej słuchać na koncertach, ale kto chce dokonać zakupu wiedziony jedynie resztkami wspomnień po ich występie na tegorocznej edycji festiwalu Open'er, powinien zastanowić się dwa razy.

5/10

Czytaj recenzje płytowe na stronach INTERIA.PL!

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Black | SOM | Afryka | Buraka Som Sistema | Black Diamond

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje