Reklama

Open'er Festival 2022

Open'er Festival 2022: Little Simz królową pierwszego dnia. Co działo się pod namiotami? [RELACJA, ZDJĘCIA]

Open'er Festival to nie tylko główna scena. Na Tent i Alter Stage dzieje się równie wiele. Pierwszego dnia festiwalu pojawili się tam m.in. Little Simz, Inhaler, The Smile oraz Clairo. Kto zrobił najlepsze wrażenie na publiczności?

Open'er Festival to nie tylko główna scena. Na Tent i Alter Stage dzieje się równie wiele. Pierwszego dnia festiwalu  pojawili się tam m.in. Little Simz, Inhaler, The Smile oraz Clairo. Kto zrobił najlepsze wrażenie na publiczności?
Little Simz na Open'er Festival 2022 /Karol Makurat /Reporter

O TYM, CO DZIAŁO SIĘ NA GŁÓWNEJ SCENIE PRZECZYTASZ TUTAJ

Syn Bono na Open'er Festival. Jak wypadł?

Energiczny, ale i raczej bezpieczny. Zadziorny, ale na jakimś poziomie wygładzony. Tak w skrócie można nazwać występ zespołu Inhaler. Okazuje się, że Irlandczycy mają całkiem niezły kontakt z publicznością, szczególnie tą festiwalową, którą wiedzą jak oczarować. Szczególnie frontman - Elijah Hewson, syn Bono.

Reklama

Promujący wydany w 2021 roku debiutancki album "It Won't Always Be Like This" muzycy zaprezentowali słuchaczom i słuchaczkom na Open'erze zestaw swoich najlepszych propozycji, z kawałkami takimi jak "Who’s Your Money On? (Plastic House)" na czele. Kawałek ten był zresztą świetnym odcięciem od rockowego brzmienia, wprowadzającym nieco bardziej taneczny charakter. Rock nie ma się czym martwić, jeśli biorą się za niego tak uzdolnieni ludzie. Nawet, jeśli to bardzo grzeczna wersja rocka.

Niemal w tym samym czasie  na Tent Stage Clairo zaczynała swój pierwszy koncert w Polsce. Wokalistka o aksamitnym głosie zaczęła karierę wrzucając covery na Youtube, ale w Gdyni pokazała, jak różnorodna potrafi być we własnym repertuarze. Porównuje się ją czasem do Billie Eilish, ale to jedynie kwestia wieku - obie są w podobnym, a z Clairo bije więcej optymizmu, a w muzyce także więcej się dzieje.

Historyczny występ na Open'erze

Gdy Sampa The Great zaczynała swój występ, na scenie głównej królowali jeszcze Włosi z Maneskin. Jednak z każdą minutą osób na Alter Stage było coraz więcej. Mógł być to ten przykład, gdy dźwięki ze sceny zachęciły niezdecydowanych do zajrzenia pod namiot. A tam, charyzmatyczna Sampa Tembo występowała razem z członkami swojej rodziny. Jak podkreślała, są pierwszym zespołem z Zambii, który występował na Coachelli, Glastonbury i pierwszym na Open’erze. "Mamy jedną zasadę podczas naszych występów: by czuć się wolnym" - mówiła.

Sampa podkreślała, że możliwość grania i pokazania ludziom jej wyjątkowej kultury to błogosławieństwa. Urodzona w Zambii artystka, mieszkająca przez kilka lat w Australii, wróciła jednak do ojczyzny, gdzie odnalazła swój muzyczny język. Język czerpiący garściami z tradycyjnej muzyki zambijskiej, zamrocka, ale też hip hopu czy funku. Podczas setu muzycy zagrali też nowe numery, zapowiadające drugi album artystki. Wśród nich “Never Forget". Sięgnęli też po wcześniejsze kompozycje, choćby "Black Girl Magik", którą Sampa napisała dla siostry. "Możemy być pierwszym zambijskim zespołem na Open’erze, ale nie będziemy ostatnim! - mówiła.

Najlepszy występ wieczoru

Niedługo po Sampie, na Tent Stage, Little Simz wraz z zespołem dała najlepszy koncert pierwszego dnia festiwalu. Świetna nawijka, dobry kontakt z publicznością, a do tego zespół, który po prostu dobrze ją czuję - te trzy składowe sprawiły, że jej występem można zachwycać się jeszcze długo po festiwalu.

"I love, how you go from zero to one hundred" śpiewała w wymownym i pełnym ważnego przekazu numerze “Woman" ze świetnego albumu “Sometimes I Might Be Introvert". Zagrała zresztą także kawałki z wcześniejszych albumów. Roztańczona raperka porwała publiczność swoją charyzmą, luzem i zaangażowaniem. Little Simz podczas wyjścia do ludzi zaczęła podpisywać płyty osobom stojącym pod barierką. To była kwintesencja jej świetnego kontaktu z publiką. A kulminacją setu było odśpiewanie z publiką wersów z numeru "Selfish".

Thom Yorke wrócił na Open'er Festival. Z jakim skutkiem?

Dwie godziny później na ten samej scenie, co Little Simz, stanęła grupa The Smile. "To będzie dla koncert dla boomerów" - usłyszałam w tłumie zgromadzonym na Tent Stage. "Jesteśmy nowym zespołem i nazywamy się The Smile" - powtarzał ironicznie frontman Thom Yorke. The Smile to bowiem projekt członków Radiohead, Yorke’a i Johnny’ego Greenwooda oraz perkusisty grupy Sons of Kemet Toma Skinnera.

Hipnotyczny koncert z neurotycznym Yorkiem na scenie bardzo gryzł się z wcześniejszymi doświadczeniami płynącymi z tej sceny podczas występu Little Simz. Członkowie The Smile, poza Yorkiem, nie nawiązują kontaktu z publicznością, byli od niej odcięci, pogrążeni w swoim muzycznym transie. Transie pełnym charakterystycznych gitar, progresywno-rockowych brzmień i głębokich, niepokojących basów.

Muzycy zagrali kawałki z wydanej w maju tego roku płyty “A Light for Attracting Attention". Sięgnęli też po twórczość solową Thoma Yorke’a, czyli kawałek “Feeling Pulled Apart by Horses". I jakkolwiek nie ma potrzeby dyskutowania o genialności tych muzyków, tak ich koncert na Open’erze był zbyt jednostajny, by zrobić większe wrażenie.

Anna Nicz, Gdynia