Reklama

Sylwestrowa Moc Przebojów

Reklama

Piotr Sołoducha (Enej): Nie ma gotowego przepisu na przebój [WYWIAD]

Podczas Sylwestrowej Mocy Przebojów razem z Polsatem i gwiazdami widzowie wyruszą w niezapomnianą podróż w nowy 2023 rok. A na Sylwestrze Szczęścia śpiewająco powitają największe muzyczne gwiazdy, m.in: Beata Kozidrak i Bajm, Doda, Cleo, Ralph Kaminski i zespół Enej. Wokalista zespołu, Piotr Sołoducha, opowiedział nam o tym, co grupa przygotowała na ten wyjątkowy wieczór. Zdradził też, jak najlepiej spędzać sylwestra.

Podczas Sylwestrowej Mocy Przebojów razem z Polsatem i gwiazdami widzowie wyruszą w niezapomnianą podróż w nowy 2023 rok. A na Sylwestrze Szczęścia śpiewająco powitają największe muzyczne gwiazdy, m.in: Beata Kozidrak i Bajm, Doda, Cleo, Ralph Kaminski i zespół Enej. Wokalista zespołu, Piotr Sołoducha, opowiedział nam o tym, co grupa przygotowała na ten wyjątkowy wieczór. Zdradził też, jak najlepiej spędzać sylwestra.
Enej zaprasza na Sylwestra w Polsacie /Piotr Ratuszyński /materiały promocyjne

Sylwestrowe koncerty Polsatu co roku gromadzą przed telewizorami miliony widzów. Od 16 lat nasi widzowie witają Nowy Rok z Polsatem a w tym roku zrobią to w towarzystwie blisko 20 gwiazd i topowych muzycznych zespołów!

"Sylwestrowa Moc Przebojów to jak zawsze wspaniałe, radosne wejście w Nowy Rok i huczne pożegnanie starego. W tym roku będzie to wyjątkowy koncert, bo zwieńczy obchody 30-lecia naszej stacji. Widzowie od lat spędzają z nami Sylwestra i zawsze mogą być pewni, że gwiazdy i przyjaciele Polsatu zapewnią im szampańską zabawę. Nie zawiedziemy ich i tym razem" - mówi dyrektor programowa Polsatu Nina Terentiew.

Reklama

Wśród gwiazd, które wystąpią podczas Sylwestra w Polsacie, są m.in.: Beata Kozidrak i Bajm, Doda, Cleo, Ralph Kaminski i zespół Enej. Z tej okazji porozmawialiśmy z wokalistą grupy, Piotrem Sołoduchą.

Sylwester Polsatu 2021/2022: Niezwykły Sylwester Szczęścia [RELACJA]

Sylwester w Polsacie: Piotr Sołoducha (Enej) o występie na Sylwestrowej Mocy Przebojów

Ignacy Puśledzki, Interia: - Wystąpicie podczas sylwestra w Telewizji Polsat. Ciekawi mnie jak witają was realizatorzy dźwięku podczas takich telewizyjnych koncertów, biorąc pod uwagę, że gracie w 8-osobowym składzie? (śmiech)

Piotr Sołoducha (Enej): - Wydaje mi się, że jesteśmy bezproblemowym zespołem. Z większością tych ekip technicznych po tylu latach już się niemal kolegujemy, więc wszystkie tematy technicznie są przerabiane na kilka tygodni przed wydarzeniem. Sytuacja jest naprawdę dosyć prosta, tym bardziej, że podczas takiego przedsięwzięcia artyści wchodzą jeden za drugim, więc zazwyczaj większość instrumentów, takich jak perkusja czy gitary, się dublują. Idzie to dosyć sprawnie, bo każdy sobie zawsze pomaga. 

Jak wygląda w ogóle funkcjonowanie w takim dużym składzie, kiedy na rynku przeważają dziś soliści albo duety? Pomijam kwestie ekonomiczne, ale nie kłócicie się w zespole przy pisaniu nowych kawałków?

- Wyrobiliśmy sobie taki sposób pracy i tworzenia, że praktycznie cała muzyka wychodzi ode mnie, a teksty od naszego basisty. Gdy przynosimy jakieś nowe piosenki czy aranże na próby, to w większości są to już gotowe pomysły, które tylko wspólnie dopieszczamy i sprawdzamy jak to brzmi na żywych instrumentach. Kilka razy próbowaliśmy robić tzw. burzę mózgów, ale w naszym przypadku to nie działa. Pozostała część zespołu ufa nam w tym aspekcie muzycznym i aranżacyjnym, więc taki system pracy wszystkim odpowiada. Tak jak mówisz: czy to byłaby muzyka, czy to byłaby jakikolwiek inny aspekt życia, czasami ciężko się dogadać w jakiejś większej grupie. To jest ośmiu chłopa na scenie, osiem silnych i różnych charakterów, więc to byłoby trudne. A tak, przynosimy we dwójkę taki mocno zaawansowany trzon muzyczny, a później dopieszczamy to razem i każdy wnosi coś od siebie.

Jak widać to działa, bo hitów, które podbiły stacje radiowe wam nie brakuje (śmiech). Jak myślisz, z czego to wynika? Masz jakiś gotowy przepis na przebój?

- Bardzo bym chciał, naprawdę. Gdyby coś takiego istniało, to mieszkałbym w jakiejś złotej chatce i nikomu tej tajemnicy nie zdradził (śmiech). Niestety, nie ma czegoś takiego, nie ma żadnego klucza. Cała szeroko rozumiana muzyka popularna moim zdaniem opiera się na melodii. Jeżeli melodia jest chwytliwa i zostaje gdzieś w głowie, to już jest 3/4 sukcesu. Mieliśmy taki moment, w którym zastanawialiśmy się nad pójściem w bardziej nowoczesne brzmienie, ale mamy na swoich barkach i w głowach wieloletnie doświadczenie i dziś wiemy, że nie ma to kompletnie znaczenia. Nieważne, czy to jest nagrane na mikrofonie za 30 milionów złotych, czy za 200 złotych... Jeżeli piosenka jest po prostu fajna, to ona i tak trafi do swoich odbiorców. Wiadomo, że w różnych czasach i różnych latach rządzą jakieś konkretne gatunek muzyczny.

Gdy my wygrywaliśmy "Must Be The Music", to był jakiś taki moment świeżości z tą muzyką okołofolkową. Cleo wtedy rozpoczynała i wielu było wykonawców, którzy dodawali domieszkę folku do swojej muzyki. Teraz rozgłośnie radiowe promują trochę inne brzmienie, ale to jest normalne. Na pewno teraz jest nam troszkę trudniej dotrzeć szerzej z jakąś piosenką, ale tak jak wspomniałeś: mieliśmy 11 piosenek w radiu przez 11 lat i to jest naprawdę bardzo dobry wynik. Tworzymy nowe, staramy się za bardzo nic nie zmieniać, ale też lekko podążać za duchem czasu. Wydaje mi się, że jeżeli tworzysz bez presji, bez jakiegoś takiego nacisku, że trzeba dzisiaj zrobić taką piosenkę albo, że to musi stać się hitem, to wtedy są jakieś szansę. Jeśli zakładasz, że siadasz do komputera napisać hit i to musi być hit, to gwarantuję, że wtedy się nie uda.

Podobno sztuczna inteligencja potrafi pisać już piosenki, więc pewnie będą też próby stworzenia hitów z automatu.

- Też o tym słyszałem i nie wiem, jak to będzie działać. Oczywiście, tworzy się dziś muszę na jakiś patentach. Nie trzeba mieć dziś drogiego studia, ani - to mówię z niemałym żalem - nie trzeba mieć zbyt dużych manualnych, jeśli mówimy o grze na instrumentach. Wszystko dzisiaj dostępne jest w formie sampli, można sobie kupić 2-3 programy za mniejsze czy większe pieniądze i jest tego tak dużo, że ogranicza nas tylko nasza wyobraźnia. W związku z tym domyślam się, że mogą kiedyś powstawać piosenki na podstawie jakiś algorytmów... Ktoś wrzuci dziesięć swoich najfajniejszych piosenek, cztery piosenki sanah, dwa Dawida Podsiadły, jedną zagraniczną i pewnie jakaś piosenka z tego wyjdzie. Komuś to się na pewno spodoba, ale czy to będzie fajne? To już nie mnie oceniać. 

Wspomniałeś o "Must Be The Music". Jak z perspektywy czasu patrzysz na programy typu talent show? W waszym przypadku udział w programie bardzo pomógł, ale wielu uczestników tego typu show przepadło później.

- Pójść i tam wystąpić, a przetrwać później w branży, to są dwie odrębne rzeczy. My byliśmy zespołem, który od początku miał na siebie jakiś pomysł. Mieliśmy też już jakiś dorobek i doświadczenie sceniczne, bo zaczynaliśmy w wieku szkolnym, więc dla nas ten program to była najpiękniejsza rzecz, która mogła się przydarzyć. Wygraliśmy "Must Be The Music" 7 maja 2011 roku, a później pojechaliśmy dalej w trasę, więc nie było to dla nas jakimś dużym zaskoczeniem czy zmianą stylu życia. Wiele razy na ten temat rozmawialiśmy z innymi muzykami, więc wiem, że takie sytuacje potrafiły kogoś przerosnąć. Raptem wracasz do domu i masz powiedzmy pięć koncertów do zagrania, musisz wyjechać z domu na 10-12 dni, zostawić bliskich, a to też nie jest łatwe. Wielu artystów, wokalistów i zespołów sobie z tym po prostu nie poradziło. My mieliśmy duże szczęście, ponieważ byliśmy wtedy mniej więcej na końcu studiów, więc nie było trudnych wyborów, typu: "Co mamy robić w życiu?", "Mamy rzucać pracę czy nie?". Mogliśmy postawić wszystko na jedną kartę.

Jest ogrom zdolnych ludzi, którzy pięknie śpiewają czy grają, tylko często nie mają na siebie jakiegoś pomysłu i muszą opierać się na drugiej osobie, która stworzy im jakąś piosenkę albo poprowadzi za rękę. Ostatnio obchodziliśmy 30-lecie Telewizji Polsat i gdy patrzyłem na artystów, którzy byli wymieniani podczas tego wydarzenia, którzy byli na scenie i nie tylko, to zauważyłem, ile było zespołów i tylu artystów, którzy przez lata przewinęły się przez programy takie jak "Idol" i "Must Be The Music" i wciąż mocno stoi na scenie muzycznej. Chyba jednak te programy sporo dały. Wydaje mi się, że później to zależy od jakiegoś samozaparcia, dużej ilości pracy, od tego, żeby ktoś po prostu wierzył w to, co robi i poświęcił temu odpowiednią ilość czasu. Samo to, że ktoś wystąpił w programie telewizyjnym i tutaj zakończył swoją pracę, nic chyba nikomu nie dało.

Wydaję mi się, że świetnym przykładem jest Krzysztof Zalewski, który wygrał "Idola", zniknął na parę lat, ale ciężko w tym czasie pracował i szukał swojej drogi, a to zaprocentowało.

-  Był Krzysiek Zalewski, Monika Brodka, Ania Dąbrowska, Ewelina Flinta teraz też wraca. Tych wokalistów i zespołów było bardzo dużo. I super! Może być tak, jak w przypadku wspomnianego Krzyśka Zalewskiego, że po "Idolu" nie wypaliło to tak mocno, ale może nie chciał iść w jakiś gatunek, który mu nie odpowiadał i potrzeba było czasu, żeby wystrzelił jak rakieta, grał, koncertował i był tak popularny ze swoją znakomitą muzyką jak dziś. To też jest dowód na to, że trzeba po prostu mieć na siebie pomysł i trzeba być autentycznym. Można było pewnie Krzysztofa Zalewskiego ileś lat temu wrzucić w inny gatunek muzyczny, ale pewnie by się to nie obroniło, bo po prostu nie byłoby to autentyczne.

Wróćmy do tematu Sylwestra i podsumowania ubiegłego roku. Jaki był 2022 rok dla zespołu Enej?

- Bardzo pracowity. To był czas, w którym wydawaliśmy kolejne single, pracowaliśmy nad nową płytą, od maja graliśmy bardzo dużo koncertów, teraz czas grudniowo-styczniowy to jest też dla nas czas koncertów kolędowych, ale był to też dla nas na swój sposób bardzo smutny rok. Dwa lata temu zatrzymał się świat i nikt nie wiedział, czy będziemy jeszcze mogli wracać do koncertowania - mówię tu o czasach pandemicznych.

Wydawało się, że już nic złego ani nam, ani nigdzie na świecie się nie wydarzy, ale patrzymy na 3 tydzień lutego i wybucha wojna w Ukrainie. Dotknęło nas to bardzo mocno ze względu na nasze korzenie i ze względu na to, że mamy tam bardzo dużo naszych bliskich przyjaciół i naszych rodzin, bo cała rodzina naszego basisty mieszka we Lwowie. To nas bardzo mocno dotykało i do dnia dzisiejszego też dotyka, bo cały marzec i kwiecień, zamiast tworzyć i zrelaksować się przed sezonem, byliśmy kompletnie gdzieś indziej. Te wydarzenia pokazały, że nie można niczego tak mocno w przód planować, bo wszystko się może niestety na tym świecie zdarzyć. Mamy nadzieję, że ta cała sytuacja będzie się łagodzić, że Ukraińcy zdobędą swoją niepodległość i ten horror, który zaraz będzie trwał rok, się zakończy.

Dla nas, mimo wszystko, był to muzycznie bardzo dobry rok. Trzymaliśmy się razem, wspieraliśmy, koncertów było dużo, nowych piosenek i pomysłów w głowie też nie brakuje. Zdrowie nam dopisuje, a to zdanie, gdyby było wypowiadane 4-5 lat temu, mogłoby się wydawać błahe, a dziś wiemy, że jest to naprawdę bezcenne. Mam nadzieję, że kolejny rok będzie jeszcze lepszy.

Podczas Sylwestra będziesz "w pracy", ale jak wyglądałby twój wymarzony bal sylwestrowy w tym roku ?

- To jest ciekawostka. Powiem ci uczciwie, że to będzie nasz 11. sylwester z Telewizją Polsat. Ja, przez to, że muzykuję od bardzo wielu lat, osiem sylwestrów wcześniej też gdzieś grałem, więc...  Nie byłem nigdy na takim prawdziwym balu sylwestrowym. Pamiętam rok 2000 czy 2001, to była moja ostatnia sylwestrowa domówka klasowa, na której farbowałem włosy jakimś różowym czy niebieskim sprayem i stawiałem je "na Danzela", a później wszystkie sylwestry spędzałem pracując.

Oczywiście, zawsze wiązało to się z jakąś imprezą ale faktycznie nie mam doświadczenia z balem, na  którym trzeba się jakoś pięknie ubrać albo domówką, na którą wszyscy przynoszą jakieś różne rzeczy do jedzenia, więc nie odpowiem ci na to pytanie (śmiech). Ale wydaje mi się, że na pewno trzeba ze sobą zabrać dobry humor i bez tego żadna impreza by się nie odbyła. To się tyczy także obecnego sylwestra z Telewizją Polsat. No i wszystko to się łączy z gronem przyjaciół, z grupą ludzi, z którym masz ochotę po prostu spędzić ten czas. Bez znaczenia, jakich byśmy nie mieli strojów, napojów, muzyki, czegokolwiek. Jeżeli miałabym spędzać sylwestra z ludźmi, z którymi nie miałbym na to ochoty, to na pewno nie byłaby to udana impreza, a ja po raz 11 zawodowo będę spędzał sylwestra z moimi przyjaciółmi z zespołu, więc na pewno będzie świetnie.

Czego możemy się spodziewać po waszym występie podczas Sylwestrowej Mocy Przebojów? Usłyszymy coś specjalnego?

- Jak wszyscy artyści, zagramy swoje największe przeboje, ale połączymy też siły i będziemy mieli duet z jedną z gwiazd tegorocznego sylwestra. Mamy też w zanadrzu małą ciekawostkę muzyczną, hit końcówki lat 90. w naszym wykonaniu, z takim dosyć mocno rockowo-bałkańskim aranżem, więc wydaje mi się, że uda nam się wszystkich zaskoczyć. Pokażemy w ten sposób nasz dystans, ale nie będę zdradzał, co to za piosenka. Podczas sylwestrowej nocy można też przeskoczyć ponad jakąś taką normę w kwestii kreacji, więc wydaję mi się, że będzie ciekawie i będzie inaczej.

Jakie plany ma Enej na przyszły rok? Macie już jakieś postanowienia, szykujecie coś dla fanów?

- Wydaję mi się, że gdzieś w okolicy lutego, może z początkiem marca wypuścimy kolejny singel. Przed latem chcielibyśmy spróbować wypuścić też coś wakacyjnego i szykujemy się do płyty. Zaraz po Nowym Roku zamykamy się w studiu i pomału nagrywamy. Czy ta płyta ukaże się już jesienią tego roku, czy z początkiem wiosny 2024, tego ci teraz nie powiem. Na pewno muzycznie będzie o nas słychać. Również prężnie działamy, więc mam nadzieję, że kolejny rok będzie dla nas łaskawy twórczo oraz zdrowotnie i będziemy mogli się często spotykać z naszymi fanami. 

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Enej | Piotr Sołoducha

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy