Wpadkę Marcina Prokopa zobaczyło tysiące Polaków. "To moja wina"
Tegoroczna odsłona gali Bestsellerów Empiku po raz kolejny przyciągnęła największe nazwiska świata kultury i rozrywki. Obok nagród dla najpopularniejszych twórców książek, muzyki i filmów nie zabrakło także momentów, które na długo zapadną widzom w pamięć. Na scenie pojawiły się zarówno spektakularne występy, jak i nieprzewidziane sytuacje, które pokazały bardziej ludzką stronę wydarzenia.

Jednym z najczęściej komentowanych momentów wieczoru była wpadka prowadzącego galę, Marcina Prokopa. Dziennikarz, znany ze swojego swobodnego stylu i poczucia humoru, zapowiadając występ duetu Kacperczyk, nie wspomniał o jeszcze jednym artyście obecnym na scenie. Dopiero po zakończeniu utworu zdecydował się odnieść do sytuacji i sprostować swoje przeoczenie.
"Publiczność szalała, nie ma co zbierać, a my musimy się przyznać. To moja wina. Nie wspomniałem o jednym z dżentelmenów, którzy pojawił się na scenie obok braci Kacperczyk. To słynny śpiewak, tancerz, choreograf, czarodziej - Kukon, który był dodatkiem do tego wspaniałego zespołu" - powiedział ze sceny.
Występ spotkał się z entuzjastyczną reakcją publiczności, a sama pomyłka została przyjęta z przymrużeniem oka.
Niezręczny żart i chwila ciszy na scenie
To nie był jedyny moment, kiedy prowadzący zaskoczył zarówno widzów, jak i osoby towarzyszące mu na scenie. Podczas oficjalnego otwarcia gali do Prokopa dołączyła Ewa Szmidt-Belcarz, która podkreśliła jego wieloletnią obecność na wydarzeniu.
"Świetnie to ująłeś, Marcinie. Jesteś nieodłączną częścią gali bestsellerów, praktycznie tak samo jak ja. Świetnie" - zwróciła się do niego. Odpowiedź dziennikarza okazała się jednak na tyle nieoczywista, że wprawiła współprowadzącą w zakłopotanie.
"Jestem tylko skromnym przecinkiem w zdaniu twojego życia, Ewo" - odparł.
Reakcja była natychmiastowa. "Nie wiem, co tu powiedzieć, więc pójdę po prostu dalej" - skwitowała, próbując płynnie przejść do kolejnej części wydarzenia.
Nieoczekiwana rozmowa na antenie
Do niecodziennej sytuacji doszło także podczas ogłaszania zwycięzcy w kategorii kryminału. Na scenie pojawiły się Katarzyna Grochola oraz Jolanta Kwaśniewska, które miały wręczyć statuetkę.
Zanim jednak przeszły do oficjalnej części, zaczęły rozmawiać między sobą, nie zdając sobie sprawy, że ich mikrofony są już włączone.
"Ja się bardzo rozglądam. Ja już chyba mówię. Nie?" - zastanawiała się Grochola.
"Nie!" - odpowiedziała szeptem Kwaśniewska.
Cała wymiana była wyraźnie słyszalna zarówno dla publiczności w sali, jak i widzów przed telewizorami. Sytuacja szybko wymknęła się spod kontroli, co zmusiło prowadzącego do reakcji.
"Już panie są na antenie właściwie" - zauważył Prokop, po czym dodał: "Można już! Tak, to jest ten moment". Krótka interwencja rozładowała napięcie, a na widowni rozległ się śmiech. Same bohaterki zamieszania przeprosiły za nieporozumienie i kontynuowały ogłoszenie wyników.



![Przebiśniegi: "Z wnętrza, które chce się odezwać" [WYWIAD]](https://i.iplsc.com/000MJMKFJTI1N71M-C401.webp)





