Reklama

Whitney Houston: Legenda trwa

W piątek (9 sierpnia) 50 lat skończyłaby niezapomniana Whitney Houston.

Amerykańska gwiazda Whitney Houston za życia wylansowała szereg przebojów, zagrała w kilku kasowych filmach, zdobyła najbardziej prestiżowe nagrody na świecie. Wyszła za mąż, powiła córkę.

Reklama

Whitney Elizabeth Houston urodziła się 9 sierpnia 1963 roku w prowincjonalnym miasteczku Newark w stanie New Jersey. Od kołyski otoczona była muzyką - jej matka Cissy Houston uchodziła za jedną z najbardziej wziętych śpiewaczek gospel, za kuzynkę miała popularną piosenkarkę Dionne Warwick, jej matką chrzestną została uznana wokalistka Darlene Love, zaś wielka diwa soulu, Aretha Franklin, jako bliska przyjaciółka rodziny, kazała Whitney mówić do siebie "ciociu". Losy dziewczynki były przesądzone - musiała zająć się śpiewem. Pod czujnym okiem matki szlifowała w domu umiejętności, które prezentowała wiernym podczas niedzielnych mszy w kościele baptystycznym w rodzinnym mieście.

Plany na przyszłość o mały włos nie pokrzyżował Whitney wypadek podczas dziecięcych zabaw z jednym z braci. Rozbrykany chłopiec niechcący szturchnął siostrę, gdy ta trzymała przy otwartych ustach wieszak na ubrania, który służył rozśpiewanej kilkulatce za mikrofon. Zagięta część przedmiotu utknęła Whitney w gardle nieopodal strun głosowych. Wystarczyło zaledwie kilkanaście milimetrów, by świat nigdy nie usłyszał ani jednej piosenki w wykonaniu Houston. "Dzięki Opatrzności wyszłam z opresji cało" - zwykła mawiać już jako gwiazda.

W profesjonalnym studiu nagraniowym Whitney Houston znalazła się już jako 14-latka. Zaśpiewała w chórkach na singlu "Life's A Party" formacji Michael Zager Band oraz "I'm Every Woman" słynnej Chaki Khan. Oba tytuły niejako wyznaczyły dalsze rozdziały biografii Whitney. Wokalistka już jako nastolatka zaczęła powtarzać, że każda kobieta ma prawo do korzystania ze wszystkich rozrywek, jakie niesie życie.

"Dobrze jest być kobietą w męskim świecie" - mówiła i dodawała: "Mężczyźni nie mogą nosić sukienek, ale my możemy nosić spodnie".

Kobieca intuicja nie przestrzegła jednak Whitney przed zgubnym małżeństwem z "wiecznym chłopcem", który ponad wszystko cenił sobie dobrą zabawę. Whitney Houston i popularny w latach 80. piosenkarz r&b Bobby Brown, choć w oczach opinii publicznej stanowili zupełne przeciwieństwa, za zamkniętymi drzwiami byli parą idealną. Kochali się, wychowywali córkę Bobbi Kristinę i... wspólnie sięgali po używki.

Bobby'ego Browna przez lata obwiniano za wciągnięcie Whitney Houston w narkotykowy nałóg. Dopiero przy okazji premiery wspomnieniowej książki o gwieździe autorstwa jej matki Cissy ("Remembering Whitney: A mother's story of life, loss and the night the music stopped") wyszło na jaw, kto faktycznie stał za uzależnieniem Houston. Brat wokalistki Michael przyznał, że to on jako pierwszy pokazał Whitney, czym jest "bycie na haju". Rodzeństwo od połowy lat 80., czyli początku błyskotliwej kariery piosenkarskiej Whitney paliło razem marihuanę.

Gwiazda przyznała później, że na planie swego przebojowego filmu "The Bodyguard" była permanentnie odurzona. Z czasem "trawka" przestała wystarczać wokalistce i jej mężowi. Para przerzuciła się na twardy narkotyk - kokainę. To właśnie ta substancja oraz leki uspokajające i alkohol wyniszczyły organizm Whitney Houston i doprowadziły do jej zasłabnięcia podczas zażywania kąpieli w noc poprzedzającą rozdanie nagród Grammy w 2012 roku. Wokalistka nie dotarła na ceremonię - utonęła w wannie swego apartamentu hotelowego.

Od debiutu w 1985 roku z płytą imienną, aż po finalny album "I Look To You" z 2009 roku Whitney Houston pozostawała jedną z najjaśniejszych gwiazd na popowym firmamencie. Jej wysokiej próby głos, olśniewająca uroda oraz charyzmatyczna osobowość zjednały jej szerokie grono sympatyków. Łączny nakład wydawnictw muzycznych, sygnowanych nazwiskiem Whitney Houston sięgnął 200 milionów.

Jej talent nagrodzono ponad czterystoma rozmaitymi statuetkami, m.in. Grammy, Emmy, American Music Award czy Billboard Music Award. Jako pierwsza artystka w historii wylansowała siedem następujących po sobie hitów numer jeden na amerykańskiej liście przebojów. Jej drugi w dyskografii krążek "Whitney" w 1987 roku debiutował od razu na szczycie zestawienia bestsellerów, co nie udało się żadnej piosenkarce przed nią. Emocjonalna interpretacja piosenki Dolly Parton "I Will Always Love You" przyniosła Whitney kolejny wpis do Księgi Rekordów Guinnessa - jako artystki, której singel kupiła największa liczba słuchaczy w latach 90.

Whitney Houston śpiewała o miłości i była kochana. Miliony fanów okazywało jej wyrazy uwielbienia na koncertach, zaś poza sceną uczuciem obdarzał ją mąż i córka. Dzień swych 50. urodzin gwiazda prawdopodobnie spędziłaby w towarzystwie najbliższych, śledząc jednocześnie wpisy z życzeniami od swych wielbicieli na portalach społecznościowych. Mimo iż nie doczekała wielkiej fety, świat nie zapomniał o jej święcie.

Piątek 9 sierpnia upłynie pod znakiem największych przebojów Whitney Houston płynących na falach eteru oraz wywiadów wspominkowych, jakich jednej z amerykańskich rozgłośni radiowych zgodzili się udzielić jej matka Cissy oraz kilkoro przyjaciół. Legenda Whitney Houston trwa.

Czytaj także:

Śmierć Whitney: To było przypadkowe utonięcie

Wielka kariera bez happy endu

Whitney Houston nie żyje

PAP/INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Whitney Houston | Whitney Houston nie żyje | rocznica | urodziny

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje