Reklama

...i zostały tylko trzy

- Nasza przygoda z programem się kończy, ale na pewno nie kończy się przyjaźń.To były niesamowite trzy miesiące, bo dokładnie tyle minęło od naszego pierwszego spotkania w Gdyni - powiedział nam po ogłoszeniu wyników 7. odcinka "Bitwy na głosy" Maciej Miecznikowski. To właśnie jego zespół pożegnał się z programem w ostatnią sobotę (16 kwietnia).

Wyniki były zaskakujące, tym bardziej, że w poprzednim odcinku zespół z Gdyni uplasował się na drugiej pozycji i zdecydowanie piął się w górę.

Reklama

Zdziwiona typowaniem widzów była także jurorka Alicja Węgorzewska.

- Dzisiejszy wynik jest dla mnie lekkim zaskoczeniem. Maciek i jego zespół byli w szczytowej formie. Niczego im nie brakowało, do niczego nie można było się przyczepić. Myślę, że jego widzowie, niektórzy z nich, po prostu zapomnieli wysłać sms - tym bardziej, że pierwsze wyniki pokazywały prowadzanie drużyny z Gdyni. To mogło fanów lekko uśpić - tak w rozmowie z INTERIA.PL tłumaczy odpadnięcie gdynian z programu Alicja Węgorzewska.

Jurorka dodała, że program jest już na takim etapie, że wszystkie zespoły trzymają wysoki poziom i coraz trudniej będzie się z nimi rozstawać - nie tylko widzom, ale także jurorom.

"Faworytem" bukmacherów do odpadnięcia z programu był Piotr Kupicha i jego katowicka ekipa. Dlatego w grupie panowało niemałe zdenerwowanie.

- Jestem zadowolony z obu występów mojego zespołu, opinie jury też nastrajają optymizmem - jednak widzowie kierują się swoimi kryteriami i trudno coś przewidzieć na 100 procent. Są nerwy, naprawdę - mówił tuż przed ogłoszeniem werdyktu widzów Piotr Kupicha.

Okazało się, że jego zdenerwowanie było niepotrzebne. Widzowie nie zawiedli i zespół z Katowic zajął drugie miejsce.

Pozornie mniej denerwować mogła się Halina Mlynkova, bo jej zespół do tej pory wygrywał każdy odcinek ze swoim udziałem. Jednak tym razem, co było pewnym zaskoczeniem, grupa z Cieszyna zajęła dopiero trzecie, przedostatnie miejsce.

- Nie mam żadnych zastrzeżeń do mojego zespołu. Byli fantastyczni - jak zwykle. Oczywiście ważne są poszczególne odcinki, ale jednak najważniejszy jest finał. Mam nadzieję, że uda nam się do niego dotrzeć - powiedziała nam Halina Mlynkova.

Z tronu zespół z Cieszyna strąciła Zielona Góra. Drużyna Urszuli Dudziak dała z siebie wszystko i wywalczyła pierwsze miejsce.

- Naprawdę nie wiem już co powiedzieć. Dziś maksymalnie się zmobilizowali. Jestem zachwycona. Może lepiej bym to, co czuję, wyśpiewała, bo naprawdę brakuje mi słów. Mój zespół to niesamowita kombinacja muzyki z młodością. Ja nie wiem, gdzie oni się do tej pory ukrywali, ale bardzo się cieszę, że ich znalazłam - cieszyła się Urszula Dudziak.

W kolejnym, przedświątecznym odcinku "Bitwy na głosy" nikt nie odpadnie. Jednak widzowie wybiorą zespół, który będzie bezpieczny w 9. odcinku programu, a tym samym będzie miał zapewnione miejsce w finale.

"Bitwa na głosy" - zobacz nasz raport specjalny!

Zobacz "Bitwę na głosy" na żywo!

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje