Hans Zimmer nie kryje rozczarowania decyzją Złotych Globów. "Bez kompozytorów nie ma filmu"
Decyzja organizatorów Złotych Globów, by nie transmitować kategorii najlepszej muzyki oryginalnej, wywołała poruszenie w świecie filmu. Głos w sprawie zabrał Hans Zimmer, jeden z najbardziej cenionych kompozytorów współczesnego kina. Artysta jasno dał do zrozumienia, że pomijanie twórców muzyki filmowej to krok w złym kierunku.

Hans Zimmer, nominowany w tym roku za muzykę do filmu "F1", odniósł się do decyzji Złotych Globów podczas rozmów z amerykańskimi mediami na czerwonym dywanie. Jego zdaniem rezygnacja z transmitowania tej kategorii to nie tylko błąd wizerunkowy, ale też brak zrozumienia dla roli muzyki w kinie.
"Uważam, że to wstyd, by nie oddać hołdu tym ludziom, moim przyjaciołom, którzy pracują tak ciężko, by stać się filmowym głosem" - powiedział. Jak dodał, to właśnie kompozytorzy pomagają nadać opowieści odpowiedni ton i prowadzą widza przez emocjonalne warstwy historii.
Zimmer przypomniał też, jak wymagająca jest praca przy produkcjach filmowych. "Każdy, kto pracuje nad filmem, daje z siebie wszystko. Nie ma snu, nie ma weekendów. Czasem moje dzieci zastanawiają się, kim jestem. Wchodzę do domu, a one chcą dzwonić na policję" - żartował, nie kryjąc jednak powagi sytuacji. "Ta praca zawsze powinna być doceniana. To fantastyczny rok dla kompozytorów. Nie ignorujcie ich. Bez nich nie ma filmu".
"Jesteśmy psychologicznym fundamentem całej opowieści"
W innym wywiadzie Zimmer określił decyzję o skróceniu transmisji jako niezrozumiałą. "To wydaje się trochę ignoranckie" - ocenił, odnosząc się do faktu, że z anteny zniknęła akurat kategoria muzyczna, mimo wprowadzania nowych nagród w ostatnich latach.
Kompozytor podkreślił, że muzyka filmowa pełni rolę znacznie głębszą niż tylko ilustracyjną. "Jesteśmy psychologicznym fundamentem całej opowieści" - zaznaczył. Jego zdaniem kompozytorzy często pracują z reżyserami w momencie, gdy ci są już emocjonalnie wyczerpani procesem produkcji. "Kiedy zaczynamy pracę nad muzyką, reżyser ma za sobą wojnę. Naszym pierwszym zadaniem jest przypomnieć mu, dlaczego w ogóle chciał zrobić ten film".
Zimmer, dwukrotny laureat Oscara za "Diunę" i "Króla Lwa", ponownie nawiązał do ceny, jaką twórcy płacą za swoje zaangażowanie. "To sala pełna filmowców, którzy rozumieją, że kiedy wracam do domu po miesiącach pracy, moje dzieci nie wiedzą, kim jestem, bo mnie nie było".
Nominacje kompozytorów do Złotych Globów
Tegoroczna kategoria najlepszej muzyki oryginalnej obejmuje imponujące grono twórców. Oprócz Zimmera nominowani są Alexandre Desplat za "Frankensteina", Max Richter za "Hamnet", Jonny Greenwood za "One Battle After Another", Ludwig Göransson za "Sinners" oraz Kangding Ray za "Sirāt".
Zimmer, zapytany o to, co powiedziałby osobie odpowiedzialnej za usunięcie kategorii z transmisji, odpowiedział z charakterystycznym humorem. "Nie rozmawiałbym z nią. Myślę, że nasza potencjalna przyjaźń została anulowana".
Z przymrużeniem oka skomentował też fakt, że brak transmisji oznacza brak podziękowań. "Przynajmniej nie muszę wygłaszać szalonej przemowy i kompromitować ludzkości" - żartował, by po chwili przyznać, że sam kiedyś zapomniał o najważniejszym. "Raz zapomniałem podziękować mojej mamie na Oscarach".
Muzyka filmowa na marginesie?
Choć nagroda za najlepszą muzykę oryginalną zostanie wręczona podczas gali w hotelu Beverly Hilton, jej brak w telewizyjnej transmisji ponownie uruchomił dyskusję o tym, jak przemysł filmowy traktuje twórców stojących za dźwiękową tożsamością kina. Wypowiedzi Hansa Zimmera jasno pokazują, że dla wielu artystów nie chodzi wyłącznie o kilka minut antenowego czasu, ale o symboliczne uznanie roli, bez której film traci znaczną część swojej siły oddziaływania.









