Po tragicznym wypadku kariera polskiego DJ-a legła w gruzach. Teraz liczy na drugą szansę
Tom Swoon około dekadę temu był w światowej czołówce DJ-ów. W 2017 roku doszło jednak do tragedii, która na lata przekreśliła jego karierę. Artysta po wyjściu z więzienia przyznał, że chce powrócić do medialnego świata.

Dorian Tomasiak występujący pod pseudonimem DJ Tom Swoon wymieniany był obok najlepszych DJ-ów na całym świecie. Znalazł się on nawet w top 60 brytyjskiego "DJ Magazine". W grudniu 2017 roku doszło jednak do śmiertelnego wypadku samochodowego, spowodowanego przez Tomasiaka. Jak się później okazało, muzyk znajdował się w stanie nietrzeźwości. Niedługo później trafił do więzienia, gdzie spędził następne pięć i pół roku. Po opuszczeniu zakładu, opublikował na swoim Instagramie oświadczenie, w którym zmierzył się ze swoją przeszłością i zapowiedział chęć powrotu do tworzenia.
Tom Swoon powraca do tragicznego zdarzenia z 2017 roku
W swoim oświadczeniu DJ zaznaczył potrzebę powrotu wspomnieniami do tragicznych wydarzeń. Jak sam przyznał, dzięki temu łatwiej będzie zrozumieć jego decyzję i pójść naprzód: "W 2017 roku pod wpływem alkoholu odebrałem komuś życie i zrujnowałem życie wielu innych osób. (…) Nawet tego nie pamiętam. Nalewałem sobie drina jako DJ Tom Swoon, a obudziłem się jako morderca" - tłumaczył.
W dalszej części podkreślił, że ma świadomość, że nic nie odwróci czynu, którego dokonał. Zauważył również, że to, co obecnie postuje na Instagramie może wzbudzać niesmak wśród internautów: "Wiem, że to, co publikuję od niedawna, może budzić gniew, co rozumiem. Biję się w pierś. Nie przemyślałem tego, że takie materiały bez kontekstu mogą wyglądać tak, jakbym o tym [wypadku] zapomniał. Nie zapomniałem".
W dalszej części wyjaśnił, że jest mu wstyd za to, kim był: "Nie chcę działać z myślą, że w czyjeś wyobraźni jestem dalej tamtym gościem. Do tamtej wersji siebie sam czuję ogromny wstręt i wstyd. (…) Nie wiem, czy potrafię sobie wybaczyć i czy kiedykolwiek będę w stanie tak naprawdę, szczerze i uczciwie sobie wybaczyć. To, że się uśmiecham na zdjęciach czy filmach, to nie jest oznaka braku szacunku, tylko moje radzenie sobie z tym, co sam spowodowałem".
Dorian Tomasiak chce powrócić do pracy
W dalszej części zapewniał, że nie ma już styczności z używkami oraz wytłumaczył, dlaczego zależy mu na dalszym działaniu w mediach: "Przez dłuższy czas myślałem, że zamknięcie się tak już na zawsze w tym poczuciu winy ma sens, ale... co to da? Nikomu to nie przywróci życia. Chcę być pożyteczny. Czuję, że muzyka i teraz też dodatkowo, niestety, opowiadanie o tym, co zrobiłem, to są pola, na których mogę być pożyteczny. Czuję, że to, co mówię, może mieć jakąś wartość".
Na koniec przyznał, że chciałby nieść pomoc innym oraz za pomocą swojej historii, przestrzegać przed potencjalnymi konsekwencjami nieodpowiedzialnego stylu życia, dodając: "Nie proszę o drugą szansę jako gwiazda. Proszę tylko o możliwość bycia użytecznym jako Dorian. I przepraszam jeszcze raz".








