Reklama

Scorpions w Krakowie: Gorączka sobotniej nocy [RELACJA, ZDJĘCIA]

Klaus Meine (Scorpions) w Krakowie /Przemek Kokot /INTERIA.PL

Wzruszający gest dla Ukrainy podczas wielkiego przeboju "Wind of Change", zestaw nieśmiertelnych klasyków plus spory kawałek premierowej płyty "Rock Believer" i czego chcieć więcej? Jeszcze do tego zapowiedziany kolejny koncert za rok w Łodzi - licznie występujący w naszym kraju fani grupy Scorpions nie mają powodów do narzekań po występie w wypełnionej Tauron Arenie Kraków.

"Chciałbym móc tak krzyczeć" - powiedział w pewnym momencie ze sceny wokalista Klaus Meine, bo faktycznie publiczność w Krakowie przyjęła Scorpionsów po królewsku.

"Nikt nie zabierze nam marzeń" - śpiewaliśmy razem z nim w tytułowym utworze z promowanej właśnie płyty "Rock Believer". O żadnym pożegnaniu nie ma już od dawna mowy, poprzednia dekada udowodniła, że ekipa z Hanoweru nie ma powodu do kończenia działalności. Muzycy będą pewnie grali do ostatniego fana i o jeden dzień dłużej. A że na to się nie zapowiada pokazują wyprzedawane hale w kolejnych miastach. Na dzień przed sobotnim występem w Tauron Arenie Kraków ogłoszono kolejny koncert w naszym kraju. Zespół powróci do Polski 26 maja 2023 r., by zagrać w Atlas Arenie w Łodzi.

Reklama

Z lekkim poślizgiem przy ogłuszającym aplauzie fanów najpierw opadła płachta z napisem "Scorpions", by odsłonić kolejną, tym razem z pytaniem "Are you ready Cracow?". My byliśmy gotowi i od razu okazało się, że grupa jest także odpowiednio rozgrzana i paliwa jej nie brakuje ("Gas in the Tank" otwiera nie tylko album "Rock Believer", ale także koncerty w ramach europejskiej trasy).

Nowa płyta reprezentowana była jeszcze przez utwory "Seventh Sun" (mocarny, ciężki riff przypominający nieco... Iron Maiden), "Peacemaker" (dudniący bas podkreśla, że pochodzący z podkrakowskiej Wieliczki Paweł Mąciwoda jest współautorem tego nagrania) i tytułowy "Rock Believer". Ten materiał udowadnia, że Niemcy (z polskim basistą i szwedzkim perkusistą Mikkeyem Dee) mają patent na hardrockowe granie. Kąśliwe gitary, wpadające w ucho riffy, nie do podrobienia głos Klausa Meine i nośne refreny - przepis jest prosty, a wykonanie znakomite.

Przed "Peacemaker" frontman opowiedział, że podczas pisania tekstu myślał o pandemii koronawirusa, tymczasem utwór nabrał nowego znaczenia, ze słowami "Stop the War".

Wyjątkowym akcentem przypominającym, że za naszą wschodnią granicą wciąż trwa wojna, była ballada "Wind of Change" ze zmienionym tekstem. "Teraz posłuchaj mojego serca / to mówi Ukraina, czekając na wiatr zmian" - zaśpiewał Klaus Meine, a na płycie pojawiły się rozwinięte dwie flagi: polska i ukraińska.

Sprawdź tekst do utworu "Wind of Change (wersja dla Ukrainy)" w serwisie Teksciory.pl

"Dobry wieczór Kraków. Jak się macie?" - zagaił na początku po polsku 74-letni wokalista (swoje urodziny świętował trzy dni przed krakowskim koncertem w Pradze). "Dobrze znów być w Krakowie" - dodał już po angielsku i wydawało się, że czas niemal stanął w miejscu, choć od poprzedniej wizyty pod Wawelem minęło już przecież ponad sześć lat.

W przeciwieństwie do niektórych rockowych krzykaczy z pokolenia frontmana u Meine nie słychać, żeby wiek odcisnął się na jego możliwościach. Choć nie dało się nie zauważyć, że młodsi koledzy pozwalają mu złapać oddech, jak choćby w "Delicate Dance" (gitarowe solo 66-letniego Matthiasa Jabsa) czy "New Vision" (popis sekcji rytmicznej, początkowo z udziałem 55-letniego Pawła Mąciwody, potem to już ponad 5-minutowy huragan perkusyjny w wykonaniu starszego o trzy lata Mikkeya Dee). Jego transfer z Motorhead (do Scorpionsów trafił po śmierci Lemmy'ego, niezapomnianego lidera brytyjskiej ekipy), to jeden z najważniejszych ostatnich wydarzeń w trwającej już pięć dekad historii zespołu.

Blondwłosy bębniarz w trakcie swojej mocarnej solówki przypomina momentami Zwierzaka z Muppetów. Wszędzie go pełno, robi dużo głośnego zamieszania, by odpowiednio przygotować fanów na absolutną jazdę obowiązkową w finale. To w zasadzie nie zmienia się od lat - najpierw dynamiczny "Blackout" (gitarzysta Rudolf Schenker na instrumencie miał zamontowany pojemnik generujący dym; trudno uwierzyć, że sadzący podskoki i wiatraki na gitarze muzyk jest raptem o rok młodszy od Klausa Meine), potem rozśpiewane "Big City Nights", a na bis ballada "Still Loving You" i rockowy huragan w postaci "Rock You Like a Hurricane".

Niewiele ponad 1,5 godziny minęło błyskawicznie. Po obu stronach - u muzyków i wśród widzów - widać było mnóstwo frajdy. Nie dziwią więc takie gesty jak biało-czerwona flaga na ramionach Klausa Meine, bukiet róż otrzymany od publiczności czy rozrzucane niemal masowo pałeczki perkusyjne i gitarowe piórka. A Rudolf Schenker podczas ukłonów znalazł nawet czas, by podpisać płytę podsuniętą mu z pierwszych rzędów.

Czujący się jak u siebie w domu Paweł Mąciwoda dorwał się też do mikrofonu, by złożyć jasną deklarację cytatem z przeboju "Kocham wolność" grupy Chłopcy z Placu Broni: "Wolność - kocham i rozumiem / Wolności - oddać nie umiem".

"Do zobaczenia za rok w Łodzi, kochamy was" - usłyszeliśmy na koniec.

Scorpions w Tauron Arenie Kraków - setlista z koncertu (28 maja 2022 r.):

1. "Gas in the Tank"
2. "Make It Real"
3. "The Zoo"
4. "Coast to Coast"
5. "Seventh Sun"
6. "Peacemaker"
7. "Bad Boys Running Wild"
8. "Delicate Dance"
9. "Send Me an Angel"
10. "Wind of Change"
11. "Tease Me Please Me"
12. "Rock Believer"
13. "New Vision" (solo basowe i perkusyjne)
14. "Blackout"
15. "Big City Nights"
bis:
16. "Still Loving You"
17. "Rock You Like a Hurricane".

Michał Boroń, Kraków

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama