Cardi B: Self-Made Woman

Cardi B podbija listy przebojów, a swoimi odważnymi wypowiedziami zjednała sobie fanów /Gustavo Caballero /Getty Images

Jest wulgarna, bezpośrednia i w wielu przypadkach nie zna pojęcia wstydu. Z drugiej strony jej kariera to sztandarowy przykład amerykańskiego snu, gdzie kasjerka i striptizerka dzięki własnej pomysłowości i uporowi trafia na sam szczyt show-biznesu. Cardi B to nowa, bardzo jasno święcąca gwiazda na mainstreamowym poletku i miliony słuchaczy prędzej czy później o niej usłyszą. Czy im się to podoba, czy też nie.

Wjazd na szczyt

Reklama

"Chcę po prostu odnosić sukcesy, to wszystko" - napisała kilka dni przed debiutem na swoim Twitterze Cardi B. Co jak co, ale słowo "sukces" w przypadku Cardi B w ostatnich tygodniach i miesiącach wspominane jest z niezwykłą regularnością.

Belacalis Almanazar muzyczną przygodę rozpoczęła stosunkowo niedawno, bo w 2015 roku. Z amatorskich nagrań na Instagramie i pierwszych remiksów w niezrozumiały dla wielu sposób przeszła do nominacji Grammy, setek milionów wyświetleń i szczytu listy Billboard.

Reklama

Jako pierwszy kawałek Cardi B uważa się remiks numeru "Boom Boom" Shaggy’ego, który stworzyła wraz z gwiazdą reggae Popcaanem. Miesiąc później (grudzień 2015) raperka zaprezentowała pierwszy klip ("Cheap Ass Weave"), wiosną 2016 roku można było posłuchać jej mixtape’u "Gangsta Bitch, Vol. 1", a w styczniu 2017 roku w sieci pojawił się "Gangsta Bitch, Vol. 2".

To właśnie ten materiał wydany przez KSR rozszedł się na tyle dobrze, że o Cardi zrobiło się głośno w środowisku. Nominowano ją do nagród BET (debiut, najlepsza rapowa artystka), a Atlantic Records zaproponował jej kontrakt w wysokości miliona dolarów.

Wytwórnia wiedziała, co robi, gdyż kilka miesięcy po wydaniu mixtape'u, Cardi B wypuściła pierwszy singel, który stał się jednym z większych hitów 2017 roku w Stanach. "Bodak Yellow", bo o nim mowa, wchodząc na pierwsze miejsce listy Billboard zdetronizował przebój "Look What Made Me Do" ulubienicy Amerykanów, Taylor Swift. Na pierwszym miejscu numer utrzymał się trzy tygodnie, czyli stosunkowo niedługo, jednak to wystarczyło, aby o pyskatej artystce mówili wszyscy w Stanach. 

Sprawdź tekst utworu "Bodak Yellow" w serwisie Teksciory.pl!

Raperka jako pierwsza od 1998 roku kobieca gwiazda hip hopu wskoczyła na pierwsze miejsce listy Billboard Hot 100 z solowym numerem. Poprzednio tego wyczynu dokonała Lauryn Hill. To jednak nie wszystko. "New York Times" nazwał "Bodak Yellow" hitem wakacji 2017, a z popularnością przyszły też dwie nominacje do nagrody Grammy - w kategoriach najlepsze wykonanie rap i najlepszy utwór rap.

Wyboista droga

Jednak Cardi B nie można oceniać jedynie z perspektywy suchych faktów na temat jej muzyki. Na jej działalność należy popatrzeć z szerszej perspektywy i zainteresować się tym, jak radziła sobie z życiem przed rozpoczęciem kariery.

Belacalis dorastała na nowojorskim Bronksie, w słabo usytuowanej rodzinie. Jej matka, z pochodzenia obywatelka Trynidadu i Tobagu, aby utrzymać siebie i córkę (ojciec odszedł od nich, gdy Cardi miała 13 lat) pracowała siedem dni w tygodniu. Jednocześnie naciskała na przyszłą raperkę, aby ta odebrała odpowiednie wykształcenie.

Splot różnych zdarzeń sprawił, że plany o wykształceniu nie zostały nigdy zrealizowane. Cardi, nazywana w młodości również Bacardi, w wieku 16 lat dołączyła do owianego złą sławą gangu Bloods, niedługo później, aby uniezależnić się finansowo, rozpoczęła pracę w jednym z supermarketów. Po drodze rzuciła też szkołę. "Musiałam decydować, czy chcę pójść na zajęcia, czy skończyć moją zmianę" - opowiadała "Rolling Stone".

W życiu Cardi daleko było jednak do stabiliacji. W końcu doszło do kolejnego przełomu - po tym, jak musiała skończyć z byciem kasjerką, zatrudniła się w klubie ze striptizem. Dlaczego przyszła raperka zdecydowała się na taką, a nie inną pracę? W rozmowie z "RS" tłumaczyła wprost - chodziło o pieniądze.

"Striptiz uratował mi życie" - to jeden z najczęściej powielanych przez media cytatów dotyczących Cardi B. Dzięki zarobionym w klubie pieniądzom 25-letnia obecnie gwiazda mogła nie tylko uniezależnić się finansowo i wrócić do szkoły, a przede wszystkim zakończyć toksyczny związek, w którym tkwiła.

"Żyłam z byłym chłopakiem, który mnie bił, a w dodatku musiałam pracować i rzucić szkołę. Życie z jego matką i dwoma pitbullami było szalone" - mówiła Vladtv.com.  

Ostatecznie powrót do szkoły nie potrwał długo. Cardi w wywiadach stwierdziła, że nie przykładała się do nauki, a w pewnym momencie uznała, że jest już dla niej za późno i całkowicie poświęciła się swojej pracy.

Jak natomiast doszło do tego, że Belacalis trafiła z erotycznych klubów na scenę? Tutaj ogromną rolę odegrał jej przyszły menedżer Shaft, który dostrzegł w jej hobbystycznej twórczości coś, co sprawi, że zapamiętają ją miliony. To właśnie on doradził ówczesnej tancerce, aby założyła Instagrama i tam zdobywała popularność. Między żarty i głupawe filmiki raperka zaczęła wklejać też fragmenty swoich tekstów i własną muzykę. Reszta potoczyła się już błyskawicznie.

Ex-striptizerka z mocnym kręgosłupem moralnym

Była gangsterka i tancerka erotyczna, która nie wstydzi mówić się o seksie - niektórzy swój obraz Cardi potrafią zbudować już po kilku chwilach. Jednak sama zainteresowana jest pełna sprzeczności i niektórych może jeszcze zaskoczyć.

Raperka unika narkotyków (marihuanę rzuciła, gdy miała 21 lat, po skończeniu z tańcem przestała brać amfetaminę), pije tylko okazyjnie, jest gorliwą katoliczką, twierdzącą, że ma silną relację z Jezusem, a ponadto określa się jako feministka.

"Jeżeli wierzysz w równe prawa mężczyzn i kobiet - to czyni cię feministką. Nie rozumiem, jak wy możecie czuć się feministkami, bo macie dyplomy. To nie jest feminizm" - grzmiała na Instagramie.

Włożeniem patyka w mrowisko okazała się wypowiedź Cardi na temat ruchu #MeeTo. Raperka uznała, że walka o prawa kobiet zatacza zbyt wąskie kręgi. "Dużo dziewczyn grających w teledyskach opowiedziało swoje historie i nikogo one nie zainteresowały. Założę się, że gdy jedna z nich teraz zaczęłaby mówić, uznano by ją za prostytutkę, a jej wyznanie nie miałoby znaczenia" - wypaliła w "Cosmopolitan" gwiazda.

Cardi, obecnie żyjąca w szczęśliwym związku i powoli przygotowująca się do ślubu ze swoim chłopakiem Offsetem, w przyszłości widzi się z gromadką dzieci wokół siebie. Z drugiej strony nie ma problemów, aby opowiadać o nagości i nie szczędzi mediom pikantnych szczegółów ze swojego intymnego życia. Gdy hakerzy ujawnili jej nagie zdjęcia, stwierdziła wprost: "Ludzie publikują moje nagie nagrania, tak jakbym nigdy nie była striptizerką. Wiecie, że na Youtube można znaleźć moje filmiki z poprzedniej pracy, gdzie widać moje piersi i pupę. Tak czy inaczej, mam fajne ciało, co nie?".

Cardi zaakceptowała to, jak wygląda i doradza wszystkim swoim fankom, by również to zrobiły. Mimo że nie kryje się ze swoimi operacjami plastycznymi, mocno odradza je innym dziewczynom, sugerując, że te nie są nikomu konieczne.  

"Przed rozpoczęciem pracy striptizerki, byłam bardzo zadowolona z tego, jak wyglądałam. Myślałam, że mam fajne ciało i twarz. Gdy zaczęłam tańczyć, poczułam się niepewnie. Myślałam, że jeżeli nie będę mieć dużych piersi, nie zarobię więcej (...). W klubie jesteś niewidzialna, gdy nie masz dużych pośladków i biustu " - mówiła.

Nowy album - nowa ja

6 kwietnia Cardi oficjalnym debiutem "Invasion of Privacy" otworzyła nowy etap w swoim życiu. Już na kilka miesięcy przed jego premierą raperka stresowała się jego odbiorem i tym, czy kolejne numery przez nią prezentowane mogą osiągnąć poziom "Bodak Yellow". "Jeżeli twoja kariera podupadnie, jest źle, a wszyscy wtedy o tym mówią" - tłumaczyła "Rolling Stone".

"Tworzenie muzyki nie jest taką zabawą, jak się może wydawać. Moje pomysły nie powstają swobodnie, bo mam sporo na głowie" - dodawała.

Wszystkie obawy dotyczące świeżego materiału można na chwilę obecną rzucić w kąt. Krótko przed premierą na Twitterze wybuchł całkowity szał dotyczący albumu. Według informacji "The Whale Report" Cardi jeszcze przed oficjalnym wydaniem płyty stała się najpopularniejszą artystką w Apple Music, a ogromnym zainteresowaniem cieszy się też numer "Drip" nagrany razem z Migos. 

Machina promocyjna ruszyła na dobre (Cardi pojawi się w "Saturday Night Live" i będzie pierwszą w historii współprowadzącą "The Tonight Show") i prawdopodobnie pozwoli bez problemów trafić krążkowi na szczyt listy Billboard 200.

Wszyscy dziennikarze zwracają uwagę, że tajemnicą sukcesu Cardi jest jej szczerość i bezpośredniość. Słuchacze mają dość artystów, którzy zostali wypromowani przez duże wytwórnie i nie mogą się z nimi identyfikować. "Niezaprzeczalnym faktem jest to, w jaki sposób kobiety identyfikują się z 'Bodak Yellow'. To niezwykle ważne" - wyjaśniała Taja Cheek, ekspertka Muzeum Sztuki Współczesnej w Nowym Jorku.

Sprawdź tekst utworu "Bartier Cardi" w serwisie Teksciory.pl!

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje