Nie żyje Tucker Zimmerman, którego debiut był jedną z ulubionych płyt Davida Bowiego. Zginął w pożarze, razem z żoną
Zagraniczne media obiegła przykra informacja o śmierci Tuckera Zimmermana - legendy muzyki folkowej i artysty, którym zachwycił się sam David Bowie. Amerykański muzyk dożył 84 lat i zginął tragicznie w wyniku pożaru własnego domu. Wraz z nim odeszła także ukochana żona, z którą związany był od ponad 50 lat.

Do zagranicznych mediów trafiły informacje o tragicznej śmierci Tuckera Zimmermana - amerykańskiego piosenkarza i autora utworów. Artysta miał 84 lata. Zmarł 17 stycznia 2026 r. w wyniku pożaru swojego domu w Saint-Georges-sur-Meuse w Belgii. Wraz z nim odeszła także jego ukochana żona, Marie-Claire Lambert, z którą związany był przez ponad pięć dekad.
"Dużo śpiewamy razem w domu (...) W latach 70., kiedy grałem wiele koncertów w Belgii i Niemczech, ona mnie woziła - ponieważ nie prowadzę - więc poprosiłem ją, żeby wyszła na scenę i po prostu odtwarzaliśmy kilka piosenek. To, co robiliśmy w domu, śpiewając razem - harmonie. Śpiewała ze mną publicznie w latach 70. i jest nawet na kilku albumach z tamtego okresu" - opowiadał Zimmerman o swojej relacji z żoną w jednym z wywiadów.
W związku z nagłą i tragiczną śmiercią pary, na oficjalnej stronie internetowej Tuckera Zimmermana, pojawił się hołd dla muzyka i jego ukochanej. "W kochającej pamięci Tuckerowi Zimmermanowi 1941-2026, Marie-Claire Lambert-Zimmerman 1944-2026. Na zawsze razem i na zawsze w naszych sercach" - czytamy.
Kim był Tucker Zimmerman? Jego debiut zachwycił legendarnego Davida Bowiego!
Tucker Zimmerman przyszedł na świat w 1941 r. w San Francisco. Już jako dziecko rozwijał swoją pasję do muzyki - uczył się gry na skrzypcach, fortepianie i innych instrumentach. W latach 60. przeniósł się do Europy, gdzie studiował kompozycję w Rzymie. Następnie osiadł w Londynie. To w stolicy Wielkiej Brytanii nagrał swój debiutancki album "Ten Songs" którym zachwycony był sam David Bowie. Legendarny rockman uznał krążek za jeden ze swoich ulubionych, umieszczając go w rankingu 25 najlepszych, sporządzonym na łamach Vanity Fair.
Zimmerman nigdy nie osiągnął wielkiej popularności komercyjnej i był legendą jedynie w środowisku folkowym. Mimo to znalazł swoją niszę - karierę rozwijał głównie na rynku niemieckim oraz belgijskim. Zamieszkał w Belgii i to tam przez ponad pięć dekad swojej kariery koncertował oraz wydawał albumy, łączące tradycyjny folk z osobistą wrażliwością oraz pasją do poezji artysty.
Kilka lat przed śmiercią Tucker Zimmerman wydał album "Dance of Love"
W ostatnich latach swojego życia ponownie zwrócił na siebie uwagę mediów, wydając w 2024 r. album "Dance of Love", stworzony we współpracy z zespołem Big Thief. Wówczas nowe pokolenie słuchaczy otworzyło się na jego muzykę. Zimmerman nagrał krążek wielowymiarowy i szczery, na którym opowiedział o swoim pełnym, ekscytującym życiu, wzbogaconym o przyjaźnie, cenne lekcje, trudy oraz prawdziwą miłość.
Na płycie nie zabrakło obecności Marie-Claire, która nie tylko zapozowała do zdjęcia okładkowego wraz ze swoim mężem, lecz także użyczyła swojego głosu do kompozycji.
"Po latach pisania w końcu odnalazłem swoją ścieżkę, swoją oryginalność, swój głos. Stało się dla mnie jasne, że tylko jeden rodzaj piosenek był wart poświęcenia czasu: te, które miały pozytywne przesłanie i spokojną wibrację. Po prostu poezja. Delikatne melodie, które być może wyniosą nas wszystkich ponad nasze codzienne zmartwienia i lęki, melodie, które próbują uczynić świat lepszym miejscem do życia" - mówił Zimmerman.








