Reklama

Kamp!: Wracamy na stare śmieci

Podczas Open'er Festivalu z zespołem Kamp! rozmawialiśmy o śmieciach w przenośni i dosłownie. W przenośni - bo ich obecny styl to powrót do muzycznych korzeni, czy też jak określili to sami muzycy "powrót na stare śmieci". Dosłownie, bo jednym z tematów poruszonych podczas wywiadu była ekologia na festiwalach. Muzycy wyjaśnili, co sami robią, aby nie produkować zbyt dużej ilości śmieci, ale i zdradzili, co według nich można zmienić w organizacji festiwali, aby te były bardziej "zielone".

Kamp! wrócili do muzycznych korzeni

Na tegorocznym festiwalu Tauron Nowa Muzyka zespół Kamp!. Zaprezentował publiczności całkiem nowy set koncertowy. Jak mówią, wrócili poniekąd do starego stylu grania. Podczas Open’er Festival nowa formuła sprawdziła się równie dobrze, jak na imprezie w Katowicach.

Reklama

- Szukaliśmy jakiejś nowej formuły do tego, żeby prezentować muzykę. Trochę znudziliśmy się tym, co graliśmy do tej pory. W pewnym momencie przyszła taka naturalna potrzeba zmiany - twierdzi Michał Słodowy.

We wrześniu ubiegłego roku na rynku pojawił się trzeci album studyjny zespołu, zatytułowany "Dare". Na kolejnych koncertach raczej nie usłyszymy utworów z tej płyty. Będą za to całkiem nowe dźwięki.

- Trochę wracamy na stare śmieci, przynajmniej według niektórych, bo jest w tym trochę nutka takiego szaleństwa i improwizacji z naszych początkowych, tych pierwszych koncertów - opowiada Radek Krzyżanowski.

- W tym koncercie i nowym materiale stawiamy bardziej na setowość, czyli narracja zbudowana jest właśnie tak jak set didżejski, a nie koncert, w którym są prezentowane poszczególne utwory - dodaje.

Muzycy zapewniają, że forma ich koncertów to nadal proces rozwojowy. Pozwala im na dodawanie za każdym razem kolejnych elementów, a każdy występ może pójść w całkiem inną stronę.

Wspomniany trzeci album studyjny grupa wydała w opakowaniach stworzonych z plastiku pochodzącego z recyklingu. Sprawy dotyczące ekologii i ochrony środowiska od dawna są dla członków zespołu kwestią bardzo istotną.

Przypomnijmy, że po każdym z festiwali muzycznych, również tych w Polsce, pozostają tony śmieci. Organizatorzy, aby zmniejszyć ilość odpadów po swoich imprezach starają się wprowadzać coraz to nowe rozwiązania - segregują śmieci, ograniczają ilość plastiku na terenie wydarzenia m.in. poprzez wprowadzenie kubków wielorazowego użytku. Jednak w tym przypadku ciężko o rewolucję.

- Chcielibyśmy, żeby te zmiany były oczywiście szybsze, ale też wiemy, że wszystkiego na raz nie się nie zrobi - mówi Tomasz Szpaderski. Dodaje także, że według niego następnym etapem zmian proekologicznych na festiwalach i imprezach muzycznych będzie rezygnacja z drukowanych biletów.

Muzycy starają się wprowadzać proekologiczne nawyki metodą małych kroków. W ich koncertowym riderze znajduje się m.in. zapis o tym, że nie używają plastikowych butelek czy sztućców.

Kolejnym ważnym krokiem, o którym wspomina Michał Słodowy, jest rezygnacja z tłoczenia płyt.

- Zastanawiamy się nad tym, czy przestać wydawać fizyczne nośniki, tylko pójść totalnie w cyfrę - tłumaczy.

Być może rozwiązanie zostanie wprowadzone przez zespół już niedługo - muzycy pracują już nad nowym materiałem.


INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: KAMP! | Open'er Festival

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje